charlotte rampling nie potrzebuje milionów lajków

Przyglądamy się prawdziwej ikonie.

tekst Stephanie LaCava
|
04 Styczeń 2016, 4:50pm

Po raz pierwszy zaczęłam dokładnie przyglądać się postaci Charlotte Rampling jakieś trzy lata temu. Wpadłam na nią kilka razy w różnych miastach. Przeważnie była sama i coś czytała. Ja też byłam sama, ale siedziałam przy komputerze. Widziałam ją najpierw w Los Angeles, a niedługo potem w Paryżu. Wtedy puściłam wodze fantazji.

Mam ambiwalentny stosunek do mediów społecznościowych. Nie lubię pokazywać w sieci intymnych momentów z bliskimi, bo boję się, że przez to staną się błahe. Myślę, że Rampling objawiła mi się na żywo, bo za dużo czasu spędzałam online. Ona ma prawie 70 lat i nie udziela się na platformach społecznościowych, uważam, że nie korzystałaby z nich też, gdyby pojawiły się kilkanaście lat wcześniej. Brak aktywności w sieci jest typowa dla jej pokolenia, ale jednak internet jest pełen jej zdjęć. Instagram sprawił, że nie jest już tylko moja, nie jest prywatnym odkryciem.

Gdy byłam młoda oglądałam filmy z Rampling i zbierałam wycinki z gazet z jej zdjęciami. Podobało mi się, jak nonszalancko nosiła ubrania i jak swobodnie czuła się również bez nich. Uwielbiałam też jej przeszywające spojrzenie. Ten styl bycia jest widoczny nawet w kadrach z filmów, w których jest przebrana w kostiumy. Z Charlotte nie kojarzy mi się żaden typowy strój, zresztą wymyślne ubrania nigdy nie robiły na mnie wrażenia.

Lucia z „Nocnego portiera", która ma na sobie tylko czarne spodnie z szelkami, długie rękawiczki i czapkę oficera, to już klasyka. We „Wspomnieniach z gwiezdnego pyłu", Rampling gra neurotyczną Dorrie, która nosi proste swetry. W mniej znanych filmach wygląda równie pięknie, na przykład w „Three" Jamesa Saltera wcieliła się w postać Marty, obiekt westchnień dwóch chłopców. Dziewczyna paraduje w jeansowym topie i spodniach lub w bikini. W „Harry Angel" Alana Parkera, Charlotte jest już trochę starsza i ubiera się elegancko - w spódnice za kolano i granatowe bluzki.

Wszystkie te stroje i jej sławne sesje zdjęciowe krążą teraz w sieci, opatrzone mnóstwem tagów. Nie kryją się już tylko w starych zbiorach. Obiekt mojej fascynacji przestał być czymś rzadkim i niespotykanym, więc obsesja na jej punkcie nieco osłabła.


Kadr z filmu „Wspomnienia z gwiezdnego pyłu"

Rampling nie nadaje się do mediów społecznościowych, bo nie chwali się osiągnięciami. Robi swoje i nie potrzebuje aplauzu obcych ludzi. Oczywiście sprawę ułatwia cała masa świetnych zdjęć, zrobionych przez takich fotografów jak Juergen Teller czy Helmut Newton.

Młodsze aktorki mogą się za to pochwalić artykułami z portali plotkarskich i żenującymi momentami, których internet nigdy im nie zapomni.

Kiedyś byliśmy nieustraszeni, uczyliśmy się i dorastaliśmy, a teraz tylko tworzymy swój image. Rampling wciąż mnie inspiruje, bo jest artystką, nie przestaje się rozwijać i próbować nowych rzeczy, a do tego starzeje się z klasą.

Jestem pisarką, więc ciekawiło mnie jak Rampling przelałaby swoją wrażliwość na papier. Przez lata próbowałam znaleźć jej autoryzowaną biografię, o której kiedyś słyszałam. Szukałam jej wszędzie, niestety bez powodzenia. Okazało się, że aktorka wycofała się z projektu, nigdzie nie ma żadnego śladu po wywiadach. Widocznie współpraca nie spodobała się jej, więc postanowiła ja przerwać.

Pod koniec zeszłego roku Rampling wypuściła jednak inny projekt, „Qui Je Suis" („Kim jestem") - poetycką „autobiografię", która jest zwieńczeniem dziesięcioletniej współpracy z pisarzem, Christophe Bataillem. To elegancka książka, pełna dygresji. Nie jest to typ lektury, która zdradza wszystko i bardzo mi się to podoba.

Rampling postanowiła przywoływać wybrane wspomnienia w epizodach. Podobnie nastawienie miała w filmie biograficznym „Charlotte Rampling: Spojrzenie" - widać, że czuje się komfortowo, gdy nie trzeba zdradzać wszystkiego. I właśnie dlatego celebrytki z mediów społecznościowych i programów telewizyjnych nigdy nie będą takimi ikonami jak ona. Oto lekcja stylu — jak zniknąć i pozostawić po sobie jedynie owoce pracy. 

Przeczytaj też:
Jak być sexy po stu latach?
Poradnik i-D: jak się niegodnie starzeć
Technologiczni uciekinierzy

Kredyty


Tekst: Stephanie LaCava
Zdjęcie: Stanley Bielecki, Getty Images
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Μόδα
Kultura
Charlotte Rampling
Ikona