kawałek londyńskiego życia

Uliczne zdjęcia Niny Manandhar przeniosą cię w sam środek zatłoczonej metropolii.

tekst Stuart Brumfitt
|
09 Listopad 2015, 4:41pm

Nazywa siebie: fotografką, artystką i współczesną etnografką popkultury. Nina Manandhar jest stuprocentową dziewczyną z Londynu i papierkiem lakmusowym ruchów, które zachodzą w mieście. Mimo, że dzieciństwo i nastoletniość spędziła włócząc się w okolicach Portobello, Ladbroke Grove i Oxford Street, to osiem lat temu swoim potencjałem zwabił ją Wschodni Londyn. Niezależnie od tego gdzie mieszka, Nina włóczy się po mieście z aparatem, uwieczniając ciekawych ludzi i ich styl, we wszystkich niesamowicie różnych dzielnicach Londynu.  

Z której dokładnie części Londynu jesteś? Możesz opisać miejsce, w którym dorastałaś?
Dorastałam w Zachodnim Londynie, w Shepherds Bush. Moim ulubionym miejscem był targ. Razem z innymi dzieciakami spędzaliśmy dużo czasu w okolicach Portobello Road i Ladbroke Grove. Często łapałam autobus numer 7, który był starym, dwupoziomowym Routemasterem i włóczyłam się na Oxford Street, siedząc w McDonaldzie albo sklepie HMV, czy próbując wemknąć się do klubu Astoria, kiedy mieli noce dla niepełnoletnich. Wtedy Soho było jeszcze dobrym miejscem na imprezę dla młodych ludzi bez kasy.

Gdzie teraz mieszkasz i jaki jest klimat tego miejsca?
W Lower Clapton. Przez ostatnie osiem lat mieszkałam już w różnych częściach Hackney i widzę jak się zmieniło od czasu, kiedy się wprowadziłam. Clapton to jednak nadal świetna mieszanka ludzi, którzy mieszkają tam od lat i młodych „kreatywnych", z braku lepszego określenia. Jest tam dużo niezależnych biznesów, które dobrze sobie radzą. Kiedy pierwszy raz przeniosłam się z zachodu na wschód, poczułam się trochę jak zdrajca, ale chyba już za późno żeby wrócić.

Skoro jesteś z Zachodniego Londynu, myślisz, że różni się od innych części? Albo czy widzisz podobieństwa w różnych dzielnicach miasta, niezależnie od ich położenia geograficznego?
Nie wydaje mi się, żeby różnice w atmosferze wynikały z geografii. Chodzi raczej o to, jak różne grupy etniczne zamieszkały poszczególne dzielnice i wpłynęły na ich klimat. To się też łączy z historią konkretnego miejsca. Najgorzej jak takie społeczności żyją w zamkniętych enklawach, mimo że to się zdarza, miasta powinny być tego przeciwieństwem.

Nazywasz siebie pop-etnografką. Opowiesz nam o tym coś więcej?
Sama wymyśliłam tę nazwę, więc nie wiem czy to ma sens! Ale termin etnografia pochodzi od greckiego ethnos - ludzie, naród. To nauka o ludziach i kulturach. Interesuje mnie popkultura jako przeciwieństwo folkloru. To chyba podsumowuje moje podejście - obserwowanie ludzi, bycie między nimi.

Czy masz swoje ulubione części Londynu, które często odwiedzasz z aparatem? Widzę, że dużo zdjęć powstało w Hackney i pobliskich miejscówkach.
Najczęściej robię zdjęcia tam, gdzie mieszkam. Szczególnie lubię zdjęcia uliczne. Wykorzystuję aparat jako narzędzie, które pozwala mi poznać moją okolicę. To dobra metoda, żeby zagnieździć się w danym środowisku. Tak naprawdę w Londynie zawsze znajdą się jeszcze nieodkryte miejsca - nie jesteś w stanie poznać wszystkich ulic, nieważne, jak mocno byś się starał. Ostatnio odwiedziłam na przykład Edgware Road albo targ na Church Street pierwszy raz, odkąd byłam dzieciakiem, i muszę przyznać, że mają super energię. Chciałabym zrobić więcej zdjęć w tamtej okolicy.

Co sądzisz o londyńskim stylu? Widzisz jakieś różnice albo podobieństwa pomiędzy różnymi dzielnicami?
Może nie do końca chodzi o zróżnicowanie dzielnic, ale uwielbiam obserwować, jak wiele dzięki stylowi można powiedzieć o ludziach i społecznościach, do których należą. Muzułmańscy chłopcy, kiedy idą w piątek na modlitwy w Whitechapel, ubierają do swojego tradycyjnego stroju Air Maxy. Z kolei ciocie z Peckham w niedzielę stroją się do kościoła, a kobiety kupujące w Harrodsie zawsze mają na sobie sznury pereł. Za to dzieciaki w całym Londynie używają mundurków, żeby pokazać przywiązanie do swojej okolicy.

Na twoich zdjęciach jest dużo par - czy jest coś szczególnie pociągającego w ludziach, którzy są razem?
Kiedy ludzie są razem płynie od nich pozytywna energia. Czasem są też mniej spięci, kiedy nie muszą pozować sami i to w dodatku obcej osobie, którą poznali dopiero co na ulicy. Skupiam się na stylu i sposobie, w jaki ludzie manifestują za jego pomocą przynależność do jakiej grupy albo społeczności. Myślę, że w przypadku par lepiej to widać.

Co chciałabyś osiągnąć poprzez swoje zdjęcia?
Za pomocą swoich dokumentalnych zdjęć chciałabym pokazać malutki wycinek z życia Londynu, który w innym wypadku mógłby przejść niezauważony. 

Na twoich zdjęciach różni ludzi, pochodzący z różnych kultur, razem starają się dostarczyć sobie jak najwięcej miłości i przyjemności. Czy twoim zdaniem więcej łączy różne społeczności, niż je dzieli?
Jako fotografka bardziej lubię obserwować momenty, kiedy ludzie się cieszą i świętują, niż te, w których objawia się ciemna strona ich osobowości. Chcę otaczać się pozytywnymi wartościami, a nie szukać wszystkiego, co podejrzane. To nie znaczy jednak, że nie dostrzegam mnóstwa podziałów, które istnieją w przestrzeni miasta. Ci, którzy nim zarządzają, są jednymi z najbardziej twardogłowych istot, a Londyn nie jest łatwym miejscem do życia. Coraz trudniej się tu utrzymać, co prowadzi do rosnącej ilości podziałów. Ostatnio dużo mówi się o tym, że największym i najbardziej palącym problemem są zbyt wysokie czynsze i zaporowe ceny nieruchomości, które powodują, że ludzie wyprowadzają się coraz dalej od miasta. Staram się być pozytywna i wydaje mi się, że Londyn po prostu wciąż dorasta i nadal jest idealnym miejscem dla mnie. Mam tylko nadzieję, że uda mi się tu utrzymać.

Co w tym momencie najbardziej kochasz w Londynie?
Londyńską mgłę. 

ninamanandhar.com

Nina Manandhar jest mieszkającą w Londynie fotografką, autorką książki "What We Wore- A People's History of British Style".

Przeczytaj także:

Dlaczego młodzi Londyńczycy uciekają do Berlina?

Maisie Williams z "Gry o tron" opowiada o życiu w Londynie

35 lat i-D i 35 ulubieńców mody

Kredyty


Tekst: Stuart Brumfitt
Zdjęcia: Nina Manandhar

Tagged:
opinie
londyn