louis vuitton kontra smażalnia kurczaków

Luksusowy dom mody nie wypuścił ptaszka z garści...

tekst Emily Manning
|
21 Kwiecień 2016, 3:45pm

Chociaż obecnie na fali są zapakowane w folię i sygnowane logiem „CC" torebki w kształcie kartonów na jajka Chanel z supermarketu Karla Lagerfelda i ewidentne nawiązania kolekcji Moschino do frytek z McDonald's, inny luksusowy dom mody zakończył właśnie jedzeniową batalię. 

W tym tygodniu okazało się, że Louis Vuitton wygrał sprawę sądową przeciwko restauracji fast food z Korei Południowej, o najdziwniejsze z możliwych naruszenie praw autorskich.

Louis Vuitton Dak to koreańska gra słów nawiązująca do „tondak", czyli „całego kurczaka". Wyrokiem koreańskiego sądu, fast food został zobligowany do zapłacenia koncernowi LV 14,5 miliona wonów odszkodowania (około 50 tysięcy złotych) za nadużycia związane z wykorzystywaniem nazwy marki, zaadaptowaniem na swoje potrzeby jej logo, umieszczeniem go na serwetkach, podkładkach i pudełkach, a także przekształceniem najbardziej rozpoznawalnych wzorów torebek w opakowania na kurczaki. Louis Vuitton przyznał, że „użycie jego brandingu przez restaurację sprzedającą smażone kurczaki rujnowało jego oryginalność i obniżało prestiż", jak pisze Mashable.

Właściciel restauracji w akcie desperacji usiłował zmienić nazwę swojej firmy na nieco bardziej subtelną „chaLOUISVUITONDAK". Niestety wcale nas to nie dziwi, że mu się nie udało. „(Koreańska) nazwa, która odgrywa tu ważną rolę, wciąż jest czytana w ten sam sposób", oświadczył sędzia, „więc nie możemy powiedzieć, żeby jej nowa wersja w jakikolwiek sposób odbiegała od tej, której sąd już zakazał".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Emily Manning

Tagged:
Louis Vuitton
korea
Μόδα