vivienne westwood – buntowniczka z prawdziwego zdarzenia

Księżnika punka lat 70., Królowa londyńskiej sceny modowej od ponad 30 lat oraz Dama imperium brytyjskiego od 2006 roku. Dla nas skarbem była zawsze. Mowa o Vivienne Westwood!

tekst i-D Staff
|
17 Lipiec 2015, 3:35pm

Tak naprawdę mało jest buntowników z prawdziwego zdarzenia. Większość ludzi za bardzo się boi. Buntownik to ktoś, kto swoimi słowami i czynami nieustannie podważa status quo, a jego działania dyktowane są przez ducha niezależności oraz trzeźwe spojrzenie na świat. Sama ich egzystencja sprawia, że ziemia jest ciekawszym miejscem na świecie. 8 kwietnia 1941, świat został zaszczycony właśnie jednym z takich rzadkich, prawdziwych buntowników: Damą Vivienne Westwood. Od tamtej pory, losy mody zmienią się na zawsze.

Wchodząc do jej super siedziby w londyńskim Battersea, łatwo zapomnieć początki marki, która zaczynała jako firma ubraniowa dla outsiderów, jednak historia wypisana jest na ścianach biura, w manifestach, mantrach i ogromie literatury leżącej na biurkach. „Akurat mam to tutaj na stole", rzuca w moim kierunku mapę świata. „Czerwony to tereny, na których nie da się zamieszkać, zielona część to wszystko to, co zostanie, jak średnia temperatury podniesie się o pięć stopni. Wyobrażasz sobie cierpienie?" Westwood opowiada o obecnym kryzysie polegającym na globalnym ociepleniu, jedną z kwestii bliskich jej sercu. Jest dokładnie taka, jaką ją sobie wyobrażałem, mówi miękkim głosem, z lekkim środkowopółnocnym akcentem. Ma 74 lata, ubrana jest w swoje własne kreacje i nosi się z dużą pewnością siebie. Wypowiada się z pasją zagorzałej dysydentki. Jej sztuka i aktywizm idą w parze, nawzajem się uzupełniając, zawsze obecny jest w nich również dyskurs polityczny.

Urodzona w Derbyshire, Vivienne Isabel Swire wiodła bardzo niepozorny żywot. Swoje obecne nazwisko, Westwood, odziedziczyła po swoim pierwszym mężu, Dereku, z którym bardzo szybko się rozwiodła. Następnie poznała Malcolma McLarena, który wkrótce stał się menadżerem Sex Pistols. Razem prowadzili butik SEX na Kings Road 430, który stał się mekką punkowej mody w latach 70. Klientami butiku była apolityczna młodzież, bardzo rozczarowana rządem. Moda, a właściwie antymoda, stanowiła środkowy palec wymierzony prosto w twarz rządowej elicie, a także wizualną reprezentację ruchu. Westwood na dobre wpisała się w modową kartotekę w 1981 roku, za sprawą swojej kolekcji stworzonej w duecie z McLarenem, zatytułowanej Pirate. Następnie był ich pierwszy pokaz, potem kolekcja Buffalo Girls (lata 1982-83), a wreszcie Witches na sezon jesień/zima 83-84, zainspirowana Keithem Haringiem oraz narodzinami sceny hiphopowej w nowojorskim undergroundzie. To właśnie te pierwsze lata na dobre weszły do DNA marki oraz zapewniły jej światowe uznanie jako projektantki. Vivienne zainspirowała pokolenie swoich rówieśników, wprowadzając całkiem nowe formy i kroje, które otworzyły w modzie całkiem nowe drzwi. Jej ideologia, wprawdzie zakorzeniona w punku, świetnie oddziaływała również z mainstreamem, stała się trzonem marki, przez następne 30 lat. „Dziś możesz założyć wszystko. Za moich czasów nie mogłeś. Gdy ulicą szedł punk we właściwym dla siebie ekwipunku, to wszyscy ludzie się patrzyli, odwracali. Gdy zaczynaliśmy z Malcolmem, nasze pomysły były całkiem świeże, nikt wcześniej na nie nie wpadł", wspomina. „Mówię na przykład o przejściu się przez ulicę w ubraniu w całości wykonanym z gumy albo o mojej ekspedientce Jordan, która miała twarz wymalowaną jak człowiek z plemienia Nuba, a na sobie całkowicie przezroczysty trencz. Z dzisiejszego punktu widzenia wszystko już było. Nie można już nic nowego odkryć, teraz liczy się już nie „co", ale „jak". Powiedziałabym, że mój wpływ tkwi przede wszystkim w krojach. Sposób, w jaki Andreas [Kronthaler, mąż Westwood oraz współprojektant] i ja kroimy materiał na ubrania, bardzo wpłynął na sklepy sieciowe, wpłynął zresztą na wiele innych rzeczy. Nikogo nie dziwi już widok nieobrębionej czy postrzępionej sukienki. Myślę, że klucz tkwi właśnie w tym, w jaki sposób kroimy materiały".

Od pionierskich pokazów z bardzo różnorodnymi modelkami do jej niezmordowanego aktywizmu, wpływ Vivienne Westwood na kulturę jest nieoceniony. Wszystkich tych, którzy wchodzą z nią w jakikolwiek kontakt, zmusza ona do zakwestionowania statusu quo, a także do wyniesienia jak największej liczby informacji. Jest to luksus, który ułatwiają nowe media, sposobność, której, nie powinno brać się za coś oczywistego. „Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona młodymi ludźmi, tym, że wiedzą, co się dzieje na świecie. To jest tak wielka przepaść, bo zdaje mi się, że w latach 80. i 90. ludzie nie wiedzieli nic", mówi. „Wszyscy byli apolityczni. Mówiłam zawsze Terry'emu [Jonesowi], musisz użyć swojego magazynu jako platformy, musisz dawać ludziom informacje".

W 2015 roku, Westwood jest gigantem mody, tak bardzo brytyjskim, jak czerwona budka telefoniczna. Jedna z najbardziej kultowych projektantów na tej planecie, Vivienne jest tak zuchwała, jak nigdy. Jej podejście typu DIY [ang. do it yourself - zrób to sam] jest podstawą tezy, że każdy może coś zmienić na lepsze. Nie można nazwać jej amatorką, jako że w każdą kwestię, której broni, angażuje się jak aktywistka z prawdziwego zdarzenia, a także nakłania innych: „Musimy wierzyć, że nadal jest szansa na uratowanie świata. Ale to jest ostatni dzwonek, musimy to zrobić już teraz".

Dama Vivienne Westwood to kobieta, która wzywa do rewolucji klimatycznej, do bycia eko, do bojkotowania szczelinowania hydraulicznego oraz do stawiania aktywnego oporu, poza tym bardzo wierzy w: „kupowanie mniej, lepsze wybory i staraniu się, aby to, co już mamy, przetrwało jak najdłużej". „Zdałam sobie sprawę, że moja marka zbyt szybko się rozrosła, to jest dla mnie za wielkie, ja próbuję się koncentrować i redukować wszystko do minimum", mówi. „Robię ciuchy, które mi się podobają, a jeśli podobają się też ludziom, to kontynuuję i dlatego też nadal to robię. Jednak nie ma żadnego sensu, abym robiła coś, co mi samej nie odpowiada. Ja nie mam na celu jedynie tworzenia ubrań, myślę, że próbuję dać ludziom szansę na wyrażenie własnych osobowości. I to jest właśnie bunt - jakość nad ilością. To jest dla mnie prawdziwy bunt".

Czytaj również: Buntownik z wybiegu Ricka Owensa.

Kredyty


Tekst: Lynette Nylander
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcie: Alasdair McLellan
Włosy: Chi Wong z Julian Watson Agency
Make-up: Ninni Numella ze Streeters London
Asystenci fotografa: Lex Kembery, James Robjant, Matthew Healy
Retusz: Output Ltd
Modelka: Hollie-May Saker z Models 1
Hollie-May ma na sobie całe ubranie od Vivienne Westwood

Tagged:
Vivienne Westwood
Alasdair McLellan
moda wywiady