historia jeremy’ego scotta w filmie dokumentalnym

Rozmawiamy z projektantem o jego życiu i karierze.

tekst Courtney DeWitt
|
28 Styczeń 2016, 12:40pm

Image via ACMI

Znakiem rozpoznawczym kolekcji Jeremy'ego Scotta są elementy zaczerpnięte z amerykańskiej popkultury - na jego ubraniach widzieliśmy już logo McDonald's, Barbie i Coca-Coli. Projektant używa ich z równą dawką ironii co powagi, ale zawsze w swój charakterystyczny sposób. Scott rozpoczął karierę w 1997 roku, gdy założył własną markę, od razu zdobył popularność, a w 2013 roku został dyrektorem kreatywnym Moschino. Mimo tego sukcesu historia chłopaka z Kansas, który stał się popkulturowym fenomenem, nie była znana. Aż dotąd. Film dokumentalny „Jeremy Scott: The People's Designer" pokazuje, że droga na szczyt nie była prosta. W dokumencie zobaczymy jego obsesję na punkcie mody i Hollywood, pierwsze próby przebicia się do zamkniętego świata paryskiego couture, a także objęcie wymarzonego stanowiska w Moschino. i-D spotkało się z projektantem, aby omówić jego życie pokazane w filmie.

Akcja filmu dokumentalnego zaczyna się w Kansas i pokazuje twoje losy aż do obecnego momentu i pracy w Moschino. Czy oglądanie swojego życia na ekranie było wyjątkowo emocjonalnym lub oczyszczającym doświadczeniem?
Nie chciałem robić filmu o moim życiu, na początku myślałem, że będzie opowiadać wyłącznie o pracy. Dlatego byłem zaskoczony, gdy obejrzałem ostateczną wersję i zobaczyłem, że to opowieść również o dorastaniu i teraźniejszości. To dokument, a nie film fabularny, więc jest w nim kilka kwestii, które mogłem lepiej ująć. Czasem się wzdrygałem na swój widok, ale to nic, bo moje przesłanie jest autentyczne. Najważniejsze, żeby przekaz trafił do widza i go poruszył.

W filmie pojawia się mnóstwo gwiazd, takich jak A$AP Rocky, Rihanna, Kanye West i Suzy Menkes. Wydaje się, że z wieloma ikonami łączy cię głęboka więź. Czy większość z nich jest twoimi przyjaciółmi?
Gwiazdy pojawiają się w filmie, bo są częścią mojego życia. To nie tylko osoby, z którymi utrzymuję zawodowe kontakty - dzieliłem z nimi wzloty i upadki, przełomowe momenty w karierze. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że Rihanna, Katy, Miley i Rocky zaczynali później ode mnie i współpracowałem z nimi od początku ich drogi.

Na jakie warunki się zgodziłeś, zanim rozpoczęły się zdjęcia?
Kamerzyści byli ze mną przez prawie dwa lata, ale nie włazili mi rano do sypialni czy kuchni. Bardziej chodziło o chwile, w których byłem już wśród ludzi lub pracowałem - a jest ich sporo. W najbardziej osobistych scenach pojawia się moja rodzina, ale czuję się z nią tak dobrze, że w moim odczuciu to nie wyszło niezręcznie. Oczywiście, sama myśl o byciu ciągle filmowanym jest przerażająca, ale w ogóle o tym zapominałem i mówiłem to, co miałem do powiedzenia.

Jeremy Scott na okładce jubileuszowego wydania i-D, 35th birthday issue.

A jak ustaliliście historię i ton filmu? Czy byłeś zaangażowany w postprodukcję?
Nie było mnie przy montażu. Upewniałem się tylko, że archiwalne zdjęcia były używane w odpowiednim momencie, nawiązującym do danego etapu życia. Od momentu, w którym Vlad [reżyser] powiedział, że chce pokazać moją kreatywność w filmie, pozwoliłem mu robić swoje. Wierzę, że jeśli ma się do kogoś zaufanie, to trzeba ufać w pełni, należy dać mu działać, tak jak chce.

Jesteś pionierem współpracy między markami. Co sądzisz o domach mody tworzących teraz tzw. szybką modę i młodsze, nieco tańsze marki? Czy zobaczymy jakąś kolekcję Moschino skierowaną do sieciówek?
Stworzyłem wiele wspólnych kolekcji, na przykład z Adidasem czy z marką Cybex, która produkuje wózki dziecięce. Różnica między tym a innymi projektami, polega na tym, że łączę siły z firmami, które specjalizują się w konkretnych dziedzinach, a ja mogę wnieść do nich moją kreatywność. Od sportowych ubrań i butów, po wózki - moje produkty zawsze zachowywały najwyższą jakość. To dla mnie bardzo ważne.

Zdjęcie: Jeremy Scott

Czy poza pracą masz czas na życie prywatne? Wyobrażam sobie, że pomiędzy projektowaniem dla marek Moschino, Jeremy Scott i Adidas, podróżami, spotkaniami i przymiarkami, nie zostaje ci zbyt wiele czasu na relaks i wakacje?
Lubię to, co robię i jestem bardzo wdzięczny za szanse, które otrzymałem. Dużo podróżuję, ale w święta postanowiłem zostać w Kalifornii i okolicach. Udałem się do spa, żeby rozluźnić ciało i „zresetować się" przed nowym rokiem.

Czy wyobrażasz sobie kolejny rozdział twojego życia, który nie byłby związany z modą?
Szczerze mówiąc - nie. Od dawna interesuję się modą, ona jest częścią mojego życia. Za rok obchodzę 20-lecie marki Jeremy Scott i pierwszej kolekcji. Wciąż mam jeszcze wiele pomysłów, a praca sprawia mi przyjemność. Uważam, że to jest kluczem do szczęśliwego życia - trzeba lubić to, co się robi, bo szczęście jest prawdziwą miarą sukcesu!

Przeczytaj też:
Tak było na imprezie i-D i Moschino
Zobacz pierwszy zwiastun filmu ,,Jeremy Scott:The People's Designer"
Efekt Moschino

Kredyty


Tekst: Courtney DeWitt 
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Film
Jeremy Scott
wywiad
dokument
film dokumentalny
Moschino
moda wywiady