czy facebook stanie się nowym centrum e-commerce?

Od paru lat coraz szersze rzesze fanatyków mody z pokolenia Y dołączają do uzależniającego kultu kupowania i sprzedawania ubrań za pośrednictwem grup na Facebooku. Tam mogą zdobyć najlepsze kreacje za najniższe ceny, odsuwając sklepy całkowicie na bok...

tekst Wendy Syfret
|
17 Wrzesień 2014, 12:25pm

Ben Thomson

Dla tych z nas, którzy wychowali się w sieci, Facebook to środek pozwalający na dużo więcej niż prowadzenie życia społecznego czy utrzymywanie kontaktu ze znajomymi. Pokolenie Y konsultuje się z napływającymi aktualizacjami statusów i kanałami z wiadomościami, by uzyskać wskazówki, pomoc, porady i wszystko, co mieści się w zbliżonym przedziale. Kiedyś googlowało się każde pytanie, które wpadło do głowy. Obecnie to, że opublikujesz je jako status i będziesz czekać na napływ opinii od swoich przyjaciół, jest równie prawdopodobne. Ciężko byłoby znaleźć kogokolwiek przed 30-tką, kto choć raz nie powierzył pytania o nowego fryzjera, dobrą pralnię czy zarekomendowanie restauracji zabarwionej na niebiesko szklanej kuli, którą jest Facebook.

Kiedy mamy to na uwadze, ciężko się dziwić, że młodzi mężczyźni i kobiety wchodzą na Facebooka, by robić zakupy. W przeciwieństwie do innych stron, na których kupowanie online znajduje się pod kontrolą konkretnej firmy czy marki, grupy typu Ubrania na Sprzedaż są nastawione na społeczność - i przez nią organizowane. Zazwyczaj zarządza nimi grupka robiących to za darmo adminów. Same w sobie są zaś zadziwiająco uporządkowanym uosobieniem krawieckich potrzeb i zmartwień młodych ludzi.

Wpływ pojawienia się możliwości robienia zakupów w sieci na sklepy został już dobrze udokumentowany, podobnie jak nasze coraz bardziej rozbudowane zdolności wypatrzenia okazji, gdziekolwiek by się nie pojawiła. Podczas gdy kupienie czegoś za pełną cenę w sklepie wydaje się luksusem w świecie po kryzysie finansowym, na dzień dzisiejszy najprawdopodobniej nie musisz się nawet zwracać do dużego sprzedawcy detalicznego działającego w branży internetowej. Najlepsze okazje można znaleźć właśnie w tych rozrastających się w zastraszającym tempie sieciowych społecznościach, gdzie internauci postują swoje ubrania od najlepszych projektantów, by wystawić je na aukcje lub od razu sprzedać.

Ubrania na sprzedaż

Te grupy są wytworem społeczeństwa, w którym ceny doczepianie do modnych ubrań nie przystają w żaden realistyczny sposób do życia młodych ludzi, ale konsumenci mają świadomość, że nie muszą się ograniczać do oferty dużych sklepów. Wpływ zakupów online na rynek nauczył nas, że jeśli ktoś potrafi szukać, może znaleźć lepszą cenę - a jeżeli nie możesz znaleźć tego, czego szukasz, sam stwórz platformę, która zaspokoi twoje potrzeby. Wiele z osób, które tworzą, zarządzają bądź korzystają z tych stron, weszło na rynek pracy w okresie, gdy perspektywy zapewnienia sobie posady były niewielkie. Są częścią pokolenia, które zostało zmuszone pozakładać własne interesy i nowe idee pozwalające na stworzenie możliwości w środowisku, które nie witało ich z otwartymi ramionami. To właściwie nie jest niespodzianka, że podobne nastawienie przenieśli na zakupy.

Jednak motywacją, która kryje się za tym trendem, nie są wyłącznie pieniądze. Wpływ tego, skąd pochodzą nasze ubrania na społeczeństwo i środowisko jest obecnie znacznie wyraźniejszy niż wcześniej. Nie tylko cenimy sobie nasze ubrania i rozumiemy, że może tlić się w nich życie nawet, kiedy już je przechodzimy. Szanujemy też nakład pracy, który był potrzebny do ich wyprodukowania. Presja, którą wyższej klasy sklepy sieciowe kładą na utrzymywanie kosztów na niskim poziomie doprowadziła do narodzin niebezpiecznej kultury pracy w warunkach poniżej wszelkich standardów - wiele interesujących się modą osób odmawia uczestniczenia w niej. Niezależne społeczności online, za pośrednictwem których odbywa się wtórna sprzedaż markowych ubrań, przyczyniają się nie tylko do zachowania na rynku doskonale nadających się do użytku rzeczy, ale też zapewniają alternatywę wobec wielu etycznie wątpliwych opcji zaopatrywania się w takie dobra po niskich lub średnich cenach. Zazwyczaj kupienie czegoś po cenie poniżej 40 funtów oznaczałoby sięgnięcie po produkt masowy. Teraz masz możliwość kupić coś, co zostało stworzone przez ludzi z pasją, za realistyczną cenę. Po prostu może się zdarzyć, że wcześniej należało to do jednego z twoich znajomych.

Kult luksusowych sklepów przyczynił się także do tego, że trendy pojawiają się i znikają szybciej niż kiedykolwiek. Nie tylko czekamy z niecierpliwością na to, aż rzeczy trafią na przecenę - najczęściej pozbywamy się ich zanim dostaną na to szansę. Naturalnym rozwiązaniem wydaje się kupowanie, noszenie i sprzedawanie w swoim własnym tempie. Jeżeli nie chcesz czekać, aż jakiś styl stanie się przestarzały na tyle, by dało się go nabyć za obniżoną cenę, w tych grupach znajdziesz innych fanów mody i jest szansa, że będą oni o pół kroku przed tobą - skłonni, by rozstać się z twoim upragnionym lookiem w ramach misji spełnienia swoje nowszej modowej fantazji.

Wiele już powiedziano o szkodliwości raptownie zmieniających się modowych trendów i naszego niemożliwego do zaspokojenia głodu konsumpcji. Jednak jeśli to jest rzeczywisty obraz tego, jak traktujemy naszą własność, to przynajmniej narodziło się środowisko, które zapewnia należną równowagę. Tanie ciuchy są kupowane, noszone, zapominane. Wyprodukowane w odpowiedzialny sposób markowe ubrania kupuje się, dba o nie, a potem sprzedaje kiedy nadal przedstawiają sobą jakąś wartość i mogą się przydać drugiej osobie.

Lecz tym, co naprawdę odróżnia ten zakupowy trend od innych, jest fakt, że jesteśmy społecznym pokoleniem, które wychowało się na tych platformach medialnych. Jakkolwiek by nie opłakiwano naszego odseparowania od innych, sieci takie jak Wavey Garms - specjalizująca się we wszelkiego rodzaju modzie ulicznej i sportowej, są w stanie wychować sobie społeczność i stworzyć kulturę dzielenia się, które wydaje się tak naturalne jak oddychanie. W tej kulturze ludzie dzielący podobny gust, rozmiłowani w vintage'owych kolekcjach Versace, Moschino czy Palace, mogą wchodzić w interakcje.

W miarę upływu czasu te grupy stały się czymś więcej niż miejscem, w którym można coś sprzedać i kupić - stały się siecią. Kiedy robisz interesy z kimś, kto ma taki sam styl, budżet i rozmiar buta, ciężko się nie dogadać na podstawowym poziomie. Te grupy są relatywnie małe, członkowie muszą zostać zaakceptowani lub zaproszeni, więc zapewniają też poczucie bezpieczeństwa. Każdego, kto zachowuje się nieodpowiednio, zgłoszą i doprowadzi to do usunięcia tej osoby. A więc gdy chcesz spotkać się z kimś w celu wymiany lub przymierzenia czegoś, zyskujesz spokój ducha, który zapewnia posiadanie 30 wspólnych znajomym.

Poza taką prostą wymianą ubrań, grupy te naturalnie rozwinęły się do postaci centrów społecznościowych. Jak w przypadku reszty Facebooka, oferuje się tu porady i prosi o nie. Pojawiają się dowcipy dla wtajemniczonych i poczucie lojalności. Jak w każdym kącie Internetu, w najgorszym razie przyciągną trolli, nękaczy albo, co gorsza, ludzi sprzedających fałszywki - ale takie indywidua zostaną szybko wyeliminowane, bo ludzie zewrą szyki, by chronić społeczność, w której budowaniu uczestniczyli. Łatwo zbagatelizować ten trend i uznać za inne oblicze konsumeryzmu. Jednak nawet wtedy jest to jego strona mająca u podstaw budowanie więzi i świadomość społeczną. To logiczne, ale tez bardzo współczesne osiągnięcie społeczne, z którego sporo osób powinno być dumnych. Ale najpierw - czy ktoś sprzedaje sandały Marni w rozmiarze siedem?

 

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Zdjęcia: Ben Thomson
Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebooku, śledź nas na Twitterze i Instagramie.

Tagged:
Facebook
ubrania
Μόδα