Reklama

vivienne westwood 2 w 1

„Wymieniamy ciuchy między chłopakami i dziewczynami. Wszystko zależy od tego, co na nich dobrze wygląda. To świetna zabawa”, wyjaśnia Andreas Kronthaler dyrektor kreatywny marki oraz mąż Vivienne Westwood.

tekst Anders Christian Madsen
|
10 Styczeń 2017, 2:20pm

W sezonie jesień/zima 17 modowa historia rozgrywa się na naszych oczach. Dla redaktorów i kupców jest to początek (a może raczej test?) łączonych pokazów męskich i damskich, zmieniających cykl fashion weeków. Vivienne Westwood połączyła swoją linię Red Label z męską kolekcją podczas pokazu w londyńskim Seymour Leisure Centre. Oczywiście przemiany wpłyną nie tylko na życie osób związanych z prasą modową oraz sklepami: dla projektantów to okazja na wypróbowanie koncepcji jednej, uniwersalnej garderoby. 

Andreas Kronthaler ubrał modeli i modelki w męskie kroje, ale kolekcja nie skupiała się na wymazaniu płci — wręcz przeciwnie. „Myślę, że to ważne, by tworzyć odzież męską i damską. [...] Równie dobrze bawiłem się ubierając mężczyzn, jak i kobiety, ale oczywiście z kobietami jest więcej zabawy — to co innego, w pewnym sensie to większe wyzwanie", twierdzi projektant. W końcu Vivienne Westwood reprezentuje punkowe podejście do seksapilu, zdefiniowanego przez anatomię, której nie można przecież zaprzeczyć.

„Teraz tworzymy obie kolekcje razem od początku i możemy łączyć sylwetki, materiały oraz kolory. To było łatwe", wyjaśnił dyrektor kreatywny marki oraz mąż Westwood. „Potem wymieniamy ciuchy między chłopakami i dziewczynami. Wszystko zależy od tego, co na nich dobrze wygląda. To świetna zabawa. Trochę jak z lalkami. Myślę, że tak właśnie wyglądali [nasi modele i modelki]: jak lalki w koronach, w dzierganych ubraniach, wyszarpanych z koszy. Taką aurę roztaczają — nie recyclingu, ale czegoś zrobionego własnoręcznie", Kronthaler powiedział o klimacie kolekcji. Oczywiście uniseksowe kroje nie są dla Westwood nowością — w końcu były one podstawą punkowego ruchu, na którego czele stała. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen