i-Q: kristen mcmenamy

Rozmawiamy z niezwykle barwną osobowością o jej karierze w modelingu, pogardzie dla przemysłu i planach na przyszłość.

tekst i-D Staff
|
05 Kwiecień 2017, 2:15pm

Wracamy do naszego wywiadu z modelką z 1996 roku.

Na naszej okładce jesteś cała posiniaczona. Dlaczego?
Z przykrością muszę stwierdzić, że to tylko modowy wypadek. Musiałam skoczyć na materac, który nie był zbyt sprężysty i usłyszałam trzask. Najpierw to po prostu wyśmiałam, ale później zaczęło być to bolesne i pojechałam do szpitala. Okazało się, że kość jest popękana. Ludziom mówię, że wypadek dotyczy materaca i mojego chłopaka Milesa Aldridge'a, ale on tylko robił zdjęcia.

Postrzegam cię jako Madonnę modelingu.
Podoba mi się to! Tyle, że ona planuje to bardziej ode mnie.

Rywalizujesz z innymi modelkami?
Wydaje mi się, że wdałam się w kłótnię z każdą z dziewczyn, to normalne. Lubię Naomi, ponieważ ma charakter. Przemysł jej potrzebuje, ona generuje ekscytację. Możesz ją kochać albo nienawidzić, ale ona jest Naomi. Lubię też Kate Moss, bo to bardzo prostolinijna, słodka dziewczyna. Pozostała taka sama i nie zmieniła się, jak robią to niektóre modelki, co swoją drogą jest przerażające. Stają się potworami. Nie chciałabym być przyjaciółką Amber Vallety. Nie nienawidzę jej, ale po prostu nie robi ona na mnie wrażenia. Możesz to nazwać nudą…

Czy wyszłaś kiedyś z sesji w czasie jej trwania?
Ciągle tak robię z powodu bezguścia. Przepraszam, ale są rodzaje zdjęć na których nie chcę być. Jeśli w czasie sesji wiem, że będzie to wyglądało żenująco, jedyne co mogę zrobić, to wyjść. Nie tłumaczę dlaczego i pod tym względem jestem mało profesjonalna.

Krąży historia, że wysłałaś pukiel swoich włosów fryzjerowi Christophe'owi z dopiskiem: „ty draniu".
Och, zawsze szukam czegoś, żeby urozmaicić sobie czas. Powiedział, że będzie pracował z Lindą Evangelistą i jako żart odparłam, żeby przypadkiem nie posłał nas na wybieg w tym samym kolorze włosów, bo która wtedy będzie kopiowała? Kazał mi się nie martwić. W Mediolanie myślałam sobie: „Niech ktoś mi da jakieś nożyczki". Wszyscy odradzali i mówili: „Nie rób tego, jesteś pijana", ale ja po prostu obcięłam włosy i powiedziałam: „Proszę bardzo, masz swój kolor z powrotem".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

O czym myślisz, kiedy idziesz po wybiegu?
Nigdy o ludziach na publiczności. O tym, żeby się nie potknąć i nie odlecieć.

Odlecieć, w sensie na kwasie?
Nie, wtedy bym się chyba czołgała.

Panikujesz czasem?
Mam straszną tremę przed wyjściem na wybieg. Zazwyczaj to mija, ale czasami nie i wtedy mnie paraliżuje. To jest jak w tym śnie z młodości, że stoi się nago przed całą szkołą.

Czy masz czasem dosyć tych wszystkich bzdur przemysłu modowego?
Zdecydowanie! Ludzie udają, że wszystkich lubią… Stałam się w tym mistrzynią!

Kiedyś powiedziałaś, że wolałabyś być paryską prostytutką, niż modelką. Poważnie tak jest?
Nie, ale stałoby się tak, gdybym na to pozwoliła. Wiele dziewczyn nimi jest, ich agenci sprawiają, że stają się prostytutkami. Wysyłają je i tu i tam. Poszczęściło mi się, ponieważ mogłam pracować z ludźmi, z którymi chciałam. Jestem dumna ze swojej kariery, ale kiedy się skończy mogłabym być prostytutką. Zawsze to jakaś opcja.

Tak na poważnie. Czym byś się chciała zająć?
Może aktorstwem. Nie jestem pewna. Muszę trochę osiąść i przestać pomieszkiwać w hotelach, zanim będę mogła się na tym skupić.

Zawsze możesz zostać prezenterką telewizyjną.
Tak, ale pewnie nabijałabym się ze wszystkich! Chciałabym być śpiewaczką operową, ale myślę, że na to za późno. Może zostanę kaskaderką?

Już to zrobiłaś! Nie czujesz, że powinnaś się ustatkować, żeby móc zająć się dzieckiem?
O tak. Kiedy obcięłam włosy i wyrwałam brwi, przez dwa lata byłam dziwolągiem. Później zaszłam w ciążę, wróciłam do Pensylwanii i stałam się gotowa na macierzyństwo.

Kto jest dla ciebie wzorem do naśladowania?
Chciałabym powiedzieć, że mój instruktor jogi. Nie widzę żadnych przykładów w show biznesie.

Jesteś szczęśliwą osobą?
Och, czasem mam straszliwą depresję… Z tym wiąże się ta praca. Płaczę i rzucam rzeczami. Ludziom, którzy źle mnie traktują, każę się odpieprzyć, ale to przez zmęczenie.

Jaka jest najgorsza rzecz, która ci się przytrafiła?
Miałam dużo szczęścia! Najlepszą rzeczą w modelingu są moje okładki i-D, a najgorsze Vogue'a. Kolejną okropną rzeczą jest to, że żaden z fotografów nigdy się do mnie nie przystawiał.

Ktoś, kogo chciałabyś zamordować?
Wysłać ci listę faksem? Nie mogę iść do więzienia, mam dzieci! W sumie to mogę ich torturować mentalnie.

Kim chciałabyś być w następnym wcieleniu?
Brzydkim fotografem, który robi zdjęcia najpiękniejszym kobietom na świecie. Hetero, oczywiście.

Co byś zrobiła z ostatnimi pięcioma minutami życia?
Modliłabym się i przepraszała za wszystko, co zrobiłam. Później zadzwoniłabym do Gianniego Versace i Stevena Meisela.

Przeczyta też:

Kredyty


Wywiad: Christopher Hemblade 
Zdjęcia: Juergen Teller
Stylizacja: Edward Enninful
[Wydanie The Alternative, nr 150, marzec 1996 rok.] 

Tagged:
wywiad
kristen mcmenamy
supermodelka