feministyczna gwiazda porno twierdzi, że jest uprzedmiotawiana tylko wtedy, kiedy sobie tego życzy

Na nowej, mającej już viralowy status stronie Caitlin Stasey – Herself.com – pojawił się niedawno wywiad z Casey Calvert. Oświadczyła w nim, że feminizm i porno mogą iść ze sobą ręka w rękę. Dlatego postanowiliśmy sprawdzić co słychać u tej feministki...

tekst Tish Weinstock
|
04 Luty 2015, 11:20am

24-letna Casey Calvert jest zagorzałą feministką i profesjonalną aktorką porno. Gdy dorastała, była taka sama, jak inne dziewczyny — niepewna swojego ciała i zawstydzona własną seksualnością (a odczuwała skłonność ku mocnemu BDSM). Powróćmy jednak do teraźniejszości... I co widzimy? Rozbieranie się i uprawianie seksu stało się jej zawodem, ale też czymś więcej. Używa tego zajęcia do wyrażania swojej seksualności i staje się dzięki niemu wyzwoloną, świadomą własnej siły kobietą, bo według Casey w porno nie chodzi o uprzedmiotawianie ani o umacnianie władzy męskiego spojrzenia. Porno nie jest nawet sposobem na finansowanie długotrwałego uzależnienia od jakiegoś narkotyku, jak to niestety bywa. Chodzi w nim o korzystanie z naturalnego prawa do robienia ze swoim ciałem tego, na co ma się ochotę. Taki światopogląd jest naprawdę rzadki. Branża pornograficzna ma bowiem fatalną reputację. Między innymi z powodu zachęcania do przemocy wobec kobiet, wykorzystywania gwiazd występujących w filmach, rozsiewania chorób wenerycznych i powodowanie emocjonalnego zobojętnienia w odbiorcach takich produkcji. I tak nadal pozwala facetom onanizować się pod swój wizerunek.

Jednak dla Casey nie oznacza to, że traci choćby w najmniejszym stopniu kontrolę nad własnym ciałem.
„Jestem uprzedmiotawiana tylko wtedy, kiedy sobie tego życzę" - zadeklarowała amerykańska piękność. Co warto zachować w pamięci, tym bardziej w obecnych czasach, w epoce, w której revenge porn to nadal szalejąca plaga. Intymne selfie celebrytek wykrada się z ich prywatnych kont. Spotkaliśmy się z Casey, aby porozmawiać z nią seksie, feminizmie i jej doświadczeniach z branżą porno. Przedstawiamy wam zatem panią Calvert!

Opowiedz mi trochę o sobie. Gdzie dorastałaś?
W Gainesville w stanie Floryda. Wychowałam się w rodzinie z wyższej klasy średniej. Byłam bardzo nieśmiałym dzieckiem. Z małą grupką bliskich przyjaciół. Na pewno nie cieszyłam się popularnością, w żadnym znaczeniu tego słowa. Byłam chłopczycą i molem książkowym. W zasadzie wciąż jestem. Zawsze miałam bardzo silną więź z moimi rodzicami. W moim dzieciństwie nie zmieniłabym dosłownie niczego.

Czym się zajmujesz? I dlaczego?
Żyję dokładnie tak, jak chcę przeżyć moje życie. Bo mogę.

Jak trafiłaś do branży porno?
Kiedy byłam na trzecim roku studiów, zaczęłam pracować jako modelka fetyszowa i artystyczna. Nigdy nie dążyłam do tego aktywnie. Zgłębiałam moje osobiste fantazje, a zdarzyło mi się akurat poznać odpowiednie osoby. Powiedzieli mi, że jestem dość ładna, by zostać modelką. Myślałam, że poszaleli, ale postanowiłam spróbować. I zakochałam się w tym zawodzie. Po skończeniu studiów zdecydowałam, że chcę podążyć dalej tą ścieżką kariery. I zdecydowałam, że chcę to zrobić, jak należy. W Internecie można było już znaleźć moje nagie fotografie. Porno było więc dla mnie kolejnym krokiem. Zrobiłam odpowiedni research, dużo się o tym dowiedziałam. Przed urzeczywistnieniem tych planów i przeprowadzką do LA, porozmawiałam o tym jeszcze z moimi rodzicami.

Jakie korzyści czerpiesz z pracy w pornografii — oprócz tych oczywistych?
Jestem ciekawa, co rozumiesz pod pojęciem „oczywiste korzyści"? Chodzi o seks? Zresztą nieważne. Porno oferuje mi dwie bardzo ważne możliwości. Po pierwsze, poznawania mojej seksualności. I próbowania nowych rzeczy w taki sposób, na jaki w „cywilnym" życiu nie można sobie pozwolić. Po drugie, porno zapewnia mi wolność finansową. Co pozwala mi żyć dokładnie tak, jak chcę.

Wydajesz się aż emanować pewnością siebie. Czy w twoim życiu zdarzył się kiedykolwiek taki okres, w którym wstydziłaś się własnego ciała albo seksualności?
O tak! Kiedy dorastałam, miałam zero pewności siebie. Zawsze uważałam, że mam ładne ciało... Ale nawet przez moment nie myślałam, że jest seksowne. Albo nawet urocze. Uznawałam, że jestem mądrą dziewczyną, a nie ładną. Jeśli chodzi o własną seksualność, niczego nie wstydziłam się bardziej. Dopóki nie zaczęłam jej odkrywać na własną rękę.

Czy doświadczyłaś kiedyś dyskryminacji z powodu tego, czym się zajmujesz?
Tak, oczywiście. Każdy aż rwie się do oceniania osób, które robią to, co ja. Jednak podchodzę do tego ze szczyptą soli. Ludzkie osądy, mimo że są frustrujące, nie definiują mnie w żaden sposób.

Czy uznajesz się za feministkę?
Tak, bez wątpienia.

Co dla ciebie oznacza feminizm?
Feminizm jest dla mnie kobiecym prawem wyboru.

Co mówisz osobom, które wysuwają argument, że porno uprzedmiotawia kobiety i służy tylko podkreślaniu męskiej dominacji? Że nic dobrego nie może z niego wynikać?
Podsuwam siebie jako przykład na to, że nie jest to prawda. Zgadzam się z nimi, że w ostatecznym produkcie mojej pracy bardzo często wygląda to tak, jakbym była uprzedmiotawiana. Jednak w rzeczywistości wyraziłam zgodę na wszystko, co można zobaczyć w danym filmie. Jestem uprzedmiotawiana tylko wtedy, kiedy sobie tego życzę.

Czy drażni cię takie negatywne nastawienie?
Tak. W moim idealnym świecie ludzie pracujący w seks-biznesie byliby traktowani tak samo, jak osoby wykonujące każdy inny rodzaj pracy. Lecz jeśli społeczeństwo nie pozbędzie się stygmatyzującego podejścia do seksu, cała ta negatywność nigdy nie zniknie.

Czy to, że jesteś gwiazdą porno, definiuje ciebie?
Nie do końca. Lubię stwierdzać, że jestem raczej normalną 24-latka z raczej normalnym życiem. Tyle że tak się składa, że występuje w porno.

Jaką powszechnie panującą opinię o gwiazdach porno uważasz za najbardziej błędną?
Że każda z nas została w jakiś sposób skrzywdzona — że gdyby była „normalna", to nie grałaby w pornosach. Ludzie myślą, że robimy to, by zarobić na utrzymanie dziecka. Albo, by wesprzeć swój nałóg narkotykowy. Lub że gwałcił nas tatuś. Zgoda, niektóre z nas mają za sobą ciężkie przejścia. Jednak większość pracuje w branży, bo tam akurat chciała pracować.

Prowadzisz szeroką działalność charytatywną. Czy wykorzystywanie swojego statusu w dobrym celu jest dla ciebie ważną sprawą?
Mam takie szczęście, że na Twitterze zebrałam mnóstwo followersów. Jeżeli mogę to wykorzystać do zrobienia czegoś dobrego, wchodzę w to bez zastanowienia.

W jaki sposób porno może doprowadzić do wyzwolenia kobiet?
Pornografia dała mi coś, czego nie zapewniło mi nic innego — kontrolę nad własną seksualnością. Kobiety przez całe życie zmagają się ze swoją seksualnością. Akceptują ją, odkrywają, wykorzystują. Ja nie. Seksualność to ogromna część bycia istotą ludzką. Moja jest moją własnością. Mało ludzi może tak powiedzieć. Porno mnie wyzwoliło. I wyzwala wiele innych kobiet, które biorą w nim udział na takich zasadach, jak ja.

Co chciałabyś przekazać dziewczynom, które boją się wyrażać własną seksualność?
Powiedziałabym im, że nie ma się czego bać.

Ostatnio pozowałaś nago dla bloga Caitlin Stasey. Czy różniło się to jakoś od pozowania podczas pornograficznych sesji zdjęciowych?
Pracowałam już wcześniej z Jennifer Toole. Fotografowała mnie na potrzeby katalogu. Dlatego fajnie pozowało się dla niej w zupełnie wyluzowanej atmosferze. Na pogaduszkach spędziłyśmy równie dużo czasu, co na samym robieniu zdjęć. A żeby opowiedzieć na twoje pytanie... Tak, to było całkowicie odmienne doświadczenie.

Jak widzisz swoje życie za 10 lat?
Wciąż będę pracowała dla przemysłu filmowego. Albo tego od produkcji dla dorosłych, albo mainstreamowego. A może dla obu? Wciąż będę zakochana. I wciąż będę robiła to, co kocham robić.

Opisz siebie w trzech słowach.
Silna, niezależna, unikalna.

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Zdjęcia: Jennifer Tole

Tagged:
Porno
Kultura
uroda
casey calvert