Reklama

powrót wczesnych lat 00.

Trendy rodzą się i umierają z prędkością światła.

tekst Alice Pfeiffer
|
04 Marzec 2016, 4:25pm

Pokazy Victoria's Secret od 2001 roku są transmitowane w telewizji. To wydarzenie jest odpowiedzialne za światową karierę wielu modelek, ale jest także wspaniałym symbolem wczesnych lat 2000. Dziś, w zalewie minimalistycznej mody i w obliczu widma recesji, beztroski pokaz bielizny pełny przepychu wydaje się szokujący.

Ale czy rzeczywiście po cichu pragniemy powrotu estetyki z tego okresu? Rozejrzyjcie się - to już się dzieje. Moja znajoma niedawno poszła na imprezę kostiumową - motywem przewodnim był rok 2006. Elegancja rodem ze wczesnych lat 2000 jest wszędzie. Ubrania sportowe są na topie, wraca też styl w stylu brytyjskich badboyów z Oasis. Magazyny, takie jak DIS i Novembre, nieustannie bawią się estetyką młodego internetu i początków mediów społecznościowych. Modelki sprzed kilkunastu lat wracają na szczyt: od Gemmy Ward po Darię Werbowy, która niedawno fotografowała Kate Moss w kampanii Equipment. Anja Rubik i Magdalena Frąckowiak zyskały już status ikon mody - one też rozpoczynały światowe kariery na początku tego milenium. W najnowszej kampanii Marca Jacobsa występuje Lana Wachowski, współreżyserka trylogii „Matrix", która 16 lat temu zawładnęła naszą wyobraźnią i zmieniła kinomatografię.

Bierzemy udział w wyścigu szczurów, podczas którego projektanci muszą tworzyć kilka kolekcji rocznie (chociaż już się przeciwko temu buntują), żeby utrzymać zainteresowanie klientów i fanów na Instagramie. Nigdy wcześniej rzeczy nie odchodziły do lamusa tak szybko. Ubrania sprzed kilku lat są już określane mianem „vintage", a niedawne stylizacje śmieszą. Nie tak dawno Miley Cyrus była Hanną Montaną, a Rihanna nagrywała swoją pierwszą płytę. Wydaje się, jakby to było lata świetlne temu.

Kiedyś trendy powracały co trzy dekady - np. „Grease" z lat 80. pokazywał nostalgię za latami 50. Obecnie pierwsze sygnały, zwiastujące powrót jakiegoś nurtu pojawiają się po zaledwie siedmiu latach. Zapewne przyczynia się do tego wszechobecność technologii. Odbiorcy nie tylko konsumują, ale też kreują treści. W maratonie lajków pragniemy znaleźć najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najbardziej obciachowe zdjęcia i obrazki, które mogą określić naszą internetową tożsamość - jesteśmy na czasie, wstawiając trącące myszką posty. „W ciągu kilku miesięcy przechodzimy z jednej fazy konsumpcjonizmu do kolejnych: od zachwytu, przez stratę zainteresowania, obrzydzenie, obciach po odrodzenie trendu. Wcześniej trwało to kilka lat", mówi Sophie Roche-Conti, konsultantka mody. „Konsumenci są bombardowani informacjami, które praktycznie w jeden dzień przyswajają i odrzucają". Dodaje też, że w sieci czas jest inaczej postrzegany: pięć sekund internetowej sławy odpowiada sześciu miesiącom sprzed ery internetu. Ponad dekadę temu trendy utrzymywały się przez pół roku, ale nadpobudliwy konsument musi być zabawiany przynajmniej dwoma czy trzema kolekcjami między sezonami.

Początek nowego milenium oznaczał początek nowej ery, do której zapożyczyliśmy część nadziei, blichtru i megalomanii z późnych lat 90. Daleko nam jeszcze było do kryzysu finansowego z 2008 roku, po którym przestało być tak różowo. Społeczeństwo stawiało na radosny konsumpcjonizm. Media społecznościowe i tworzenie wizerunku w sieci dopiero raczkowały. Mark Zuckerberg nie zawładnął jeszcze światem - w 2004 roku Facebook był narzędziem łączącym studentów na amerykańskich kampusach. Telefony Blackberry z siecią 3G były domeną biznesmenów. Paradoksalnie to właśnie social media przyczyniają się do powrotu mody z wczesnych lat 2000, okresu, w którym nie siedzieliśmy całe dnie na Instagramie i Twitterze. Czy ta nostalgia też będzie trwać tylko tydzień? To się okaże.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alice Pfieffer 
Zdjęcie: Kadr z teledysku „Rock Your Body" Justina Timberlake'a 
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Nostalgia
2000
victoria's secret
lata 2000.