Reklama

odważne portrety transpłciowych i genderqueerowych berlińczyków

W książce „Gender As a Spectrum” młody fotograf podważa binarne koncepcje tożsamości płciowej.

tekst Hannah Ongley
|
01 Sierpień 2016, 3:40pm

Gdy Joseph Wolfgang Ohlert i Kaey poznali się w jednym z najpopularniejszych klubów gejowskich, Kaey powiedziała mu, że chciała pracować nad bardzo osobistym projektem. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że zostaną bliskimi przyjaciółmi. „Jest transseksualną kobietą i czuła się nieszczęśliwa, bo nie mogła znaleźć właściwej książki, której szukała, gdy zaczęła zmianę płci. Dlatego chciała stworzyć dokładnie taką książkę", Ohlert wyjaśnia i-D. Niemiecki fotograf już wtedy pracował nad serią projektów dotyczących płci i tożsamości, w tym nad portretami pokazującymi członków berlińskiej sceny drag queen. Pomysły Josepha i Kaey połączyły się i powstała ich wymarzona książka, „Gender As a Scpetrum", złożona z intymnych zdjęć i wywiadów, które dają ludziom ze społeczności transseksualnej i genderqueer szansę na opowiedzenie swojej historii własnymi słowami, strojami i środkami wyrazu. „Nie chcieliśmy tworzyć kolejnej uniwersyteckiej książki pełnej teorii, stworzonych przez ludzi, którzy patrzą na to z zewnątrz", mówi Ohlert. „Chcieliśmy dać im platformę, na której mogliby mówić za siebie, z szacunkiem i godnością, żeby pokazać ich wierzenia i rzeczywistość, w jakiej żyją. [Książka] stała się czymś o wiele więcej niż była w założeniu. Opowiada o życiu osoby transpłciowej, androgynicznej, niebinarnej, a nawet bawiącej się płcią". i-D porozmawiało z fotografem o tym, jak poznał nowych przyjaciół i odkrył własną tożsamość.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W książce piszesz, że słowo „gender" niedawno stało się anglicyzmem w języku niemieckim. Czy możesz nam to wyjaśnić?
Termin „gender" został przyjęty w Niemczech we wczesnych latach 80., po tym, jak amerykańscy teoretycy obok płci biologicznej i ciała wprowadzili pojęcie gender: płci jako społecznej konstrukcji. To funkcjonowało jednak tylko w kręgach uczonych. W życiu codziennym to słowo nie było częścią języka niemieckiego. Myślę, że zaczęto go używać o wiele częściej dopiero niedawno. Wydaje mi się, że ludzie mówią o tożsamości płciowej bardziej otwarcie niż kiedykolwiek wcześniej. Częściowo mógł przyczynić się do tego internet, który sprawił, że o wiele łatwiej nawiązać kontakt i więzi z ludźmi, którzy mają podobne poglądy do naszych. Z drugiej strony angielski oraz anglicyzmy stały się częścią życia codziennego pokolenia Tumblra i Instagrama, więc nowe słowa o wiele lepiej się przyjmują. Z drugiej strony w końcu nadszedł czas, żeby porozmawiać o gender — nie wystarczy mówić tylko o płci biologicznej. Potrzebujemy drugiego terminu, który daje możliwość odróżnienia tych koncepcji i uniemożliwi ludziom szufladkowanie kogoś tylko ze względu na ciało i genitalia.

Zdjęcia i pytania stawiane w „Gender As a Spectrum" są bardzo intymne. Jak doprowadziłeś do tak otwartych i szczerych spotkań z tymi ludźmi?
Kaey zajmowała się wywiadami. Większość ludzi, których fotografowałem, to jej przyjaciele, więc nie mieli problemu z otwartą rozmową. Od początku wiedzieliśmy, że to bardzo drażliwy i prywatny temat, dlatego chcieliśmy im dać jak najwięcej przestrzeni i prywatności. Nie chcieliśmy nikogo zmuszać do mówienia czegokolwiek. Dlatego Kaey stworzyła cały zestaw pytań, które wysłała do wszystkich mailem. Każdy mógł wybrać, na które pytania chce odpowiedzieć, a na które nie. Można było też nie odpowiadać na żadne, chociaż zdecydowała się na to tylko jedna osoba, która chciała, by zdjęcie mówiło samo za siebie. Niektórzy byli bardzo racjonalni, inni kreatywni, a ich odpowiedzi bardzo się różnią. Wyraźnie wydać, że tożsamość płciowa jest ważną, integralną częścią każdego z naszych rozmówców, a wielu ludzi wciąż nie może uporać się z własną tożsamością przez niewidzialną presję, wymagającą zachowywania się w pewien określony sposób. To niesamowite, że miałem szansę poznać tych cudownych ludzi i jestem wdzięczny, że zgodzili się wyruszyć z nami w tę podróż.

Jesteś cis-mężczyzną, czyli twoja tożsamość płciowa oraz płeć biologiczna są zgodne. Co sprawiło, że zainteresowałeś się odkrywaniem całego spektrum płci?
Zanim wziąłem się za tę książkę, nie wiedziałem nawet o możliwościach tożsamości płciowej. Tak jak większość ludzi, zostałem uspołeczniony, wpojono mi binarną koncepcję dwóch płci, mężczyzn i kobiet. Ogólnie musiałem na nowo nauczyć się sposobu postrzegania ludzi, niezależnie od ich płci, tak jak robią to dzieci, zanim przez zabawki skierowane do określonej płci zostanie im wpojone performatywne zachowanie. Jestem cis-gejem, więc pytania takie jak „kim jestem?", „co sprawia, że jestem sobą?", „co mnie wyróżnia?" zawsze były częścią moich prac. Poznałem tylu ludzi i zrozumiałem, że trzeba najpierw poradzić sobie ze sobą i wtedy dopiero można wyjść do nich i prosić o możliwość fotografowania.

Jak fotografowanie tych ludzi zmieniło twoje postrzeganie swojej tożsamości płciowej?
W dzieciństwie miałem w dupie role płciowe. Dzięki moim rodzicom, którzy dali mi zupełną wolność wyrażania siebie bawiłem się lalkami, nosiłem sukienki, kolczyki i biżuterię. Mówiłem ludziom, że chciałbym być dziewczynką. Ale byłem szczęśliwy w swoim ciele. Moja definicja tożsamości płciowej nie zmieniła się, ale zrozumiałem, że byłem tą dziewczynką, którą chciałem być i nadal nią jestem. To część mnie. Czułem się komfortowo w swoim ciele, ale teraz czuję się jeszcze lepiej, bo wiem, że nie muszę się ograniczać.

Teraz o gender dyskutuje się w mediach głównego nurtu, a transpłciowe gwiazdy są bardziej widoczne, niż kiedykolwiek. Co na ten temat myślą ludzie, których poznałeś i fotografowałeś?
Słyszałem różne opinie dotyczących sposobu przedstawiania tych historii w mediach. Wiele z nich to popiera i uwielbia, bo widoczność jest ważna i cudownie jest zobaczyć transpłciowe kobiety na okładkach magazynów. To kolejne osiągnięcie i kamień milowy w historii transpłciowej społeczności. Cześć z nich wyraziło jednak swoje obawy, ponieważ te historie często są amerykańskimi bajkami, zupełnie oderwanymi od prawdziwych problemów i zagrożeń, z jakimi mierzą się transpłciowi ludzie. Głównie to sprawia, że binarny podział na płcie wciąż ma się dobrze — jesteś uznawana za kobietę, jeśli stać cię na dizajnerską pochwę od chirurga i wyglądasz na cis-kobietę. Dlatego ważne, żeby członkowie społeczności wypowiadali się bez skrępowania. Z tego powodu chcieliśmy stworzyć książkę, która pokazuje prawdziwych ludzi i ich życie, z dala od tej bajkowej rzeczywistości.

„Gender As a Spectrum" kosztuje 53 dolary (około 206 zł). Do tego należy doliczyć koszty wysyłki. Więcej informacji na info@ohlert.de. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcia: Joseph Wolfgang Ohlert
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
LGBT
Gender
LGBTQ
Kultura
Joseph Wolfgang Ohlert
płeć
transpłciowość
gender as a spectrum
transpłciowy