przeczytałam książkę cary delevingne, a oto moje wnioski

Bierzemy pod lupę debiutancką powieść Cary...

tekst Ola Dzikowska
|
02 Październik 2017, 11:01am

Cara Delevingne jest sławną modelką, aktorką i od niedawna piosenkarką. Teraz postanowiła spróbować swoich sił w nowej dziedzinie. Wydała książkę „Mirror, Mirror", która ukaże się na polskim rynku 11 października. Ja mogłam przeczytać ją przedpremierowo.

Warto na początku zaznaczyć, że nie jest to tylko i wyłącznie książka Cary. Tekst powstał we współpracy z pisarką Rowan Coleman, której świat nieco odbiega od paryskich wybiegów. Rowan jest matką pięciorga dzieci, fanką musicali oraz autorką nieco ckliwych powieści, po polsku ukazały się np. „Słowa pamięci".

„Mirror, Mirror" to przede wszystkim powieść o dojrzewaniu, poznawaniu siebie i szukania swojego miejsca na świecie. Czyli o czymś, przez co teoretycznie sama teraz przechodzę. Osią jest historia czwórki nastoletnich przyjaciół, z pozoru outsiderów, których połączyła miłość do muzyki. Gdy jedna z głównych bohaterek znika w tajemniczych okolicznościach, książka zyskuje charakter thrillera. I jeżeli mam być szczera, to niestety nie przypadła mi do gustu. Co poszło nie tak?


Po pierwsze emocje, to nie jest dreszczowiec! W okolicach 150 strony z 350 średnio rozgarnięta osoba może słusznie przewidzieć rozwiązanie zagadki

Po drugie autentyzm! Z jednej strony doceniam fakt, że poruszono w książce bardzo ważne tematy, o których trzeba rozmawiać. Pojawiły się m.in. wątki o: homofobii, alkoholizmie, przemocy w rodzinie, próbie odnalezienia siebie samego w dobie mediów społecznościowych, o zaburzeniach odżywiania, czy też innych problemach psychicznych. Jednak sposób, w jaki to zrobiono, zupełnie mnie nie przekonał. Bohaterowie są bezbarwni i często jednowymiarowi, język powieści wydaje mi się sztuczny i przerysowany. Droga Caro, a może droga tłumaczko, dzisiejsza młodzież nie zwraca się do siebie luzackim „bro!".
Wrzucanie przekleństw w intensywności średnio dwóch okrzyków „Kurwa!" na stronę, wcale nie podnosi wiarygodności.

Po trzecie oczekiwania czytelników. Chyba każdy, sięgając po książkę Cary, liczy na wgląd do jej świata, to może być branża modowa, realia pracy w Hollywood, albo życie debiutującej wokalistki, jednak powieść zupełnie omija te tematy. Zamiast tego realia powieści niezdarnie imitują „zwykłe życie nastolatków". Chyba każdy jest trochę rozczarowany… No, chyba że własnym doświadczeniem Cary jest lesbijski wątek, ale to trochę mało jak na tak barwną biografię autorki.

W dobie multitaskingu dobrze jest eksperymentować i szukać indywidualnej ścieżki, bo nawet jeśli nie okaże się ona zbyt udana, to jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia, rozwijamy swoje umiejętności i kreatywność. Z pewnością trzeba pogratulować Carze odwagi, w końcu wydanie książki nie jest czymś łatwym, zwłaszcza że nie zdecydowała się na dość oczywistą formułę wspomnień, albo poradnika, w roli debiutantki zaryzykowała powieścią, czy poległa? Mnie Delevingne zdecydowanie bardziej przekonuje w roli modelki i aktorki.

Tagged:
Cara Delevingne
Μoda
Newsy
książka
aktorka
Powieść
mirror mirror