Reklama

kolorowe freaki z londyńskich klubów

Klubowicze z Londynu podbijają ulice już od lat 80., mieniąc się kolorami i brokatem. Zobacz ich w obiektywie Alexa Gerry'ego, który uchwycił aż trzy dekady szalonego, nocnego życia stolicy Anglii.

tekst Lula Ososki
|
10 Listopad 2015, 4:06pm

Leigh Bowery @ Sex Maniacs Ball 1986 © Alex Gerry

Fotograf Alex Gerry żyje nocnym życiem i oddycha klubowym powietrzem już od lat 80. Przez ponad 30 lat udało mu się stworzyć niezwykłą dokumentację imprez oraz klubowych ekscentryków. Dla tych, którzy są za młodzi, by ich pamiętać, kompilacja Gerry'ego to jak senne marzenie o świetności nocnego życia w Londynie. Z kolei ci, którzy pamiętają owe czasy, przeglądają te zdjęcia niczym upstrzony brokatem rodzinny album. Rozmawiamy z fotografem o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości nocnych klubów.

Pam Hogg i Michael Clark w Taboo, 1986 r. © Alex Gerry

Jak myślisz, dlaczego tak cię ciągnęło do sceny klubowej? Jak zmienił się do niej twój stosunek na przestrzeni lat?
Swój do swego ciągnie. Ciągnęło mnie do ludzi, z którymi się identyfikowałem i wśród których czułem się swobodnie. Clubland od razu wydał mi się rajem na ziemi, czymś, co po prostu trzeba było udokumentować. Jako dzieciak nosiłem ze sobą aparat wszędzie tam, gdzie się tylko dało. Czułem się zobowiązany, by to wszystko uwiecznić. Doceniałem cały ten wysiłek, jaki ci ludzie wkładali w to, by pójść do klubu. Uwielbiali zwracać na siebie uwagę, a im dziwniej i straszniej wyglądali, tym lepiej. W moim mniemaniu, nie było innego wyjścia, jak to udokumentować. Poza tym nigdy nie interesował mnie mainstream.

Pustra na B&W Ball, Conway Hall 2015 r. © Alex Gerry

Twoja seria pt. Club Icons & Disco Pigs [klubowe ikony i disco świnie] to niemal encyklopedia klubowego życia, są tam takie sławy jak Princess Julia, Leigh Bowery czy Boy George. Jakie to uczucie, udokumentować taki kawał czasu i ludzi?
Jeśli ktoś nazywa moją twórczość encyklopedyczną, to dla wielka nagroda. Freaki z moich zdjęć to oddzielny gatunek! Styl, oryginalność, awangarda - oni muszą odznaczyć wszystkie okienka, by się zakwalifikować. Niektórzy znikają szybciej, niż się pojawiają, a inni trwają w najlepsze przez dobre 5 dekad i nadal udaje im się zwracać na siebie uwagę. Niewątpliwie udokumentowałem całą ich ewolucję, byłem świadkiem przeróżnych wybryków i zawsze zależało mi, aby na moich zdjęciach wyglądali najlepiej, jak mogą. Wiem, co ich motywuje i co ich rusza, ale jest też druga strona medalu, której nie można ignorować. Mianowicie, duży procent tych freaków jest tak samo ekstremalnych w swoim zachowaniu, jak i wyglądzie. Wielu z nich cierpi również na zaburzenia osobowości.

Bishi w Kashpoint, 2003 r. © Alex Gerry

Co czujesz, gdy przeglądasz swoje portfolio? Czy ma dla ciebie osobistą wartość?
Tak, zwłaszcza na samym początku. Poza tym wiele z tych dzieciaków była dla mnie jak rodzina. Spędzaliśmy razem dużo czasu, razem imprezowaliśmy. Nigdy nie miałem rodzinnego albumu, więc to taki mój ekwiwalent. Poniekąd swoich znajomych z klubu uważałem za moją prawdziwą rodzinę, niektórych zresztą uważam do dziś. 

Boy George w Taboo, 1986 r. © Alex Gerry

Uważasz, że subkultury były kiedyś bardziej zdefiniowane i silniejsze, niż obecnie?
Nie wiem, czy silniejsze, wiem za to, że subkultury nadal istnieją, nawet jeśli przeżywają coś na wzór kryzysu tożsamościowego. Trzeba być ślepym, aby nie dostrzec różnic między „kiedyś", a „dziś", ale szczerze, to dzieciakom jakoś specjalnie nie zależy - oni i tak wyjdą i będą się świetnie bawić. W sensie - czego oczy nie widzą, temu sercu nie żal, czyż nie?

David Hoyle w Pride, 1997 r. © Alex Gerry

W 2007 zapytaliśmy cię w wywiadzie o twoje ulubione imprezy w Londynie. Jak sprawa ma się dziś?
Chciałbym, aby dziś było tak, jak w 2007 roku. Nie sądzę, aby którekolwiek obecne imprezy dorównywały tamtym czasom. Niektóre po prostu umarły śmiercią naturalną, inne zniesiono jako następstwo gentryfikacji w miejscach, jak na przykład Soho. Niestety, z mojej perspektywy nie widać nic obiecującego. Noce, które miały być hitem, okazały się jednorazową rewelacją. Chyba mamy lekki zastój, ale miejmy nadzieję, że to przejściowe, więc bądźmy cierpliwi!

Josh Quinton w Family Affair, 2010 r. © Alex Gerry

Co sprawia, że Londyn to dla ciebie tak specjalne miejsce?
Ach, Londyn! Żyjąc w nim, łatwo zapomnieć, jaki to przywilej, być jego częścią. Ta odczuwalna energia, kreatywność wisząca w powietrzu i niesamowita różnorodność. Ok - ulice nie są już wybrukowane złotem, ale Londyn nieustannie się rozwija. Życie nocne nie było przez ostatnią dekadę spektakularne, ale podobnie jak w każdej dużej stolicy na świecie, dopóki ludzie będą chcieli wychodzić i się dobrze bawić, to scena będzie się rozwijać, będą powstawać nowe kluby, nowe miejsca. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla pesymizmu.

alexgerry.com

Pandemonia w Beach Blanket Babylon, 2009 r. © Alex Gerry

Steve Strange Siobhan w Camden Palace, 1984 r. © Alex Gerry

Felicity Hayward w Madame JoJo, 2009 r. © Alex Gerry

Philip Sallon w Taboo 1986 r. © Alex Gerry

Alex Gerry w Wut! Club 2105 © Alex Gerry

Zobacz też: Opowieści z krypty, czyli wywiad z założycielem londyńskiego klubu Trade.

Kredyty


Tekst: Lula Ososki
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Alex Gerry

Tagged:
Nightlife
Boy George
Kultura
imprezy
kluby
nocne życie
alex gerry