poznajcie dziewczyny z filmu „white girl"

Ten film trafia w sedno, w bardzo niewygodny sposób.

tekst Emily Manning
|
06 Wrzesień 2016, 2:05pm

Gdy w marcu przeprowadziłam z reżyserką Elizabeth Wood wywiad, dotyczący jej mocnego debiutu „White Girl", zapewniła mnie, że gwiazda filmu Morgan Saylor w prawdziwym życiu nie przypomina swojej bohaterki. „Leah była zupełnie inna. Morgan studiuje matematykę na Uniwersytecie w Chicago, a w kolejnym filmie gra zakonnicę", Wood mówi o 21-letniej gwieździe serialu „Homeland". Gdy pięć miesięcy później spotkałam się z Saylor w SoHo, nawet jej nie poznałam. Jej jasnobrązowe włosy sięgają ramion, są prościutkie i gładko zaczesane. Zupełne przeciwieństwo tlenionego, poplątanego mopa, którego miała na głowie jej postać, oświetlona neonami na rejwie w hangarze.

Saylor i jej koleżanka z obsady, artystka i aktorka India Salvor Menuez, różnią się od Leah i Katie, brawurowych uczennic college'u w na wpół autobiograficznym filmie Woods. Mimo to obie wolą szukać podobieństw, bo to właśnie one sprawiają, że odważny portret nihilizmu bez zahamowań jest taki mocny. „Film pokazuje młodych ludzi z Nowego Jorku. My też stąd jesteśmy. Może nie przypominamy naszych bohaterek, ale w tych scenach jest coś znajomego, możemy się z tym utożsamiać", mówi Menuez.

Film okrzyknięto mianem szokującego, dzikiego, drastycznego i kontrowersyjnego, ale „jest realistyczny, bo życie jest równie szalone. Wszystko, co zostało pokazane na ekranie, naprawdę się komuś przydarzyło — tobie, twoim przyjaciołom, znajomym", mówi Menuez.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Co was zainteresowało w tym projekcie?
Morgan Saylor:
Przeczytałam scenariusz i przestraszyłam się go. Powiedziałam: „Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, kto go nakręci. I tak go obejrzę, gdy już wyjdzie. Wchodzę w to". To było w lutym, prawie dwa i pół roku temu. W maju zaangażowałam się w projekt, zaczęłam spotykać się z Elizabeth. Grałam wtedy w sztuce, więc często chodziłyśmy na zabawne lunche w śródmieściu. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym, zaczęłyśmy pracować nad scenariuszem, a potem powoli dołączali kolejni ludzie.
India Salvor Menuez: Byłam bardzo zainteresowana tym projektem, bo pokazywał historię trudną do opowiedzenia, a jednak robił to dobrze. W wielu przypadkach po prostu trafiał w dziesiątkę, w bardzo niewygodny sposób.
MS: Większość scenariuszy dla młodzieży, które czytam, to wieśniackie historyjki z liceum. Ta historia przypominała ludzi, których znam, czułam, jakbym omawiała tematy, które przewijają się w moich rozmowach ze znajomymi. Pomyślałam, że wyjątkowy scenariusz dotyczący młodych ludzi.Wasze postacie nie funkcjonują jako jednostka, ale ich wspólnota jest ważną częścią filmu. Jak rozwijała się wasza relacja poza ekranem?
MS: Pierwszy raz porozmawiałyśmy w pokoju na przesłuchaniu...
ISM: ... i od razu zorientowałyśmy się, że mamy wspólnych znajomych...
MS: ... bywałyśmy w tych samym miejscach, na tych samych imprezach.
ISM: Osobowość Elizabeth wprowadza bardzo otwartą atmosferę, dzięki temu naprawdę dobrze się poznałyśmy.
MS: Bohaterka Indii też jest moją jedyną sprzymierzeńczynią przez cały film. Czułam to i nie mogłam się doczekać gry z dziewczyną. Miło było pracować razem na planie!
ISM: Czułam się źle, gdy mnie na nim nie było.
MS: To prawda. Grałam, a ty przychodziłaś po trzech dniach i pytałaś: „Jak było?"

To dobre pytanie — jak było? Wszystkie narkotyki i sceny seksu są tylko grą, ale to na pewno musiały stanowić wyzwanie psychologiczne.
ISM:
Chociaż wydawało się to przerysowane, nie ma tam żadnego motywu, którego byśmy chociaż w pewnym stopniu nie znały. Myślałyśmy: „Dobra, robimy to", bo musiałyśmy.
MS: Znałyśmy te rzeczy, więc to sprawiało, że czułyśmy, że to coś prawdziwego, chciałyśmy grać lepiej, sprawić, żeby te sceny były lepsze. Prawdziwe szaleństwo daje tym dziewczynom kopa, idą na całość. Rozumiałyśmy to jako prawdziwe, ludzkie emocje, chciałyśmy je pokazać.
ISM: To ten dreszczyk przekraczania granic i doświadczamy czegoś, dzięki czemu czujemy, że żyjemy. To co innego niż mieszkanie z rodzicami. Jestem z Nowego Jorku. Czasem czuję, że gdy ludzie się tu przeprowadzają, mają wrażenie, jakby weszli do filmu. Te dziewczyny tak się zachowują, myślę, że ich życie jest fantazją, w której wszystko się ułoży.

Te postacie doświadczają wielu fascynujących zmian w dynamice sił. Stosunki seksualne, które zaczynają się za obopólną zgodą, przeistaczają się w coś innego. W wielu przypadkach te zmiany są bardzo subtelne, nie mówi się o nich. Jak udało się wam w tym odnaleźć?
ISM:
Myślę, że te dziewczyny żyją w fantazji, wymyśliły, że ich rzeczywistość już uporała się z problemem rasy. Po pewnych doświadczeniach dociera do nich jednak, że otacza je systematyczny rasizm i patriarchat, które je skrzywdzą. Czują, że żyją i są wolne, a seksualność jest ich siłą, która jednak może zostać im odebrana.
MS: Jedną z zalet tego filmu jest jego tempo. Hedonistyczne i rozpędzone, dziewczyny sięgają po kokainę albo penisa, chłoną wszystkie silne bodźce. Dopiero po tym wszystkim nadchodzi pierwszy moment, w którym czują, że są naprawdę obecne przy podejmowaniu decyzji. Kilka razy pytano mnie co moja bohaterka myśli pod koniec filmu. Ten film dotyczy bardzo ważnej dla mnie kwestii — dorastania i nauki świadomego życia. Nawet jeśli nie wyciągnęła ostatecznych wniosków i jeszcze nie wie, co chce zrobić, po raz pierwszy zaczyna rozumieć swoją uprzywilejowaną pozycję.
ISM: Widzi ograniczenia tego przywileju. Najpierw dostrzega korzyści z tego, że jest biała, a potem rozumie, że to na nic, bo jest kobietą.Gdy rozmawiałam z Elizabeth, nie ukazało się jeszcze wiele recenzji. Jedna, autorstwa mężczyzny, sugerowała, że Leah „zmieniła" swojego gwałciciela. Jak radzisz sobie z reakcjami widowni, teraz gdy film widziało więcej osób?
MS: Podczas dzisiejszego panelu dyskusyjnego po pokazie, pewien mężczyzna zadał nam pytanie, które wydało się nam bardzo porąbanym sposobem mówienia o gwałcie.
ISM: Użył chyba słowa „zachęta".
MS: Był starszym, białym mężczyzną i chyba do niego nie docierało, że jeśli kobieta jest nieprzytomna, a mężczyzna uprawia z nią seks, to jest to gwałt.
ISM: To szalone. Ludzie nie wiedzą jak go definiować. Gdy obie osoby są nietrzeźwe, wkraczamy w szarą strefę. Czasem tak bywa, ale w innych przypadkach to naprawdę jasne. Gdy oglądacie to na ekranie, macie chwilę do namysłu, możecie się zdystansować i powiedzieć: „To jasne". A gdy widzowie tego nie rozumieją, robi się strasznie. Ale szczerze uważam, że to świetnie, że pojawią się te opinie i różne perspektywy. Jestem wdzięczna, że ludzie mogą głośno powiedzieć o swoim problematycznym odbiorze takiej sceny i możemy o tym podyskutować. Mam nadzieję, że ludzie opuszczą kino nie z poczuciem uzyskania odpowiedzi, ale z nowymi pytaniami. Pokazano im inną perspektywę, może nawet taką, którą chcieli zobaczyć.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Emily Manning
Zdjęcie: Eric Chakeen

Tagged:
White Girl
wywiad
Wywiady
Kultura
India Menuez
Elizabeth Wood
morgan saylor
kultura wywiady