prawdziwe bad girls, czyli palestynki ścigające się furami

Poznajcie bohaterki nowego filmu dokumentalnego „Speed Sisters”, czyli pięć dziewczyn z Zachodniego Brzegu Jordanu, które tworzą ekipę rajdową.

tekst i-D Staff
|
18 czerwca 2015, 10:30am

Jeżeli teledysk M.I.A do Bad Girls oraz osadzone w Abu Dhabi Szybcy i wściekli 7 to twoje jedyne doświadczenie, jeśli chodzi o wyścigi samochodowe na Bliskim Wschodzie, to zapnij pasy. Speed Sisters to wysokooktanowa i pełna koni mechanicznych historia dziejąca się na Zachodnim Brzegu, a za kółko siada pierwszy kobiecy zespół rajdowy w arabskim świecie.

Marah, Betty, Noor, Maysoon i Mona to pięć dziewczyn, które łamią stereotypy płci, ścigając się po wymyślonych przez siebie trasach wokół Zachodniego Brzegu. Tworzą niemalże siostrzaną paczkę, która pokazuje środkowy palec oczekiwaniom społecznym oraz polityce. Jednak gdy tylko w grę wchodzi benzyna i konie mechaniczne, koleżeństwo schodzi na drugi plan. Dziewczyny konkurują przeciw sobie w eventach organizowanych przez palestyńską federację sportów motorowych.

Libańsko-kanadyjska reżyserka Amber Fares zestawiła mocną rywalizację z w wydaniu girl power w swoim debiutanckim, pełnometrażowym filmie pt.: Speed Sisters, który dodatkowo pokazuje życie pod izraelską okupacją w całkiem nowym świetle.

Film miał swą Europejską premierę na Sheffield Doc/Fest [festiwal filmów dokumentalnych] i już zaskarbił sobie sympatię między innymi Madonny. Same bohaterki filmu udały się za granicę własnego kraju w celu poparcia kampanii walczącej o to, aby kobiety z Arabii Saudyjskiej mogły prowadzić pojazdy (kwestię, tak na marginesie, poruszoną również w teledysku M.I.A do Bad Girls). Poniżej - reżyserka opowiada i-D jak wyglądało sterowanie produkcją Speed Sisters.

Jak wyglądało twoje pierwsze doświadczenie związane z wyścigami samochodowymi w Palestynie?
Pojechałam do Betlejem i było tam z 1000 osób, grała muzyka, a ludzie ustawiali się w kolejkach, żeby zrobić sobie zdjęcia z samochodami. Naprawdę niesamowita, szalona sceneria. A pośród tego wszystkiego - dwie dziewczyny, które właśnie przygotowywały się do wyścigu. Totalnie opadła mi szczęka.

Skąd pomysł, żeby zrobić z tego historię?
Gdy myślisz o Palestynie, to chyba ostatnią rzeczą, jaka przychodzi ci na myśl, to wyścigi samochodowe, chociażby ze względu na ścisk, brak ruchu, okupację. Idea wyścigów wydaje się więc czymś totalnie szalonym.

Wolność ruchu stanowi motyw przewodni filmu. Kobiety na codzień hamowane są przez znajdujące się wszędzie punkty kontrolne, a samo Zachodnie Wybrzeże nie posiada żadnych torów wyścigowych. Jak więc wyobrażałaś sobie, że ten temat wypali?
Dziewczyny nie mają żadnej wolności ruchu. Żyją pod dyktando zagranicznej władzy i wojskowej okupacji. Myślę, że to właśnie te małe rzeczy, z których one czasem nie zdają sobie sprawy, mają na nie największy wpływ, bo są do nich przyzwyczajone. Chcą na przykład pojechać do Ramallah, ale nie mogą, bo są punkty kontrolne. Ty i ja byśmy byli urażeni, a dla nich to chleb powszedni. Wolność płynąca z prowadzenia samochodu jest więc dla nich czymś niesamowitym. One są tak bardzo ograniczane, że jak wsiadają za kółko, to czują się tak, jakbyś miał 18 lat i właśnie odebrał swoje prawko. Wyobraź sobie to uczucie i pomnóż przez sto. To jest jedyne miejsce, gdzie mają kontrolę, co jest niesamowicie ważne.

Czy było dla ciebie niespodzianką, że te kobiety zostały tak ciepło przyjęte w świecie motoryzacji, a także zaakceptowane przez własne rodziny?
Niektóre z nich napotkały na opór, ale udowodniły, że są dobre, że kochają się ścigać i że traktują to serio, więc wszyscy z czasem zrozumieli. Główną rolę odegrał przede wszystkim szef federacji, który przewidział w wyścigach miejsce dla kobiet.

Jaka była reakcja na film w Palestynie?
Pierwszy seans odbył się w zeszłym tygodniu, w Ramallah. Wtedy właśnie ojciec Marah [jej największy fan i mentor] widział go po raz pierwszy. Wszystkim się cholernie spodobał, bo zwykle, gdy się słyszy o filmie z Palestyny, to ludzie nastawiają się na konkretną narrację. Zazwyczaj to okupacja jest na pierwszym planie, a wszystko inne stanowi tło. Film odwrócił tę tendencję do góry nogami i jest to powiew świeżości zarówno dla Palestyny, jak i dla nas. Oni mają już dosyć, że pokazuje się ich tylko w jeden sposób.

Czy to, że cała ekipa filmowa to kobiety, było celowym zamierzeniem?
Absolutnie. Chciałam, żeby dziewczyny czuły się bezpiecznie i swobodnie. Co interesujące - mój arabski nie jest świetny, ale należę do ich kultury, więc zarówno jestem, jak i nie jestem jedną z nich. To wytworzyło swoistą bezpieczną przystań, gdzie mogły dzielić się tym, co myślą i nikt ich za to nie oceniał. To film o kobietach, więc bardzo ważne było, aby stworzyć dla nich środowisko pełne wsparcia i troski. W ekipie filmowej był tylko jeden koleś, nasz wyścigowy brat.

Oglądałaś wcześniej jakieś filmy o samochodach?
Oglądałam Sennę i wszystkie części Szybkich i wściekłych.

Jechałaś z nimi samochodem?
Tak, o parę razy za wiele. Samo siedzenie w samochodzie, podczas gdy one kierowały, już było dla mnie wystarczająco przerażające.

speedsisters.tv

Zobacz najlepsze samochodowe sceny Quentina Tarantino.

Kredyty


Tekst: Colin Crummy
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Tanya Habjouqa