​ibiza: jak to się zaczęło?

Od hipisowskiej kolonii po plac zabaw dla współczesnych hedonistów. Oto historia kultowej wyspy.

tekst i-D Staff
|
20 Sierpień 2015, 3:35pm

Photography Dave Swindells

Wszyscy, którzy mieli okazję odwiedzić wyspę jeszcze za czasów jej świetności, wiedzą, że Ibiza to miejsce specjalne, a jeszcze bardziej specjalna jest jej historia. Przyjeżdżali tutaj hedoniści i imprezowicze z całego świata, tworząc jeden wielki rave. Tamtejsze kluby i panująca w nich moda znacznie wpłynęła na (teraz już nie tak bardzo) młode pokolenie.

Pierwsi nowocześni turyści przybyli na Ibizę około roku 1950, zwabieni plotkami o jej pięknie jej dziewiczej i zapierającym dech w piersiach przyrody. Rajska wyspa o czystej, niczym nieskażonej wodzie i malowniczej linii brzegowej przyciągała turystów jak magnes. Prosperując w najlepsze, wyspa stała się azylem dla uciekających przed faszystowską dyktaturą generała Franco, rządzącej w latach 1936-1975, a w latach 60. gdy ruch hipisowski rozprzestrzenił się z San Francisco po całym świecie, bardzo duża liczba osób na stałe osiedliła się na Ibizie, ze względu na niski czynsz oraz wiejski tryb życia.

Gdy w 1964 roku Rolling Stones spędzili kilkudniowe wakacje w San Antonio, sława wyspy stała się oficjalna. Brak transportu, brak trosk oraz rozkoszne życie były ogromnym wabikiem dla kultury hipisów. Atrybutem chłopaków były wówczas dzwony, a dziewczyny nosiły dziergane bikini, piegi i chustki na głowach.

Wydarzenia roku 1968, w których zginął znaczny odsetek hipisów w Europie (Praska wiosna, protesty przeciwko wojnie w Wietnamie do wydarzeń majowych w Paryżu), sprawiły, że Ibiza dosłownie stała się azylem, słoneczną utopią pełną wolnej miłości i dekadencji. Tajemnicą poliszynela były narkotyki. Czyli reputacja, którą wyspa właściwie utrzymała do dziś.

Pod koniec lat 70. zaczynała królować już scena disco, której wpływy rozprzestrzeniły się po całym świecie z gejowskich afroamerykańskich klubów w Filadelfii i Nowym Jorku i która drugi dom znalazła właśnie w hedonistycznej enklawie Ibizy. Zaczęła powstawać również kultura klubów: Amnesia, Ku (poźniej: Privilege), Pacha, Glory's i Lola. Duch tych miejsc uchwycił wówczas spędzający tam wakacje fotograf Derek Ridgers, który wspomina, że: „nocą, ulice i bary wokół portu zmieniały się w gorącą i upojną wersję tego, co działo się w Londynie w miejscach takich jak Camden Palace, The Batcave, Heaven czy Wag. Dance'owa kultura, która swój początek miała właśnie na Ibizie, wyspiarskie bity, ecstasy, superkluby i scena rave'ova przerodziła się w jedną z największych scen młodego pokolenia pod koniec lat 80." Imprezowicza gustowali w białym kolorze, turbanach, panterce, strojach kobiety kota, pelerynach i siatkowych topach. Coś w stylu New Romantic, z tym że dużo bardziej kiczowato, wyzywająco i plażowo.

W latach 80. kluby zaczęto akustycznie wyciszać i inwestować w ogromne i drogie systemy audio. Disco przeżywało świetność równolegle do sukcesu gwiazd muzyki popularnej jak Madonna czy Bowie, a na wyspie zaczął tworzyć się zupełnie oddzielny gatunek łączący pop, funk, hip-hop i wczesny, raczkujący jeszcze house.

Zdjęcie: Derek Ridgers

W 1987 roku didżeje Danny Rampling, Nicky Holloway, Paul Oakenfold i Johnny Walker odwiedzili wyspę i ujęło ich to niepowtarzalne, wyspiarskie brzmienie, a także ogólny luz panujący w klubach i na parkiecie. „Przechadzaliśmy się po [klubie] Amnesia", wspomina Nicky Holloway, „pierwszy raz napigułowani, tańcząc do muzy, na którą normalnie pewnie byśmy pokręcili tylko nosem. Byliśmy tam od tamtej pory codziennie, myśląc sobie, że 'kurwa, odnaleźliśmy Narnię!".

Ibiza tak ich zainspirowała, że po powrocie do Wielkiej Brytanii zaczęli własne noce didżejskie, które przyczyniły się do muzyki klubowej, jakiej słuchamy dzisiaj. Wtedy, brytyjskie dzieciaki oszczędzały całą zimę tylko po to, by móc wyjechać na Ibizę, imprezować całe lato i tańczyć wraz z modelkami, transwestytami, gejami, nosić ogrodniczki i kapelusze. 

W 1989 zburzono mur berliński, muzyka house stała się międzynarodowym zjawiskiem, a dźwięk wylewał się poza granice państw. Kluby na Ibizie zaczęły być popularne na całym świecie, a dress code coraz bardziej komercyjny (włochate staniki albo bardzo wycięte kostiumy kąpielowe). W 1999 roku, ONZ ogłosiła wyspę światowym dziedzictwem ludzkości, a jej ludność wzrosła do 100 tys. mieszkańców. Od roku 2000, Ibiza stała się imprezowym celem podróży wszystkich od Calvina Kleina, Puffa Daddy'ego i Georga Michaela. To już nie była mekka dla outsiderów i osób uciekających od Europejskiego mainstreamu. Legendarny status Ibizy jako mekki imprezowiczów stał się niepodważalny.

Ibiza nadal się zmienia i ewoluuje i wprawdzie pojawiają się coraz to nowe miejsce przyjazne balowiczom z całego świata, to jakoś nic i nikt nie zdołał jeszcze ukraść wyspie korony. Wyspa nadal stanowi jedno z najbardziej wpływowych miejsc na świecie, pod względem mody, stylu i brzmienia. 

Zobacz też: Potrzebujemy rave'ów z lat 90.

Kredyty


Tekst: Laura Hinson
Tłumaczenie: Zuza Bień