rozmawiamy z fka twigs o przyswojeniu przez mainstream, marzeniach o macierzyństwie i postępowaniu wbrew cudzym oczekiwaniom

Spotkaliśmy się z tancerką, piosenkarką i przyszłą ikoną u progu jej całkowicie wyprzedanej australijskiej trasy koncertowej.

tekst Wendy Syfret
|
30 Styczeń 2015, 9:45am

Kilka dni temu FKA twigs zagrała w Melbourne pierwszy koncert swej australijskiej trasy. Tournee, na którego poszczególne punkty wyprzedano pełną pulę biletów. I ten otwierający ją występ był dokładnie tak niebiańskim doświadczeniem, jak sobie wymarzyliśmy. Wokalistka wyszła na scenę cała w bieli. Oprócz jednego czarnego, gladiatorskiego kozaka za kolano. Tahliah Debrett Barnett, szerzej znana jako Twigs, dała oszałamiające muzyczne przedstawienie. W komplecie z jej charakterystycznymi, odważnymi ruchami tanecznymi, wykonanymi w iście teatralnej oprawie świetlnej. Tuż przed tym, jak wyruszyła na swoją trasę po Kraju Kangurów, spotkaliśmy się z okładkową gwiazdą i-D. Z Twigs rozmawialiśmy o musicalu Koty, dekoracji wnętrz i byciu dobrą matką.

Na słuchaczach w sieci zrobiłaś wrażenie na długo przedtem, niż udało ci się przejść ze swoją muzyką do mainstreamu. Jak czujesz się z tym, że nagle wpadłaś w sytuację, która wymaga od ciebie udzielania takich właśnie wywiadów?

Nie wiem, może oszukuję samą siebie, ale nie czuję się tak, jakby coś zmieniło się aż tak bardzo. Nie mam na telefonie Twittera ani Instagramu. Nie czytam tego, co piszą o mnie w Internecie. Ciężko mi więc ocenić, na jakim poziomie lokują się teraz sprawy. I w jaki sposób się zmieniły. W sumie nawet tego nie pojmuję.

Ale teraz, gdy mainstream nawiązuje do twojej twórczości, stałaś się ważnym zjawiskiem ze świata kultury. Ci czasem zdarza ci się dostrzec, że jako postać wpisałaś się w popkulturę?

Tak, czasem mi się zdarza.

Jakie to wrażenie?

Trochę dziwne.

Czy wydaje ci się, że sama zmieniasz się w związku z zamieszaniem wokół ciebie?

Nie, w ogóle. Wydaje mi się jednak, że mają na to wpływ moi przyjaciele. Którzy są naprawdę wspaniali. Nie wiem, czy się zmieniam. Ja niczego takiego nie zauważyłam.

Za to tobą dwa przełomowe, pełne wielkich wydarzeń lata. Co najbardziej zaskoczyło cię w tym wszystkim?

Nie wiem. Nie wiem, czy byłam czymś zaskoczona. Nie wiem, czy mnie w ogóle da się zaskoczyć. Nie jestem tego pewna.

Zawsze byłaś taka?

Tak, czasami potrafię być mocno linearna. Mimo tego, że moja muzyka jest teraz wszędzie.

Odejdźmy na chwilę od muzyki. Czym jeszcze lubisz się zajmować?

Lubię pisać.

Opowiadania?

Nie, nie do końca. Lubię wymyślać sobie różne rzeczy. Coś jak scenki, tak, lubię pisać scenki. Ale może są to bardziej scenki, w których nikt nie rozmawia. Tylko takie serie różnych obrazów.

Kiedy byłaś dzieckiem, kogo darzyłaś największym uwielbieniem?

Naprawdę lubiłam białego kota z Kotów. Ona była naprawdę gibka. Wszystkie koty były bardzo wygimnastykowane.

Gdybyś mogła być w czymś naprawdę świetna, jaką dziedzinę byś wybrała?

Chciałabym być naprawdę dobrą mamą.

Och, to taka urocza odpowiedź.

Tak, chciałabym być dobrą mamą i doskonałą żoną.

Podoba mi się to, że skupiłaś się na czymś nieulotnym, ale jednocześnie czymś, co przyniesie ci szczęście.

Tak, to dosyć nudne, prawda? Uważam, że jeśli zawsze będziesz się skupiać tylko i wyłącznie na swojej sztuce, to staniesz się bardzo jednowymiarową osobą. Wydaje mi się, że niektórzy ludzie, którzy nie są kreatywni, mają taki tok myślenia. Że robienie coś kreatywnego czyni ich wielowymiarowymi osobami. Lecz sądzę, że jeśli ty jesteś kreatywną osobą, to wielowymiarowym czyni cię robienie czegoś polegającego na miłości i dawaniu z siebie wszystkiego dla innych. Nie musisz być wcale najdziwniejszą pośród kreatywnych dziwaków.

Kiedy spotykasz się z różnymi ludźmi, czy wyczuwasz, że mają wobec ciebie specyficzne oczekiwania? Że chcą, abyś była ekscentrycznym dziełem sztuki performatywnej?

Tak, z pewnością. W sensie, że owszem, w pewien sposób jestem stuprocentowo właśnie tym. Ale na inne sposoby nie jestem. Jednak tego aspektu nie ujmie żaden wywiad. Nie wyciągniesz tego ze mnie, poznając mnie w jakimś klubie. Tak naprawdę, to jestem dosyć oschła. Wychodzi na to, że chyba każdy jest ekscentryczny na swój sposób. Mogłabyś szukać we mnie czegoś bardziej interesującego, niż to, kim naprawdę jestem. Ja po prostu lubię robić różne rzeczy i jestem prawdziwą osobą. Nie kimś, kto kogoś udaje. Prawdziwą, autentyczną osobą.

Czy zdarza ci się, że próbujesz się bronić, kiedy spotykasz się z innymi ludźmi? Bo martwisz się, że poszukują opowieści albo spojrzenia na twoją osobę?

To znaczy, ja zawsze taka byłam. Raczej cicha i czasem zwyczajnie nie lubię rozmawiać. Nie jest to coś, co rozwinęło się o tak, nagle. Zawsze byłam taką osobą. Po prostu nie lubię zwracać na siebie uwagi.

Czy przez to sukces to dla ciebie słodko-gorzkie doświadczenie?

Nie pojawiam się aż tak często w mediach, więc w sumie jest okej. Na początku brałam udział w wielu formach promocji. I zorientowałam się, że mi się to nie podoba. Czuję się z tym niewygodnie. Tak więc teraz tego właściwie nie robię. 

Nie mówmy już o pracy. Co ekscytującego dzieje się w tej chwili w twoim życiu codziennym?

Wynajęłam mieszkanie. Dekoruję teraz sypialnię. Pomaga mi w tym przyjaciółka. To naprawdę dobra dekoratorka wnętrz. I w dodatku jest taka zabawna. Nie widuję jej tak często, jakbym chciała, bo obie mamy bardzo dużo zajęć. Ona zajmuje się domami w innych krajach i pracuje też na Ibizie, nad wieloma willami. Ale kocham ją za to, że sama mi to zaproponowała. Że pomoże mi stworzyć naprawdę miłą i uporządkowaną sypialnię.

Powiedziała, że zrobi mi szafę do pokoju. Żebym mogła trzymać w niej wszystkie kostiumy w porządku i mieć je dostępne pod ręką. Robi też dla mnie wezgłowie łóżka. Nie mogę się go doczekać. W ciągu następnych paru dni jestem w trasie. Dlatego dam jej klucz do mieszkania. Będzie mogła przyjść kiedy zechce i dokończyć to wszystko.

Jak ty to robisz, że nie wypalasz się przez te wszystkie podróże i występy?

Uważam, że owszem, można ulec wypaleniu. Jednak nadal robisz swoje. Wypalasz się, ale to jest tak naprawdę wykluczone, nie ma takiej opcji. Ruszasz dalej i idziesz naprzód, naprzód, naprzód, cały czas.

@fkatwigs

Kredyty


Tekst: Wendy Syfert
Fotografie koncertowe: Courtney DeWitt
Portret Twigs: Matthew Stone
Stylizacja: Matthew Josephs

Tagged:
melbourne
FKA Twigs
Wywiady
muzyka
Australian Tour
Wendy Syfret
Courtney Dewitt