Banks wears Macgraw frill blouse, Panayota Theodore denim pant, Grandma takes a trip gloves, Miu Miu slippers

wszystkie emocje banks

Przed premierą nowej płyty artystka opowiada nam o depresji, tremie i procesie twórczym.

tekst Rosie Dalton
|
23 Sierpień 2016, 4:25pm

Banks wears Macgraw frill blouse, Panayota Theodore denim pant, Grandma takes a trip gloves, Miu Miu slippers

Siedzę z Jillian Banks i czekam na premierę jej nowej piosenki, „Mind Games", która odbędzie się już za chwilę. To surrealistyczna, ale jednocześnie bardzo angażująca forma poznania artystki, która zachwyca i powoli podbija świat od 2014 roku — wtedy ukazał się jej pierwszy album studyjny. Kalifornijska artystka, bardziej znana pod pseudonimem scenicznym Banks, jest pełna intensywnej i tajemniczej energii. Podobnie na scenie — jej zaangażowanie podczas występów przywodzi na myśl performensy. „To zabawne, bo ludzie ciągle pytają mnie, jacy muzycy mnie inspirują. A mnie tak naprawdę inspirują różni pisarze i malarze. Przeważnie artyści z innych dziedzin sztuki stanowią dla mnie większe natchnienie". Wymienia Cindy Sherman i Georgię O'Keefe — silne kobiety, które przekraczały granice tego, co znaczy kobiecość.

Umocnienie pozycji kobiet jest czymś, w co Banks naprawdę wierzy i co propaguje na swój własny sposób. Osiąga to przede wszystkim przez emocjonalną szczerość tekstów i swobodny sposób, w jaki omawia osobiste zmagania z depresją. 28-latka twierdzi, że studia psychologiczne nie mają wpływu na jej związek z muzyką, ale z pewnością jest to wyczuwalne w dojrzałym sposobie czytania otaczającego ją świata. I chociaż tego nie lubi, jest to też obecne w sposobie, w jaki analizuje sama siebie, jako kobietę i osobę z branży kreatywnej.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Premiera twojego nowego albumu odbędzie się 30 września. Chciałam zacząć od pytania o główne różnice pomiędzy „The Altar", a „Goddess" z 2014 roku.
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bo to prawie jakbyś pytała mnie o przeanalizowanie siebie, a ja tego nie znoszę. Moja muzyka zmieniła się tak samo, jak ja, przeszłam przez wiele doświadczeń: związków, przeszkód i innych historii. Myślę, że to wszystko odbija się w mojej muzyce. Czuję się teraz silniejsza.

Uwielbiam to w twoich tekstach — są bardzo osobiste. Zastanawiałam się, czy dzielenie się swoimi doświadczeniami w taki sposób czasem cię przeraża i onieśmiela?
Dlatego tworzę muzykę. Nie zaczęłam tego, żeby ją wydawać, to bardziej forma terapii — jest jak pamiętnik. Musiałam dojrzeć do tego, by ją opublikować. Postanowiłam, że nie będę się powstrzymywać i niczego ukrywać, nie zmienię procesu twórczego ani nie będę wszystkiego lukrować tylko dlatego, że ludzie to usłyszą. Nadal się do tego przyzwyczajam. W pewnych chwilach czuję się obnażona.

Banks ma na sobie golf z pcv TOME, kolczyki Danielle Karlikoff (na wszystkich zdjęciach), spodnie Dion Lee

Czytałam, że gdy byłaś młodsza, cierpiałaś z powodu ogromnej tremy przed występami. Jak udało ci się ją pokonać? Czy nadal dopada cię na scenie?
Teraz jest inaczej. Istnieją różne formy tremy. Na początku nie mogłam śpiewać, z moich ust nie wydobywał się żaden dźwięk. Nie mogłam nawet stanąć twarzą w twarz z widownią. Myślę, że uporałam się z tym, występując coraz częściej. Teraz moja trema objawia się w zupełnie inny, specyficzny sposób. Nie denerwuję się, ale wpadam w bardzo mroczny stan umysłu.

Wręcz umniejszasz swojej wartości?
Nie do końca, bo żeby wyjść na scenę trzeba mieć bardzo dużo siły. Nie potrafię tego wyjaśnić. A jeśli bym potrafiła, to nigdy bym tego nie zrobiła. To chyba część mojej artystycznej ścieżki... Do koncertów na żywo potrzeba dużo energii, daje się tak wiele od siebie. Stąd to się wzięło, myślę, że zanurzyłam się w mroku, bo poczułam się obnażona i nienawidzę tego uczucia. Jednocześnie na jakiś pokręcony sposób dało mi to siłę, żeby wyjść na scenę i żyć w swoim własnym świecie. Nie jest łatwo wykrzesać z siebie tyle silnych emocji i dać tak wiele od siebie.

Rozumiem. Mówiłaś też bardzo szczerze o depresji, z którą walczyłaś podczas pracy nad tym albumem. Czy tworzenie „The Altar" było oczyszczającym przeżyciem?
Tak! Od zawsze zmagałam się z depresją, co jest bardzo mocno powiązane z moją kreatywnością. Myślę, że czasami wpadam w dołek tuż przed wejściem w nowy rozdział uwolnienia od mroku. Zupełnie jakby wszechświat chciał uniknąć zmian, jakby do ramion były przeczepione sznurki, które ciągną do tyłu, gdy chcemy iść naprzód i w końcu trzeba z całej mocy postarać się zerwać więzy. To rzuca nas naprzód przez siłę, z jaką trzeba się wyrwać. Potem nagle znajdujemy się w nowym rozdziale i przezwyciężamy coś innego, żeby stać się jeszcze lepszymi i silniejszymi niż wcześniej.

To bardzo ciekawy punkt widzenia.
Słyszałaś o hinduskiej bogini Kali? Jest boginią kreatywności i zniszczenia. Myślę, że te dwie rzeczy naprawdę idą ręka w rękę, przynajmniej w moim przypadku.

Jesteś bardzo szczera, gdy opowiadasz o depresji, także w swoich tekstach. Chciałabym zapytać, dlaczego uważasz, że to takie ważne, żeby kobiety nie ukrywały swoich emocji i nie stwarzały pozorów perfekcji?
Uważam, że towarzyszy temu piętno i strach. Doświadczyłam tego jako kobieta w branży. Ludzie mówią, że reagujesz emocjonalnie, gdy mówisz, czego chcesz. To nie emocje, tylko fakty. Myślę, że ludzie wmawiają sobie, że kobiety są histeryczkami, wrednymi sukami albo diwami, a one po prostu są silne i pracują. Ważne, żeby mieć więź ze swoimi emocjami, a także nie czuć się jak histeryczka, gdy się nią nie jest. Zrozumienie tego naprawdę pomogło mi poczuć siłę.

Banks ma na sobie płaszcz Di$count Universe, bluzkę Dion Lee top dostępną w My Chameleon, spodnie Levis, kapcie Miu Miu

Słyszałam, że wcześniej czułaś, jakbyś przejmowała energię innych ludzi, co naprawdę do mnie przemówiło. Jak myślisz, jakie to ma pozytywne i negatywne aspekty i w jaki sposób udało ci się to przezwyciężyć?
Nie wiem, czy można powiedzieć, że to przezwyciężyłam. Taka już jestem. Po prostu nauczyłam się z tym żyć, nauczyłam się robić pewne rzeczy, żeby się chronić. Gdy jest się wrażliwą osobą, ważne, żeby otaczać się ludźmi, którzy mają pozytywną energię. Tak dorastałam — uczyłam się, w czyim towarzystwie chcę przebywać. To brzmi łatwo, ale czasem to bardzo skomplikowane. Wiem, że to zaleta, bo empatyczni ludzie są bardzo intuicyjni i mogą nawiązywać więzi z innymi osobami. Częściowo również dlatego lubię tworzyć muzykę. To wspaniała cecha, ale przechodziłam też chwile, w których tego nienawidziłam.

Czy uważasz, że muzyka pomaga ci wyrazić te negatywne emocje przez inne medium?
O rany, tak! Właśnie o tym jest moja piosenka „Brain". Opowiada o Lecters — wymyśliłam to słowo. Opisuje ludzi, którzy wysysają z nas całą energię życiową. Wszystkie moje piosenki o tym opowiadają, każda na swój sposób.

Czy na swoim nowym albumie masz jakąś ulubioną piosenkę?
Nie umiem wybrać jednej. Wszystkie są częścią mnie, to tak, jakbym miała odciąć sobie rękę. (Podnosi rękę) To symbolizuje jedną piosenkę, (podnosi drugą rękę) a to drugą — nie mogę wybrać, którą rękę lubię bardziej.

Banks ma na sobie beret Club Paradise na zamówienie oraz bawełnianą bluzkę AJE.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Rosie Dalton
Zdjęcia Hannah Scott-Stevenson
Stylizacja Britt McCamey
Stylizacja fryzur Lauren McCowan przy użyciu produktów EVO
Makijaż Cat Smith
Tłumaczenie P. Śmiechowska

Tagged:
banks
wywiad
Wywiady
muzyka
The Altar
Kultura