barack obama o byciu feministą

Prezydent USA podbił nasze serca feministycznym esejem.

|
sie 8 2016, 3:15pm

Prezydent Barack Obama (czyli nasz najulubieńszy prezydent Stanów Zjednoczonych ever) nawet na chwilę nie przestaje zaskakiwać. Tym razem napisał esej o własnych doświadczeniach, które zebrał jako ojciec, mąż i prezydent, popierający walkę o prawa kobiet. Odniósł się także do powolnego, ale bardzo znaczącego postępu w sferze wyzwolenia kobiet w Ameryce.

Tekst rozpoczyna wspomnieniem swoich długich dojazdów do pracy, które uniemożliwiały mu pomoc Michelle. Przez większość czasu to ona musiała sama opiekować się dziećmi. Obama zaznacza oczywiście, że starał się pomagać żonie, kiedy tylko mógł. Podkreśla jednak, że „większość obowiązków nieproporcjonalnie i niesprawiedliwie spadała na Michelle". Wyjaśnia też, że droga z salonu do Gabinetu Owalnego zajmuje mu zaledwie 45 sekund, dzięki czemu spędzał więcej czasu z córkami i był świadkiem tego, jak „wyrastają na mądre, dobre, zabawne i wspaniałe młode kobiety".

Z jednej strony Obama ubolewa nad tym, że niedługo jego córki opuszczą gniazdo, a z drugiej stwierdza, że „jedyny pozytyw jest taki, że nastały teraz lepsze czasy dla kobiet. Postęp, jaki dokonał się w ciągu ostatnich 100 lat, 50 lat, i tak, nawet ośmiu lat, sprawił, że życie jest teraz o wiele łaskawsze dla moich córek, niż było dla moich babć. Mówię to nie tylko jako prezydent, ale jako feminista" — dodaje również, że „to istotne, że ich ojciec jest feministą, bo dzięki temu będą oczekiwać tego od wszystkich mężczyzn".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Prezydent ma świadomość, że przed Ameryką jeszcze długa droga, aby kobiety mogły być w pełni równe z mężczyznami, ale sądzi, że „nie powinno się bagatelizować długiej drogi, jaką już przeszliśmy". „240 lat temu narodziły się Stany Zjednoczone, od niemal stulecia kobiety mają prawo głosu, a teraz po raz pierwszy kobieta została nominowana z ramienia największej partii na prezydenta. Nieważne, jakie są twoje polityczne poglądy, jedno jest pewne - to historyczny moment dla Ameryki" - mówi Obama odnosząc się do Hilary Clinton, która jest kandydatką Partii Demokratycznej na prezydenta.

„Nigdy nie chodziło tylko o Beniaminy, ale też o Tubmany" - mówi, nawiązując do tekstu „It's All About the Benjamins". Tytułowe Beniaminy, to studolarówki z wizerunkiem Benjamina Franklina, Ojca założyciela USA i „Pierwszego Amerykanina". Natomiast Tubmanami na pewno będziemy nazywać dwudziestodolarówki z wizerunkiem afroamerykańskiej abolicjonistki Harriet Tubman, które pojawią się w obiegu w 2020 roku.

„Na tym właśnie opiera się feminizm XXI. wieku," - podsumowuje, „na idei, że jeśli wszyscy ludzie będą równi, staną się także bardziej wolni".

Przeczytaj cały esej na stronie Glamour.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Charlotte Gush