dziwne dzieciaki w obiektywie hellen van meene

20-letnia fotograficzna podróż przez alternatywne piękno, które jawi się niezwykłą elegancją.

tekst i-D Staff
|
22 Lipiec 2015, 10:35am

„Króliki mnożą się tak szybko, że nie sposób za tym nadążyć", mówi w zadumie holenderska fotografka, Hellen Van Meene. Ta prędkość stanowi istotę tytułu jej nowego zbioru zdjęć, zatytułowanego The Years Shall Run Like Rabbits [lata przelecą tak szybko, jak króliki]. Fotografie zrobiono w latach 1994-2015, a znaczna większość z nich to kwadratowe portrety młodych kobiet. Nietypowe, dosyć mętne i niezwykle czarujące ujęcia mają przepiękną kompozycję, często porównywaną do obrazów holenderskich mistrzów pędzla. Jednak Van Meene uważa, że są one dużo bardziej ulotne: „wszystko kręci się wokół prędkości życia. Poza tym jeśli ci się nie podoba zdjęcie, to jutro jest całkiem nowy dzień".

Hellen tworzy na północy Holandii, ale swoje niecodzienne lolity - bohaterki zdjęć - znajduje na całym świecie, często przechadzając się na przykład po centrach handlowych. Skąd wie, że ktoś akurat będzie się nadawał do jej efemerycznych kompozycji? „Tu w ogóle nie chodzi o to, czy są piekni, czy nie, bardziej chodzi o chemię", mówi. „A chemia może tkwić w ich nastroju, we włosach, skórze, czy w tym, że są grubi albo chudzi, brązowi czy piegowaci. Po prostu muszę uznać, że mają w sobie to coś. Nie patrzę oczami, tylko intuicją".

I to właśnie za pomocą intuicji znalazła osoby, takie jak nieśmiały rudzielec w wielkim osprzęcie ortodontycznym, figlarna koreańska dziewczynka robiąca balony z gumy czy bliźniaki jednojajowe - bardzo dużo bliźniaków jednojajowych. Motywem przewodnim jest ich młodość i to, że nie pasują do reszty. Jak mówi Hellen: „Twarze są bardzo otwartym tematem i można je interpretować na różne sposoby. Wolę te młode, bo łatwiej do nich dotrzeć".

Gdy artystka dokona już wyboru, przychodzi czas na precyzyjną inscenizację. Hellen zależy na tym, aby jej fotografie miały ponadczasowy charakter, dlatego często tłem są opuszczone i zaniedbane, babcine domy na wsi, a modeli ubiera w skromne koszule nocne czy sukienki. „W moich zdjęciach podoba mi się fakt, że nie sposób określić, kiedy były zrobione. W tym roku? Czy raczej 20 lat temu? A może 40?", mówi.

Opuszczone domy, które tak upodobała sobie artystka, są na wyginięciu. Mówi o nich z nutką nostalgii: „Takie domy są już w Holandii rzadkością. Wszyscy, nawet babcie, stają się teraz super nowocześni. Czuję dziwną odpowiedzialność dokumentacji. Czasami rzeczy odchodzą i znikają szybciej, niż bym tego chciała". Zdjęcie na okładce albumu przedstawia groszkowo-zieloną, geometryczną tapetę domu, koło którego Hellen przez lata przejeżdżała na rowerze, aż wreszcie uzyskała do niego dostęp. Jest to taki mały skrawek wspomnienia holenderskiego designu.

Pomimo jej całego skrupulatnego planowania, Hellen kieruje się przede wszystkim intuicją. Po 20 lat robienia zdjęć jest utwierdzona w swym przekonaniu. „Nie prowadzę badań, wywiadów", mówi. „To nie polega na tym, że pytam 'czy ktoś już to wcześniej robił?' Mnie to nie obchodzi. To moja inwencja. Dzieci zostały zrobione, psy, domy - to wszystko już jest. Wszystko już zostało 'zrobione', ale nie przeze mnie".

Dzięki ich idealnie kwadratowym kadrom można by pomyśleć, że zdjęcia idealnie odnalazłyby się na Instagramie. Wprawdzie hasztag #hellenvanmeene radzi sobie całkiem dobrze, to nie zapowiada się, abyście prędko znaleźli tam samą artystkę, która jest dosyć anty: „Nie lubię dzielić fotografii z resztą świata w taki sposób", mówi Hellen. „Gdy robię nowe zdjęcie, nikomu go nie pokazuję [przynajmniej od razu]. Zachowuję je dla siebie jak nowo narodzone dziecko. Nie chcę wyrzucać go na świat, dopóki nie dorośnie i się nie ustatkuje".

183 fotografie, które tworzą nowy album Hellen, to dojrzałe, przemyślane prace, opowiadające zniewalająca historię o otwartym zakończeniu.

Album The Years Shall Run Like Rabbits można kupić już teraz w Aperture.

Zobacz też: Dorastanie w obiektywie matki.

Kredyty


Tekst: Rory Satran
Tłumaczenie: Zuza Bień
Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Hellen Van Meene

Tagged:
Instagram
Kultura
Hellen Van Meene
портрет