obsesja na punkcie francuskiego piękna

Czy mit „francuskiej dziewczyny” to kolejny sposób na niszczenie naszej samooceny?

tekst Sinead Stubbins
|
24 Maj 2017, 2:40pm

Image via YouTube

Ze wszystkich popkulturowych wzorców, do których aspirujemy, „francuska dziewczyna" jest chyba najtrwalsza. Jesteście w mniejszości, jeśli nigdy nie wpisaliście w Google hasła „francuska fryzura". Nie wiemy, co zapoczątkowało ten kult: taniec Anny Kariny, fryzura Brigitte Bardot, spojrzenie Françoise Hardy, czy najbardziej francuska Brytyjka Jane Birkin w prześwitującej sukience. Jedno jest pewne - nie możemy odmówić wdzięku Francuzkom, które od lat są najlepszym wzorem stylu, wyprzedzającym o dekady hasztagi, Tumblra czy fotografię uliczną.

Wszyscy chcemy nią być. Istnieje nieskończona lista stron internetowych, które uczą nas, jak osiągnąć francuski ideał. Wystarczą krótkie poszukiwania i znajdziesz przewodnik po noszeniu perfum, stroju na siłownię i sposobach na stylowe jedzenie posiłku. Nie myśl nawet o używaniu słomki i noszeniu beretu. Porady nie dotyczą jedynie urody. Popularny portal Man Repeller wprowadził serię „Ask a French Girl", z której dowiadujemy się szczegółów związanych z życiem Francuzek. Jak randkują? W jaki sposób zamawiają wino? Jak obchodzą Święto Dziękczynienia?

„Francuska dziewczyna" przeprowadziła się z Paryża prosto do internetu, ale jej cechy charakterystyczne pozostały bez zmian. Rozczochrane włosy, spodnie z wysokim stanem, które idealnie na niej leżą - wystarczy krótki rzut okiem wyniki wyszukiwania hasła French Girl Style w archiwum Vogue'a, żeby zobaczyć, że rzadko jest to kobieta o innym kolorze skóry niż biały. Jedynym przykład to tancerka z przełomu wieków - Josephine Baker. Ale to chyba temat na oddzielny artykuł.

Obsesja wokół mitu „francuskiej dziewczyny", to coś mroczniejszego niż nieszkodliwe tablice na Pinterest czy tutoriale na YouTube.

Może wydawać się to nieszkodliwe, ale obsesja wokół mitu „francuskiej dziewczyny", to coś mroczniejszego niż nieszkodliwe tablice na Pintereście czy tutoriale na YouTube. Idea tej fikcyjnej postaci (oczywiście nie wszystkie mieszkanki Francji są białe, lubią siłownię czy brzydzą się słomkami) obrazuje uwewnętrzniony sposób nadzorowania kobiet. Nasza obsesja mówi wiele o sposobie wychowania kobiet. „Francuska dziewczyna" zawsze jest gotowa do przyciągania wzroku, ale nigdy otwarcie nie pożąda zachwytu. Jak powiedziała Angela Chase: „Jeśli chodzi o facetów… musisz udawać, że nie widzisz ich zainteresowania".

Mówi się nam, że staranie się jest przeciwieństwem francuskości; bo widoczny wysiłek i potrzeba wychwalania są próżne i niepożądane. Masz przyciągać wzrok, ale nie prowokuj otwarcie.

Francuska dziewczyna" zawsze jest gotowa żeby przyciągać wzrok nieznajomych, ale nigdy otwarcie nie pożąda zachwytu.

Idea Francuzki jest kwintesencją przestarzałych oczekiwań: kobieta powinna wyglądać pięknie, ale też naturalnie. Pomimo, że istnieją tysiące przewodników, jak uzyskać fryzurę Francuzki, to powtarza się nam, że jest pewna autentyczność, której nie da się podrobić. Czyli gdy starasz się być bardziej francuska, to już wiesz, że robisz coś źle. W wywiadach Sławna Francuzka podkreśla, jak prosta jest jej pielęgnacja urody - nie robi zbyt wiele, jeśli chodzi o makijaż czy włosy i zazwyczaj nosi te same rzeczy każdego dnia. Caroline de Maigret zapytana przez Refinery 29 jak być paryżanką, odpowiedziała: „Nie martwić się tym".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

To paragraf 22 w przewodniku „francuskiej dziewczyny": wszystko w niej jej sprzeczne. Powinna być szczupła, ale kocha jedzenie - zapewne pomagają jej w tym papierosy. Kobiety, które spędzają zbyt wiele czasu, myśląc o swojej wadze i diecie, są uważane za próżne, głupie i nudne. Żeby zostać „francuską dziewczyną" trzeba wyglądać perfekcyjnie i odpowiednio w każdej sytuacji, ale nie możemy pozwolić, żeby inni zobaczyli nasze starania. To uosobienie kobiecości. Czy Francuzka to po prostu stereotypowa, odlotowa dziewczyna z potarganymi włosami?

Nie powinniśmy obwiniać za to olśniewających Francuzek — to nie one są naszym wrogiem.

Czy takie właśnie powinnyśmy być? Niewymagającymi pięknościami, które są stylowe bez przejmowania się stylem? Czy ktoś taki w ogóle istnieje? Po przeczytaniu tych wszystkich porad nie trudno zauważyć ich bezsensowność. To jak zakładać, że wszystkie Australijki wyglądają jak Miranda Kerr, używają oleju kokosowego i soli morskiej w kosmetykach, a żeby utrzymać sylwetkę, pływają w oceanie. Niedorzeczne jest przyjmowanie obrazu całego narodu złożonego z identycznych kobiet. „Francuska dziewczyna" to kolejny sposób na karanie siebie za to, że nie wyglądamy tak ładnie, szczupło albo modnie jak inne kobiety.

Nie powinniśmy obwiniać za to olśniewających Francuzek, one nie są naszymi wrogami. Jasne, to one piszą większość przewodników o byciu paryżanką, ale to kobiety z innych krajów są za to odpowiedzialne. To my tworzymy popyt na takie informacje. Ten mit nie przynosi pożytku nikomu, nawet francuskim kobietom.

To nie oznacza, że powinniśmy winić się za to, że chcemy wyglądać naturalnie i idealnie. Kobiety uwielbiają się wzajemnie za inteligencję, spryt czy nawet styl i nie ma w tym niczego złego. Ale nie powinnyśmy czuć się przybite, jeśli nie potrafimy osiągnąć tego samego. Naturalność wymaga wiele pracy, a kobiety o tym wiedzą, ale jakoś zapominają, gdy tylko wpadną na zdjęcie VanessyParadis z lat 90. Udawanie, że jest inaczej, sprawia że utykamy jak kukiełki w teatrzyku, odgrywając kobiety idealne i nieustannie ukrywamy sznurki, za które ktoś pociąga. Naśladowanie stylówek, które nam się podobają jest okej, ale nie uzależniajmy naszej samooceny od cudzego wyobrażenia perfekcyjnej kobiety. 

C'est la vie, co nie?

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Sinead Stubbins
Zdjęcie: YouTube

Tagged:
ιδέα
wygląd
francuska dziewczyna