caroline de maigret jest muzą chanel i naprawdę fajną babką

Z okazji pokazu Chanel Métiers d’Art w austriackim Salzburgu spotkaliśmy się z ambasadorką Chanel i jedną z najfajniejszych paryżanek – Caroline de Maigret – żeby pogadać o tym, co jest dla niej naprawdę cool.

tekst Alice Pfeiffer
|
08 Grudzień 2014, 9:39am

Paryż, 10 rano.

- Cholera! Rozlałam dżem na dywan! - pożerając ciastko z jabłkami, niepokoi się Caroline de Maigret.

Modelka, muza, producentka i jedna z najfajniejszych kobiet świata siedzi na kanapie w legendarnej siedzibie Chanel na rue Cambon. Zero makijażu. Włosy w artystycznym nieładzie zakrywają jej „twarz nastolatki w dorosłym ciele". Koszula w prążki, poobijane air maxy, dżinsy zabrane facetowi.

- Potrzebuję trzech minut, żeby wyjść z domu. Ale trenowałam to 10 lat - zdradza.

Nie można odmówić jej jednego: że stereotyp francuskiej kobiety jednocześnie i przełamuje, i umacnia.

Obecnie Caroline jest jedną z twarzy kosmetyków Lancôme („To był dla nich odważny wybór" - mówi w kontekście swoich 39 lat) i ambasadorką Chanel („Tam jest mój drugi dom. Wychowałam się wśród kobiet, które pracowały za kulisami pokazów. Dorastałam z innymi, ostrzejszymi muzami, które wprowadziły do Chanel trochę rock and rolla - jak Alice Dellal"). Ostatnio zrobiło się też o niej głośno dzięki książce Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś, którą napisała wspólnie z trzema najlepszymi przyjaciółkami. Momentalnie zyskała miano ikony współczesnego paryskiego szyku, który przechodzi właśnie duże zmiany, opanowuje na nowo mezalianse między tym, co niskie, a wysokie. A „Caro" ma to w małym palcu.

Jej towarzyskie obycie oczywiście nie wzięło się znikąd. Caroline wychowała się na prestiżowych przedmieściach Neuilly, jest wnuczką byłego ministra, księcia Michela Poniatowskiego, oraz córką hrabiego Bertranda de Maigreta, również polityka. Wbrew pozorom jako nastolatka była absolutnie niezainteresowana arystokratycznym blichtrem, wolała eksperymentować:

- Postanowiłam zostać gotem. Pofarbowałam włosy na czarno i do wszystkiego nosiłam woalkę.

Przechodziła też fazę „królowej reggae", włącznie z „paleniem jointa za jointem". Gdy zapragnęła niezależności, w wieku 18 lat zaczęła karierę modelki i szybko odczuła na sobie presję, którą wywierano na kobiety w kwestii ich wyglądu:

- Agencja poprosiła, żebym zrobiła sobie nos. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że jest duży. Dorastałam przed kulturą selfie, nie przesiadywałam zbytnio przed lustrem. Przeraziło mnie to.

Nie trzeba dodawać, że nie pozwoliła zaciągnąć się do chirurga. Niedługo później nadeszła nowa fala twarzy modelingu - takich jak Kate Moss - która wymusiła odejście od kanonu superpiękności lat 90. jak Linda czy Naomi.

- Nagle w branży znalazło się miejsce na dziwaczność. Zaczął się liczyć nie tylko wygląd modelek, ale ich charakter i osobowość - wspomina Caroline, którą wkrótce fotografowali już Mario Testino, Peter Lindbergh i Terry Richardson, a ona sama chodziła po wybiegach Chanel, Marca Jacobsa i Balenciagi.

Jej następnym krokiem było założenie wytwórni muzycznej Bonus Track Records razem z muzykiem i producentem Yarolem Poupaudem, z którym do dziś poza pracą dzieli swoje życie.

Tak czy inaczej życie Caroline to coś więcej niż arystokracja i bohema. Jest idealnym ucieleśnieniem tego, co kiedyś o sobie i innych paryżankach napisała Sonia Rykiel: „Im bardziej się ujawniam, tym gęstsza wokół mnie staje się tajemnica". Chociaż życie i styl Maigret regularnie pokazywane są w mediach, a codzienne zmagania i posiłki - na Instagramie (który sama nazywa „bezwstydną autopromocją"), to wciąż udaje jej się zachować tajemnicze je-ne-sais quoi [takie coś - red.]. Światowa sława, udany związek, wyluzowane podejście do starzenia - to wszystko ją wyróżnia i nie pozwala sprowadzić jedynie do miana paryżanki.

Większość Francuzek nawet nie pamięta modelingowych czasów Caroline. Po latach spędzonych poza mainstreamem nagle - mocno po trzydziestce, w wieku, w którym modelkom dużo trudniej zdobyć pracę - osiągnęła należną jej pozycję w branży.

- Francja kocha gwiazdy, które się starzeją - mówi Laurence Vély, redaktor naczelna francuskiego „Vanity Fair". - Ale w przeciwieństwie do Catherine Deneuve Caroline nie dorastała na oczach całego kraju. Pojawiła się nagle, dopiero kilka lat temu, już jako dorosła piękność. I dla tutejszych kobiet jest i zawsze będzie seksowną prawie 40-latką.

Powrót Caroline nastąpił w 2010 roku, gdy razem z Yarolem i synem Antonem pojawiła się w kampanii reklamowej Sandro jako nowoczesna matka-Francuzka.

- Nieco starsze kobiety stają się ostatnio coraz bardziej doceniane, to dlatego tak dużo teraz pracuję - przyznaje Caroline.

A wymaga to całkowitej akceptacji siebie:

- Pewnego dnia spoglądasz w lustro i widzisz, że twoje ciało się zmieniło, ale wciąż jest w porządku. Nie próbuj udawać młodości - po prostu staraj się wyglądać najlepiej jak możesz w swoim wieku.

Caroline od czasu do czasu ćwiczy z trenerem, a „od botoksu woli grzywkę":

- Chodzi o wykorzystanie swojego potencjału. O docenianie tego, co się ma - mówi.

Dzisiaj Caroline jest przedstawicielką nowego pokolenia francuskich kobiet, których piękno bierze się ze środka - takich jak Barbara, Françoise Sagan, Loulou de la Falaise i wiele innych.

- Jest ucieleśnieniem klasycznego rock and rolla. Dowodem na to, że wieczna młodość, iskra w oku i seksapil naprawdę istnieją - dodaje Vély.

Caroline raczej się z tym zgadza:

- W książce opisałam własną filozofię: doceniaj i kształtuj to, co masz w środku. Twoja twarz wtedy to pokaże. Idź na wystawę, zamiast robić make-up - jeszcze przyjdzie na to czas.

@carodemaigret

Kredyty


Tekst: Alice Pfeiffer
Zdjęcia: Sean Thomas

Stylizacja: Julia Sarr-Jamois
Włosy: Seb Bascle / ArtList
Make-up: William Bartel / ArtList kosmetykami Chanel Christmas 2014 i Chanel Body Excellence
Manicure: Charlene Coquard / ArtList
Asystent fotografa: Paul Jedwab
Asystent stylisty: Hisato Tasaka
Oświetlenie: RVZ
Modelka: Caroline de Maigret / Next London

Caroline ma na sobie ubrania Chanel z kolekcji Resort 15

Tagged:
Chanel
caroline de maigret
moda wywiady