grimes boginią jest i basta

O zmianach klimatycznych, równych płacach i średniowiecznej Mongolii rozmawiamy z synthpopową weganką-wojowniczką, która właśnie wydała nową płytę „Art Angels" - przed wami jedyna i niepowtarzalna Grimes.

tekst Francesca Dunn
|
06 Listopad 2015, 3:55pm

Czasem wyobraża sobie, że jest The Rock albo Vinem Dieselem („chciałabym być silna i łysa, a jednocześnie przyjazna"). My z kolei wyobrażamy ją sobie jako nieznaną jeszcze postać z Gry o tron, wyrocznię, która wspomoże swymi mistycznymi zdolnościami jedyną prawdziwą królową, czyli Daenerys Targaryen. Dla reszty świata Claire Elise Boucher to po prostu Grimes. Muzyka tej urodzonej w roku smoka, 27-letniej Kanadyjki hipnotyzuje, a jej włosy - obecnie czarne - swego czasu mieniły się wszystkimi kolorami tęczy. Sławę i sukces osiągnęła tworząc baśniowy synthpop oparty na perfekcyjnie zbudowanych podkładach i zapętlonych (a czasem puszczonych od tyłu, i przez to brzmiących nieco demonicznie) wokalach, wywołujących u słuchaczy całą gamę nastrojów. Muzyczne przygody jednak jej nie wystarczały, więc zajęła się również kręceniem teledysków do swoich piosenek, w których tworzy skrzący się fantazją futurystyczny świat.

Pewnego dnia, dawno, dawno temu, gdy Grimes towarzyszyła w studiu swemu kumplowi Seanowi Nicholasowi Savage'owi podczas nagrywania płyty, dała się namówić na zaśpiewanie chórków. „Okazało się to łatwiejsze niż myślałam. Potem inny kumpel w zamian za jedzenie pokazał mi, jak robić podkłady na Rolandzie 404", wspomina. Tak oto urodzona w Vancouver, a wychowana w Montrealu artystka odkryła w sobie miłość do tworzenia muzyki i, jak dziś mówi, „szczęśliwie osiągnęła na tym polu taki sukces, że nie musi robić nic innego". Była wciąż muzycznym żółtodziobem, gdy zaproponowano jej supportowanie Lykke Li podczas trasy koncertowej. Tak oto Grimes zaczęła nagle występować przed tysiącami ludzi i musiała nauczyć się radzić sobie z tremą. Choć nagrała już cztery płyty, nie zachęca młodych ludzi do pójścia w jej ślady. - Sukces w przemyśle muzycznym zależy od szczęścia i sztucznie napędzanych trendów. Świat potrzebuje lekarzy i nauczycieli - ludzi, którzy troszczą się o innych i naprawdę im pomagają - mówi.

Swego czasu jej pseudonim, a właściwie jego pochodzenie, był przedmiotem gorących spekulacji. Dziś wiadomo już, że artystka zaczerpnęła go z MySpace, gdzie wyświetlił się jako jedna z opcji podczas wyboru wykonywanego gatunku muzycznego. Najpierw zrobiła z niego liczbę mnogą, a następnie postanowiła sprawdzić w Internecie, co to takiego. To, co znalazła, przypadło jej do gustu. - Uwielbiam Dizzee'ego. Ma bardzo oryginalne teledyski. Zresztą Skepta to też kozak. Niech żyje grime - mówi podekscytowana. Jej ulubiony kawałek to That's Not Me. - W teledysku mają sprzęt ustawiony tak samo jak ja. Czuję ten klimat - opowiada. Jednak podczas gdy grime przenika do innych gatunków i zyskuje popularność w Ameryce, Grimes woli obecnie słuchać wykonawców w rodzaju Sinéad O'Connor i Nine Inch Nails, a ze współczesnych Dollanganger, Tei Shi, Aristophanes, Perfume Geniusa, Courtney Barnett, Conrada Tao i Shamira.

Jest też wielką fanką Dolly Parton i zupełnie się tego nie wstydzi. W wolnym czasie pisze na Twitterze rzeczy, których wielu ludzi zapewne nie miałoby odwagi opublikować. Np. w lutym napisała: „Oto mój plan na Walentynki: zjeść cały słoik masła orzechowego i przez 12 godzin pracować po ciemku w samotności". A oto inny wpis: „Gdybym miała fiuta, włożyłabym go do bułki od hot-doga i zrobiła zdjęcie". Grimes, wiesz jak nas rozbawić.

Dużą inspirację dla Grimes stanowi piękna i bogata historia średniowiecznej Mongolii, którą poznaje z książek antropologa Jacka Weatherforda. Ich lekturą porównuje do oglądania Gry o tron, „z tą różnicą, że to prawda". Szybko dodaje przy tym, że ma krytyczny stosunek do podbojów. „Masakry oczywiście potępiam, ale poza tym jako społeczeństwo Mongołowie byli naprawdę spoko. Mieli fajny styl i najlepsze ciuchy na świecie. Ogólnie interesuję się średniowiecznymi wojnami. Mam na przykład obsesję na punkcie europejskich rycerzy. Nie mieści mi się w głowie, że ludzie mogli się okładać wielkimi kawałami ostrego, zimnego metalu, do tego mając jednocześnie na sobie metalowy strój", mówi. Jak wszyscy fajni ludzie, Grimes jest fanką wspomnianego serialu HBO i nie boi się o tym głośno mówić. Swego czasu do swego konta na Twitterze dodała nazwisko Targaryen; oprócz tego pozowała do zdjęcia na żelaznym tronie na konwencie Comic Con i spotkała się z autorem sagi (natychmiast oznajmiając na Twitterze: „Przed chwilą przez całą minutę trzymałam się za ręce z Georgem RR Martinem, umieram"). Inspirację Grą o tron widać w teledysku do Go, w którym Grimes wcieliła się w postać uzbrojonej w miecz wojowniczki przemierzającej pustynną krainę. Zapytana o ulubioną postać w serialu wymienia Brienne. „Podoba mi się w niej to genderowe niedopowiedzenie. Z żadną inną postacią znaną z telewizora nigdy się tak nie utożsamiałam", tłumaczy.

Grimes angażuje się też w ochronę naszej planety; niedawno wystawiła na eBayu pracę artystyczną swego autorstwa, przekazując dochód z jej sprzedaży na rzecz National Observer - internetowego magazynu poświęconego ochronie środowiska. „Kanada ma mnóstwo niewykorzystanych złóż, przez co jej głos w kwestii ropy i jej wpływu na zmiany klimatyczne się liczy", mówi. W zeszłym miesiącu wraz z rodaczką Naomi Klein promowała marsz na rzecz klimatu organizowany przez Greenpeace. „Chciałam w ten sposób chociaż trochę zmobilizować młodych wyborców, bo zbliżały się wybory, a młodym ludziom nie bardzo chce się głosować. Zmiany klimatyczne mają wpływ na wszystkich", tłumaczy. Najwyraźniej fakt, że jej matka startowała w wyborach do samorządu, wpłynął na postawę artystki, która od dawna jest weganką. „To, co robi rząd, jest dobre wyłącznie dla tych najgorszych bogatych ludzi, podczas gdy biedni Kanadyjczycy są oszukiwani. Spółki naftowe opowiadają o tworzeniu miejsc pracy przy budowie rurociągów, ale za jakieś dwa lata ci ludzie stracą pracę. W Kanadzie są miejsca, gdzie woda pitna jest skażona, ale rząd i tak wydaje wszystko na budowanie tego syfu, a poważne problemy ma gdzieś. Gdyby te pieniądze poszły na rozwój odnawialnych źródeł energii, mielibyśmy nowe miejsca pracy i szybszy rozwój gospodarczy. To jest tak złe, że aż niemal zabawne, ale potem przypominam sobie, że to wszystko dzieje się naprawdę i chce mi się wymiotować", denerwuje się. Grimes umiejętnie wykorzystuje własną pozycję do zmieniania świata na lepsze. Opowiada na przykład, że wielu mężczyzn ma problem ze zrozumieniem tego, że nie tylko wykonuje, ale i produkuje swoją muzykę. Tak, jest kobietą. Tak, zna się na technologii. Nie, nie potrzebuje ich pomocy. Nie przejmując się krytyką, napisała inspiracyjny esej o byciu młodą prezeską do Rookie Yearbook Three pod redakcją Tavi Gevinson, w którym udzieliła mnóstwo dobrych rad, wspominając przy tym Dolly Parton. „Nie sądzę, że za naszego życia zapanuje prawdziwe równouprawnienie. Feminizm jako moda to idiotyzm... To nie moda, po prostu wszystkim ludziom należy się równe traktowanie! Równe płace są kurwa dobre dla wszystkich. Nie wolno też gwałcić ani molestować kobiet, ani nikogo innego. Boże, przecież to są podstawy!", wykrzykuje, a my nie chcemy jej więcej przeszkadzać w pracy, więc zostawiamy ją w spokoju. Na koniec chcielibyśmy tylko powiedzieć, że jesteśmy bezgranicznie zakochani w Grimes. Jest magiczna.

@grimezsz

Płyta Art Angels ukazała się w wersji cyfrowej 6 listopada, w sklepach stacjonarnych pojawi się 11 grudnia.

Przeczytaj także:

Oglądamy nowy klip Grimes

Grimes narysowała sobie okładkę

Grimes: welcome to realiti

Kredyty


Tekst: Francesca Dunn
Tłumaczenie: Filip Bednarczyk
Zdjęcia: Alasdair McLellan
Stylizacja: Max Clark
Włosy: Diego Da Silva/ Tim Howard Management
Make-up: Maki Ryoke/ Tim Howard Management (kosmetyki Tom Ford Beauty)
Paznokcie: Emi Kudo at Opus Beauty using Ciate London
Asystenci fotografa: Lex Kembery, James Robjant, Daniel Kintz
Asystentka stylisty: Bojana Kozarevic
Asystentka makijażystki: Megumi Asai
Produkcja: Heather Burgoyne/ LaLaLand
Asystenci produkcji: Justin McMahan, Trace Barrett, Michael Anstead
Retusz: Output Ltd

Tagged:
grimes
muzyka
płeć