hiphopowa wytwórnia stones throw wypuszcza film

Nawet jeśli nie jesteście świadomi istnienia wytwórni Stones Throw, jej wpływ na pewno odczuliście. Pomagając rozwijać kariery pionierów alternatywnego hip-hopu – J Dilli, MF Dooma i Madliba – stała się jedną z najważniejszych organizacji w historii...

tekst i-D Team
|
15 Maj 2014, 3:00pm

Peanut Butter Wolf by Zach Wolfe

Mający premierę 26 maja dokument podąża za założycielem wytwórni, Peanutem Butterem Wolfem, na każdym etapie działalności Stones Throw. Madlib Invazion, nowi artyści, MF Doom, odejście Dilli, początki wytwórni - każdy z rozdziałów ma takich narratorów jak: Kanye West, Flying Lotus, Common czy Earl Sweatshirt, którzy pomagają zrozumieć rangę wydarzenia. Chcąc wyciągnąć więcej z Peanuta Buttera Wolfa, wysłałem mu kilka pytań…


Od powstania wytwórni Stones Throw nie minęło jeszcze 20 lat. Dlaczego właśnie teraz przyszedł czas, żeby nakręcić o niej dokument?
Ponieważ pewna czwórka ludzi z pasją zgłosiła się w tej sprawie do mnie - i bardzo chcieliśmy to zrobić. Mimo że naprawdę trudno było zebrać w jednym filmie wszystkich artystów, z którymi pracowaliśmy przez te lata. Są też trzy różne potencjalne widownie tego filmu: 1. fanatycy Stones Throw, 2. ludzie, którzy o Stones Throw nie wiedzą nic, 3. ci, którzy o Stones Throw coś słyszeli. Na razie przedpremierowe opinie pierwszych dwóch brzmią albo „To już wiem", albo „To tylko dla insiderów".

Na początku filmu imprezujecie w pokoju pełnym winyli, czujecie się jak w domu i mówicie o Stones Throw jak o rodzinie. Często tak się bawicie albo wyjeżdżacie razem na wakacje?
To była audycja dla Boiler Room, w której miałem miksować non stop przez 12 godzin. Początkowo planowaliśmy, że cały czas będę sam, ale stwierdziłem, że stanie się zabawniej, jeśli wpadnie kilku znajomych, z którymi nie będę się nudził. Przyszło mniej osób niż na normalną domówkę, wchodzili i wychodzili, nigdy nie było tłumu. Szczerze mówiąc, zapomniałem nawet, iż pojawili się tam również ludzie od filmowania i nie przeszło mi przez myśl, że jakikolwiek materiał z tej nocy trafi do filmu. Nie wspominając o scenie, która koniec końców go otwiera.

Jednym z tematów, który przewija się w filmie, jest twoja znajomość z Doomem. To przecież samotnik, jak go poznałeś?
Gdy ja i Madlib chcieliśmy pracować z Doomem, odezwaliśmy się do niego - nic wcześniej nie słyszał ani o Madlibie, ani o Stones Throw. Byłem podenerwowany, ale wysłałem mu naszą muzykę, a gdy spytałem o wrażenia, odparł, że bardzo mu się podoba. Dobrze było mieć outsidera, który inaczej spojrzy na kawałki Madliba. Stresowałem się, gdy odbieraliśmy go z lotniska. Zawsze jestem zmieszany, gdy poznaję ludzi, a szczególnie takich, których poznaję w taki sposób. Gdy spotkałem Dooma po raz pierwszy, nie był jeszcze sławny, ale za to wszystko, co zrobił przez lata, dla mnie był już legendą. Okazał się bardzo miły i normalny. To Madlib jest większym samotnikiem niż Doom. Chociaż obaj są typami, którzy nigdy nie udzielają wywiadów.

„Gdy spotkałem Dooma po raz pierwszy, nie był jeszcze sławny, ale za to wszystko, co zrobił przez lata, dla mnie był już legendą. Okazał się bardzo miły i normalny. To Madlib był większym samotnikiem niż on".

Jonwayne opisuje Stones Throw jako wytwórnię, która wyniosła niezależną muzykę na szczyty. Wydaje się, że platformy takie jak SoundCloud naprawdę otwierają ludziom oczy i uszy na niszowy, ale nowatorski gatunek. Madlib jednak sądzi, że internet i YouTube pokrzyżowały wam plany. Co o tym myślisz?
Stones Throw stanowi coś w rodzaju pośrednika pomiędzy artystą a słuchaczem, więc wszelkie SoundCloudy, Spotify i YouTube zarówno nam pomagają, jak i szkodzą. Na pewno pozwalają wypuścić coś w świat (tak jak radio czy kiedyś MTV), ale teraz wszystko jest takie szybkie i łatwe, że ludzie nie mają ochoty kupować płyt. Mój ojciec zmarł miesiąc temu, próbowaliśmy poskładać jego zdjęcia w kolaż. Fotografie z pierwszych 65 lat jego życia były w albumach i pudełkach w piwnicy, a te z ostatnich pięciu - na komputerach i komórkach. Uwielbiam mieć papierowe zdjęcia, winyle, książki i magazyny, ale łatwiej i taniej trzymać je w wersji cyfrowej. Nawet jeśli zepsuje mi się komputer i mogę stracić dane z dysku - ryzykuję, większość ludzi też to wybiera.

Jakie jest twoje ulubione wydawnictwo Stones Throw i dlaczego?
Nie mam takiego. Mój ojciec hodował w stawie 50 karpi koi i też nie miałem pośród nich ulubieńca. Natomiast moim ulubionym psem przez te lata był Snoopy.

Jakim stażystą był Flying Lotus?
Był totalnym pasjonatem Madliba, totalnym pasjonatem Dilli i totalnym pasjonatem Stones Throw. CIĄGLE zachęcał mnie, żebym wrócił do robienia bitów, bo przestałem się tym zajmować. Przychodził do mnie do domu z własnym komputerem i próbował uczyć Logic Pro albo czegokolwiek innego, czego używał. Nie rozumiałem żadnej z rzeczy, które robił. Okazywał wielką cierpliwość, ale nic z tego nie łapałem. Najbardziej zapadło mi w pamięć, gdy zamiast zrobić zwykłą gwiazdkową imprezę, jak to bywa w większości wytwórni, zabrałem całą ekipę Stones Throw do Disneylandu. A Flying Lotus wziął dla wszystkich czekoladowe ciastka z ziołem i, chociaż nie jestem zbytnim palaczem, zjadłem jedno. Poszliśmy później na kolejkę Space Mountain. To jeden z najstraszniejszych momentów mojego życia. Nadal nie mogę uwierzyć, że się nie porzygałem.

Mike Caren, szef A&R (Artystów i Repertuaru) Warner Music Group opisuje Madlib Invazion jako manifest ludzi, którzy odkryli, co wpłynęło na kształt hip-hopu, a mają do niego zupełnie inne podejście. Twierdzi, że jeśli tworzysz muzykę wyłącznie według siebie samego, powstaje coś, czego nigdy wcześniej nie było. Jacy artyści według ciebie tak robią?
Myślę, że Mike był jednym z najbardziej elokwentnych mówców w całym filmie, choć jak Doom i Madlib nigdy nie udziela wywiadów. Zgodził się wyłącznie dla nas, bo od zawsze był fanem Stones Throw. A co do ludzi, którzy tworzą własną oryginalną muzykę: każdy pozostaje pod czyimś wpływem. Okazuje się, że Madlib ma większą kolekcję nagrań niż jakikolwiek producent hip-hopu, którego znam, włącznie ze mną. A swój pierwszy album „Moje winyle ważą tonę" nagrałem ponad 15 lat temu.

Których artystów bardzo cenisz, ale wiesz, że nigdy nie pasowaliby do Stones Throw?
Właściwie to wielu artystów, z którymi podpisałem kontrakty, nie pasuje do typowych dla nas ram: Vex Ruffin, Boardwalk, Anika, James Pants, Diva, Chrome Canyon, Koushik, Jonti, Gary Wilson, Crow44, Bruce Haack, Baron Zen. W jakimś stopniu również The Stepkids. Miałem nadzieję, że z czasem gust fanów Stones Throw będzie się zmieniał, tak jak mój własny, ale nie działo się, jak chciałem. Jednym z ulubionych nagrań Madliba jest składanka „Minimal Wave", którą zrobiłem, ale ona nie kręci zbyt wielu hiphopowców. Madlib lubi też Cabaret Voltaire, Throbbing Gristle, Psychic TV i tym podobnych. Syn E-40'ego jest fanem Stones Throw dzięki wykonawcom w stylu Jamesa Pantsa. To samo mówią Odd Future. Na wszystko przyjdzie jeszcze czas.

Patrząc na nową falę twórców, myślisz, że trwa właśnie kolejna złota era hip-hopu?
Nie. Ale co ja mogę wiedzieć?

Co powinienem zrobić, żeby załapać się na staż u ciebie w L.A.?
Być we właściwym miejscu o właściwej porze. Jak ja przez całą swoją karierę.

Our Vinyl Weighs A Ton ma premierę 26 maja. Wtedy też Stones Throw wydaje na czterech winylach antologię Charizmy i Peanuta Buttera Wolfa, by uczcić 20. rocznicę śmierci Charizmy i ich wspólny projekt Circa 1990-1993.

@stonesthrow

Kredyty


Tekst: Ryan Bassil
Zdjęcia: Zach Wolfe
Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebooku, śledź nas na Twitterze i Instagramie.

Tagged:
Stones Throw
muzyka
muzyka wywiady