Reklama

dlaczego powinniście oglądać 5 sezon „dziewczyn”?

10 powodów, dla których warto nadrobić zaległości.

tekst Colin Crummy
|
29 Marzec 2016, 2:55pm

Gdy Lena Dunham ogłosiła, że po kolejnym (szóstym) sezonie zakończy żywot „Dziewczyn", obecny wydał się nieco... zbyteczny. „Dziewczyny" właśnie takie są: można przegapić parę odcinków i nie martwić się, że coś nas ominie. Hannah pozostanie sobą, Marnie wciąż będzie zadzierać nosa, Shoshanna nadal będzie szukać sensu życia, a zagadka ich przyjaźni z Jessą nie wyjaśni się. Piąty sezon jest pełen wątków, takich jak: śluby (Marnie i Desi), niedoszłe romanse (Jessa i Adam) i nowe początki (Shoshanna w Japonii). Ale nikt nie dociera do celu szybko — szczególnie Hannah. Mimo to sezon ma potencjał, by stać się najlepszym z dotychczasowych. Oto 10 dowodów (uwaga, spoilery):

1. Hannah i jej dołek

W końcu układa się jej w Nowym Jorku. Ma stałą pracę i partnera — Frana — który ze spokojem akceptuje ją taką, jaka jest. Ale wokół wciąż dużo się dzieje, a w jej życiu pojawiają się nowe obowiązki i drażliwe tematy (małżeństwo Marnie, konto taty na Grindrze). W początkowych odcinkach Hannah jest w dołku i gotuje się ze złości, chociaż sama nie potrafi powiedzieć dlaczego. Nie przyniesie to szybkiego zwrotu akcji, ale kroi się coś ważniejszego (i potencjalnie bardziej satysfakcjonującego).

2. „Serio, wyglądasz jak logo Starbucksa"

Ślubny moodboard Marnie (z pierwszego odcinka) jest pełen zdjęć piosenkarki Joni Mitchell i projektów Ralpha Laurena. Niestety, jej mama nie przebiera w słowach. Sezon piąty zaczyna się od celnych, uszczypliwych uwag i utrzymuje poziom.

3. Budzik Shoshanny

„Dziewczyny" mogą też dostarczyć innych rozrywek, na przykład pokazać ciekawe gadżety. Shoshanna ma swój własny odcinek (trzeci), który rozgrywa się w Japonii. Zakochaliśmy się w jej mówiącym budziku. A najlepsze jest to, że The Clock Man naprawdę istnieje — możecie kupić go w internecie w czterech wersjach kolorystycznych, dopasowanych od waszej grupy krwi. Mówi tylko po japońsku i od samego rana jest równie uroczy i denerwujący, co jego właścicielka.

4. Czołówka

Naszą uwagę zwrócił też napis „Girls" z czołówki, zmienia się jak kameleon. W trzecim odcinku został zapisany po japońsku, a w czwartym widzimy czerwone litery na tle zapisków w zeszycie.

5. Gender

W drugim odcinku, Ray poszedł do nowej kawiarni (nazwanej Helvetica), żeby zwrócić uwagę na ich kubki, przez które klienci przychodzą do jego lokalu po same pokrywki. Niestety źle określa płeć baristki, która razem ze współpracownikami obraca sytuację, myśląc, że Ray jest typowym, białym heteroseksualnym dupkiem. To dziwna scena. Wspomniana baristka jest grana przez siostrę Leny Dunham. Grace Dunham w prawdziwym życiu identyfikuje się jako genderqueer. Grace wystąpi też w dokumencie HBO pt. „Suits". Scena miała potencjał, by stać się cenną lekcją, ale zmieniła się w kazanie, które wydaje się pedantyczne i wręcz głupie (na końcu pracownicy wyganiają Raya z lokalu, krzycząc „Biały facet! Biały facet!"). To najdziwniejszy i zarazem najciekawszy moment tego sezonu. Przypomina nam, że serial wciąż potrafi wprawić nas w zakłopotanie.

6. Cały japoński odcinek

Znudziła was hipsterska estetyka Brooklynu? Shoshannę też. Dlatego pora skoczyć do Japonii, gdzie wszystko jest takie urocze, a w saunie serwuje się lody i watę cukrową.

7. Marazm

Gdy zbliża się koniec jakiejś historii, bohaterowie zawieszeni w próżni czekają na wielki finał. Przypomnijcie sobie „Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi" — w końcu to dwie i pół godziny Harry'ego, Rona i Hermiony wlokących się przez egzystencjonalną mgłę, w oczekiwaniu na Voldemorta. Ale taka bezcelowość jest istotą „Dziewczyn" i nigdy nie było to widoczne bardziej niż w tym sezonie. Pod całą otoczką kryje się historia niby-przyjaciółek czekających na koniec.

8. Christine and the Queens

Pod koniec czwartego odcinka Hannah i Fran pracują w ciszy, tyłem do siebie, przy piosence „IT" piosenkarki Christine and the Queens. Francuska panseksualna artystka w swoim pierwszym utworze śpiewa, że „chciałaby mieć penisa, tylko żeby życie było łatwiejsze". To z pewnością nieprzypadkowy wybór, bo motyw przewija się w fabule serialu. Nawet jeśli kamera pokazuje nam różnych bohaterów, od Elijah w majtkach, po Jessę i Adama po (nieudanym) seksie, to depresja Hanny nadaje ponury ton. Hannah czuje się uwięziona i chce się uwolnić.

9. Marnie jest sobą

W dniu swojego ślubu mówi do druhen, które wybierają fryzury: „Jestem wyluzowana, totalnie zrelaksowana, co nie? Tylko pamiętajcie, że muszę wszystko zatwierdzić, zanim dokonacie ostatecznego wyboru".

10. Hannah i jej wybryki

„Dziewczyny" ożywają, gdy Hannah wpada na dziwne pomysły. Nie mamy na myśli jej słowotoku ani głupawek, ale na przykład scenę, w której wepchnęła sobie patyczek do uszu i musiała się udać do szpitala (sezon 2, odcinek 9). Albo cały odcinek, w którym spontanicznie spędza weekend ze starszym facetem w jego domu (sezon 2, odcinek 5). Chodzi nam o prawdziwe, postrzelone pomysły z życia wzięte. Na razie sezon piąty wygląda spokojnie, choć najciekawsze wątki na pewno buzują tuż pod powierzchnią i w kolejnych odcinkach wypłyną na powierzchnię.

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcia HBO