teo greg

podwójne życie młodych irańczyków

Fotograf Teodoras Grigaliunas udał się na położoną na odludziu plażę, na którą młodzież ucieka przed surowymi islamskimi prawami.

tekst Wendy Syfret
|
25 Styczeń 2016, 3:50pm

teo greg

Litewski fotograf Teodoras Grigaliunas podczas zeszłorocznej podróży po Armenii usłyszał plotki o plaży położonej na irańskiej wyspie, gdzie młodzież prowadzi życie towarzyskie, pływa i cieszy się chwilową wolnością. W tym oddalonym miejscu nie ma policji religijnej, co pozwala chłopcom i dziewczętom spędzać czas razem, siedzieć w kostiumach kąpielowych i grać na instrumentach. W Iranie w wielu miejscach publicznych obowiązuje segregacja płciowa, a kobiety i mężczyźni, którzy nie są spokrewnieni lub po ślubie, nie mogą przebywać razem. Do tego dochodzą restrykcyjne normy dotyczące ubioru. Właśnie dlatego to miejsce jest tak niezwykłe.

Grigaliunas pojechał tam na jeden dzień - tak powstały fotografie, które przypominają, że pozornie zwykły dzień na plaży od wielu ludzi wymaga odwagi i jest wyrazem buntu.

Jak dowiedziałeś się o tym miejscu?
Po raz pierwszy usłyszałem o nim od perskiej pary w Armenii. Chciałem pojechać do Iranu i wspomniałem o tym w rozmowie. Powiedzieli mi, że jest tam pewna plaża na wyspie, którą muszę odwiedzić.

Jak ci ją opisali?
Powiedzieli, że latem jest tam za gorąco i że wiele „wolnych duchów" z Iranu udaje się tam zimą. Od razu zaznaczyłem to miejsce na mapie.

Jak się tam dostałeś?
Wyspa leży na południu kraju. Wyjechałem z Armenii i udałem się do Iranu. Znów usłyszałem o tej plaży od właściciela sklepu z dywanami. Powiedział, że ludzie uciekają tam przez surowymi islamskimi prawami, które są im narzucane przez rząd i odpoczywają. Na wyspie muzyka jest ważniejsza od polityki.

Kiedy tam dotarłem, poszedłem od razu na plażę. Musiałem zejść po klifach i przejść przez błoto. W końcu zobaczyłem ognisko i usłyszałem w oddali charakterystyczną piosenkę, graną na tradycyjnych instrumentach.

Czy ludzie cieszyli się z twojej obecności? Na pewno bali się, że jacyś intruzi zdradzą ich sekret.Zszedłem z klifu z ciężkim plecakiem, a oni z radością mnie powitali. Pili wino i jedli makaron - zgodnie z perską gościnnością, chcieli się ze mną podzielić wszystkim, co mieli. Wielu z nich nie mówiło po angielsku, więc rozmawialiśmy po persku. Nie mówię płynnie w tym języku, ale byłem wtedy w Iranie już jakieś dwa miesiące i udało mi się jako tako porozumieć przy pomocy gestów.

Jak widać, ta plaża jest tajemnicą poliszynela. Jak odwiedzającym wyspę udaje się uniknąć zdemaskowania i donosicieli?

W tak odległych miejscach nie ma policji. To miejsce, w którym można spędzać czas razem i nie martwić się surowymi prawami szariatu, co przyciąga młodzież z całego kraju. Na plaży mogą się wyzwolić: dziewczyny pływają w bikini, chłopcy noszą krótkie spodenki. Wielu z nich sprzeciwia się stylowi życia narzucanemu przez islamski rząd, dlatego chętnie odchodzą od tych zasad, chociaż na chwilę.

Czy martwisz się o nich?
Spędziłem tam kilka tygodni i zaprzyjaźniłem się z tymi ludźmi. Wyjechaliśmy stamtąd wszyscy razem. To podróżnicy, którzy nie zostają w jednym miejscu zbyt długo. W Iranie istnieje wiele pięknych, odosobnionych miejsc, a oni wciąż szukają nowych.

@teogrg

Przeczytaj też:
Syrious mission, czyli wojna oczami dzieci
Chiny wypowiadają wojnę... muzyce
Więzienie, polityka i Putin - Masza z Pussy Riot o rewolucji

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Zdjęcia: Teodoras Grigaliunas

Tagged:
Islam
Iran
Plaza
wywiad
Kultura
młodzież
teodoras grigaliunas
fotografia wywiad