ubrania bez podziału na płeć to przyszłość... która właśnie nadeszła

Faye Toogood dzieli się z nami opiniami o radykalnej, androgenicznej i bezmarkowej kampanii Agender.

|
24 Marzec 2015, 9:45am

„Obowiązujące współcześnie stereotypy płciowe są przestarzałymi oczekiwaniami społecznymi, które zostawiły nam w spadku przeszłe pokolenia". Taką diagnozę postawiła redaktorka i-D Ger Tierney w swoim artykule Wyobraź sobie, że płeć nie istnieje.... We współczesnym społeczeństwie na każdym kroku wciąż natrafiamy na te archaiczne stereotypy. Kładzie się na nas nacisk, abyśmy dostosowywali się do pewnych standardów. Pozwalających na to, by uznawano nas za prawdziwego „mężczyznę" albo „kobietę". Mamy więc czuć się, zachowywać się i wyglądać tak, jak się od nas tego wymaga. I ciężar ten spada na barki każdej osoby na świecie. Niemniej te przekonania i wynikający z nich przymus są tak starodawne, że zaczynają w końcu obumierać. Nasze spojrzenie na płeć powoli się zmienia. Widać wiele symptomów tego zwrotu. Od formularzy wypełnianych przy zakładaniu kont w social media do neutralnych płciowo publicznych toalet. Jedną z najbardziej widocznych zmian jest ta wprowadzona na Facebooku. Do zeszłego roku platforma służąca czystej prokrastynacji uznawała jedynie binarny podział na płcie. A jak wygląda to teraz? Cóż, jeżeli czujesz, że nie pasuje ci żadna z 58 opcji tożsamości płciowej do wyboru - bo tyle wprowadzono na tym portalu w ciągu ostatnich 12 miesięcy - to właśnie dodano 59. Śmiało, postaw przy niej krzyżyk. Dziś użytkownicy nie muszą starać się wciskać w predefiniowane, niepasujące do nich kategorie. Nareszcie posiadają pełną kontrolę nad określaniem własnej płciowości. Świadomość społeczna, że kwestia płci nie sprowadza się do prostego „albo ta, albo tamta", niewątpliwie wzrasta. Jednak moda - w tym detal - aż do tej pory były reklamowane podle klasycznego podziału kobieta/mężczyzna. Jak wyglądałaby apłciowa detaliczna sprzedaż ubrań? Nie musimy sobie tego wyobrażać. Dom towarowy Selfridges ruszył niedawno z akcją Agender. A internetowy sklep thecorner.com otworzył specjalną „strefę" No Gender. Apłciowy detal w obrębie mody stał się faktem. Projekty tego typu zmuszają branżę, by uwzględniła obecne realia naszego życia. I to, że linia podziału między mężczyznami a kobietami zanika.

Sieć Selfridges przygotowywała swoją kampanię przez dwa lata. Premiera Agender odbyła się poprzez zaprezentowanie nam oryginalnego filmu modowego. Nakręciła go reżyserka-rezydentka Selfridges, Kathryn Fergusson, we współpracy z Alexem Turveyem. W zebranej przez twórców obrazu obsadzie centralną rolę odegrała aktorka i modelka Hari Nef. Choreografię przygotował zaś artysta Ryan Heffington. Film rozpoczął dyskusję na temat płynności płci i niebinarnych stylów życia. Którą Selfridges uwieńczyło we wspaniałym stylu. Wcielając w życie koncepcję apłciowego robienia zakupów w swoich sklepach. Przestrzeń Konceptualna to wydzielone środowisko. Klientom zapewnia się tam całkowitą wolność przekraczania granic tego, co zarezerwowano stereotypowo dla „niej" i „niego". Uwagę zakupowiczów skierowano wyłącznie na produkty. Wszystko, co mogłoby ją rozpraszać, usunięto. Przestrzeń Konceptualną stworzyła uznana projektantka Faye Toogood. Dla klientów otworzono ją w zeszłym tygodniu. Na bieżący i nadchodzące tygodnie zaplanowano zaś serię eventów poświęconych eksploracji tego wyjątkowego miejsca. Dlatego właśnie spotkaliśmy się z Faye. Omówiliśmy z nią w szczegółach stworzony przy jej udziale nowy wspaniały świat.

Czytałem, że Agender przygotowywano przez ostatnie dwa lata. Czy w takim razie to debiutancka kolekcja pod marką Toogood otworzyła ci drogę do podjęcia współpracy z Selfridges?
Myślę, że premiera mojej kolekcji i debiut marki Toogood zdarzyły się w odpowiednim dla Selfridges momencie. Zaczęłam tworzyć ubrania z moją siostrą. Robiłyśmy je dla naszych przyjaciół. Artystów, projektantów, architektów i pracowników kreatywnych, którzy nie chcą nosić ostentacyjnie markowych rzeczy. Którzy pragną mieć możliwość kupienia czegoś nieprzyporządkowanego do danego sezonu. Bezmarkowego. Apłciowego. Do pewnego stopnia anonimowego. Kolekcja rozpoczęła moją dyskusję z Selfridges. Okazało się, że problem nie dotyczy tylko i wyłącznie projektantów takich jak ja. Na przestrzeni dwóch lat stawało się to coraz bardziej jasne. Dotyczyło to także ich własnych klientów. Kreowanie naszego indywidualnego wizerunku nie może być ograniczane sztucznymi podziałami narzucanymi przez społeczeństwo czy biznes.

Wszyscy staliśmy się bardziej świadomi tego, że płeć nie jest czymś binarnym. Jak wpłynęło to na świat mody i obrotu detalicznego odzieżą?
Uważam, że od pewnego czasu wszyscy rozumiemy fakt, że płeć nie jest binarna. Ale nie odzwierciedlaliśmy tego w sposobie, w jaki przedstawiamy samych siebie. Nie chodzi po prostu o ubieranie się w „stylu androgynicznym" lub w uniseksualne kombinezony robocze. A tak przedstawiają to niektóre magazyny o modzie. Nie sprowadza się to do tego, że mężczyzna zakłada spódnicę. Czy do tego, że kobieta chce chodzić w dżinsach swojego chłopaka. Mówimy o autentycznym pragnieniu. Mężczyźni i kobiety pragną się ubierać w cokolwiek tylko zechcą. Jako osoby o indywidualistycznym nastawieniu. Prezentowanie ubrań na wieszakach oznaczonych etykietkami „dla kobiet" i „dla mężczyzn" jest zwyczajnie przestarzałą metodą kategoryzowania produktów.


Domy towarowe i galerie handlowe są z góry przystosowane do segregacji. Taka jest ich konstrukcja i na to kładzie się nacisk. Ubrania dzieli się nie tylko na półki i wieszaki dla konkretnej płci, ale nawet na całe wydzielone piętra. Czy stworzenie w Selfridges przestrzeni wolnej od potrzeby dostosowania się i zamknięcia w kategoriach było trudnym zadaniem?
Stanowiło to ogromne wyzwanie. Najpierw musiałam przekonać dyrektorów, żeby pozwolili mi użyć wybranych przeze mnie materiałów. Pierwotnych i surowych. Takich, jak choćby siatka ogrodzeniowa, stal, włosie, guma i tym podobne. W końcu udało mi się postawić na swoim. Dyrektorzy zgodzili się z moją wizją struktur z siatki ogrodzeniowej wypełnionych prymitywnymi, metaforycznymi rzeźbami. I wtedy dotarło do mnie, że czegoś zabrakło. Nie zmieniałam tak naprawdę nic. Projektowałam tylko kolejną przestrzeń, nowe wnętrze. Musiałam rzucić wyzwanie temu, jak ludzie nawykli robić zakupy. Jak szukają dla siebie ubrań. Chciałam usunąć całkowicie Visual Merchandising. Pozbyć się Marek i sztuczności związanej z Płcią. Właśnie na tym etapie zdecydowałam się opakować wszystkie ubrania. W ten sposób poszczególne kreacje mogły mówić same za siebie.

Agender usuwa wszelkie płciowe podziały dotyczące dostępnych w sprzedaży ubrań. Ale pozbywa się także najbardziej oczywistych, codziennych i kreatywnych elementów odwracających uwagę klienta. Powstała przestrzeń przypominająca archiwum. Neutralna. A nawet kliniczna. Czy byłaś od początku świadoma potrzeby sterylizacji procesu robienia zakupów w sklepie detalicznym?
Stworzone przez siebie przestrzenie Agender oparłam na idei wyzbycia się sztuczności związanej z komercją i marketingiem. Są zaprojektowane tak, by kształtem przywodzić na myśl domy. Tworzy to wrażenie takiej właśnie domowości. Co stanowi przeciwieństwo przestrzeni, w której odbywa się handel detaliczny. Materiałem, który posłużył do ich wykonania, była stalowa siatka. Zapewniła ona przejrzystość całości. Wszystkie ubrania są prezentowane w prostych, jednolitych opakowaniach. Uwalnia to je od wpływu z góry przyjętych koncepcji, które zabarwiają zwykle proces robienia takich zakupów. Chodzi w tym o stworzenie efektu czystej karty. O przyjrzenie się naszym schematom myślenia dotyczącym tego, co na sobie nosimy. Dla mnie to bardzo ekscytujące doświadczenia. Stanęłam na czele projektu, który może fundamentalnie odmienić to, jak ludzie wyrażają siebie poprzez ubrania.

Jak wyobrażasz sobie to, jak konsumenci będą wchodzili w interakcję ze stworzoną przez ciebie przestrzenią? Czy chciałabyś, żeby odbywało się to w jakiś specyficzny sposób?
Goście sklepu będą musieli trochę bardziej napracować się przy szukaniu czegoś dla siebie. Format, w którym prezentujemy tam towary, nie jest łatwy do przetrawienia. Moim celem było przeobrażenie doświadczenia jakie stanowi dla nas kupowanie ubrań. Zmuszenie klientów, by sami decydowali, co jest dla nich najlepsze.

Moda (łącznie z jej detaliczną gałęzią) posiada moc wzmacniania tradycyjnych wyobrażeń dotyczących płci. Ale też wymyślania ich na nowo. Jaką ty przypisałabyś rolę modzie? Czy ma ona po prostu odzwierciedlać kształt i poglądy społeczeństwa? Czy może potrafiłaby być albo powinna być bardziej radykalna?
Moda, jak każda dyscyplina sztuki, posiada zdolność generowania zmian. Moda nie ma jednej, konkretnej funkcji. Kryje się w niej jednak możliwość prowokowania. I komentowania rzeczywistości. Nazwa Agender odsłownie znaczy „bez płci". Ale sugeruje ona także istnienie planu działania lub ideologicznego celu do osiągnięcia. Projekt ten powstał, by pchnąć całą branżę mody do przodu. By sprawić, że zacznie ona odwzorowywać styl życia, który przyjęliśmy dla siebie współcześnie. Dla branży mody postępowość i wyprzedzanie w tym względzie innych dziedzin jest od zawsze powodem do dumy. Dlatego jest to naturalna reakcja. Chcemy dotrzymać tempa i dogonić zmiany, które dokonały się w społeczeństwie jako całości. Zatarcie się różnic płciowych zapewnia także projektantom większą wolność twórczą. Dużo szerszy zakres form i sylwetek, które możemy eksplorować.

W perspektywie jutra i najbliższej przyszłości, co w zacieraniu granic i płynności płci sprawia ci największą radość?
Liczą się w tym nie tylko ubrania. Za równie ważny należy uznać nasz stan umysłu. Sednem obserwowanych teraz zmian jest to, że nie istnieją już żadne ograniczenia. Noś to, co chcesz nosić. I uwolnij się spod dyktatu społeczeństwa. Ono nie może ci mówić, kim masz być.

Których projektantów i które marki - oprócz Toogood - włączyłabyś najchętniej do dyskusji toczącej się wokół pojęcia płci?
Marki Haider Ackermann, Yang Li, Loewe i Vetements. Z oczywistych wyborów... także Comme, Ann Demeulemeester i Hediego Slimane.

I pytanie na koniec. W jaki sposób chciałabyś wpłynąć wraz z Agender na przyszłość sprzedaży detalicznej mody?
Agender zaistniało, by prowokować i eksperymentować. Stawiać pytania na temat płci i tego, co teraz nosimy na sobie. I w rzeczy samej odpowiadać na niektóre z pytań, które zdążyły nam się na tym polu nasunąć. Celem Agender nie jest tylko „ujarzmianie" trendu. Ma być odpowiedzią na przemiany kulturowe. Skoro to już stwierdziłam, muszę zaznaczyć jedno. Nie sądzę, by wszystkie centra handlowe zaczęły nagle pakować ubrania czy ukrywać je w pudełkach. Niemniej będą musiały przyjąć do wiadomości, że rynek przechodzi aktualnie przez istotne zmiany.

Myślę, że przyszłością detalu będzie wzniesienie się ponad arbitralną segregację ubrań. Której mapę prezentuje się nam już w bardzo młodym wieku. Przestarzałe oznaczenia kolorystyczne - różowy dla dziewczynek, niebieski dla chłopców - są nadal używane, aby określić płeć odbiorców docelowych w działach z odzieżą dziecięcą.

Jak Generacja Z zmieni otaczający nas świat? Dowiedźcie się więcej.

selfridges.com/agender

Kredyty


Tekst: Steve Salter
Zdjęcia opublikowane dzięki uprzejmości Selfridges.