Reklama

wspominamy holly woodlawn, muzę andy’ego warhola

„Wszędzie dragi i imprezy! To było wspaniałe!”

tekst Wendy Syfret
|
24 Grudzień 2015, 11:00pm

Image via YouTube

W 1972 roku Lou Reed skomponował Walk On The Wild Side, utwór o kulturze transseksualnej, prostytucji, seksie oralnym i nastoletnim buncie. Pomimo, że takie tematy w latach 70. budziły kontrowersje, to hipnotyczna linia podwójnego basu i porywający tekst sprawiły, że piosenka do dziś puszczana jest radiu.

Każdy z wersów kawałka odnosi się do innego członka nowojorskiej ekipy związanej ze Srebrną Fabryką Andy'ego Warhola. Jednak najbardziej charakterystyczną postacią utworu jest Holly Woodlawn. To właśnie ją miał na myśli Lou, śpiewając o dziewczynie z Miami, która przejechała autostopem przez Stany Zjednoczone, a po drodze wyrwała sobie wszystkie brwi.

Prawdziwa Holly to transseksualna aktorka, która uciekła z domu w wieku 15 lat. Kiedy w 1962 roku dotarła do Nowego Jorku, zmieniła imię na Holly, po swojej ulubionej bohaterce Holly Golightly [główna postać filmu „Śniadanie u Tiffaney'ego"]. Potem dodała też nowe nazwisko - Woodlawn - zaczerpnięte z odcinka serialu komediowego „Kocham Lucy". Na planie filmu „Flesh" poznała Andiego Warhola, który umieścił ją w swoich dwóch późniejszych filmach Trash i Women in Revolt.

Swoje doświadczenia przelała na papier, wydając książkę pt. „A Low Life in High Heels: The Holly Woodlawn Story".Tak opisała swoje niekonwencjonalne dorastanie: „W wieku 16 lat, kiedy większość dzieci zakuwała do egzaminów z trygonometrii, ja kradłam, byłam prostytutką, żyłam na ulicy i zastanawiałam się, kiedy znowu coś zjem". 

Pomimo początkowych trudności, swoim występem w filmie „Trash" zdobyła uznanie krytyków. Pracowała jako aktorka aż do śmierci, ostatnio wystąpiła w kilku odcinkach serialu „Transparent". Odeszła w zeszłym tygodniu, miała 69 lat.

W wywiadzie z 1970 roku dla The Village Voice, Holly opowiedziała o swojej przełomowej roli i filmowych realiach — o tym, ile z tego co mogliśmy oglądać na ekranie, było jej inicjatywą. „Paul Morrissey mówił 'Zrób to, zrób tamto, fantastycznie," więc coraz więcej dodawano do mojej roli. Pracowałam sześć dni zdjęciowych, a stawka wynosiła 25 dolarów za dzień. Nie licząc ostatniej sceny, wszystko zostało zrobione w jednym ujęciu. Ubrania, dialogi, dosłownie wszystko pochodziło ode mnie, ponieważ byłam postacią, którą grałam. Odnalazłam się w tych sytuacjach, bo sama ich doświadczyłam".

Image via YouTube

Mimo tego, że pojawiała się w piosenkach Lou Reeda i filmach Warhola, Holly nigdy nie pozwoliła, aby sława uderzyła jej do głowy. W wywiadzie przeprowadzonym przez obrończynię społeczności transseksualnej, Penny Arcade, Holly powiedziała „Nie wiem, czy byliśmy artystami, robiliśmy to, co robiliśmy i tyle… Po prostu żyliśmy… właściwie to byliśmy ofiarami losu: nie mogliśmy znaleźć pracy, wszyscy byliśmy na zasiłkach".

Mimo tego, w niedawnym wywiadzie dla Guardian uznała, że jednak było warto. „Czułam się jak Elizabeth Taylor! Nie przypuszczałam, że skończą się pieniądze, a moja gwiazda błyśnie na dwie sekundy i potem zgaśnie. Ale było warto. Wszędzie dragi i imprezy! To było wspaniałe!"

Przeczytaj też:
Andy Warhol. Prace na zlecenie magazynów z lat 1948-1987
Czy Kim Kardashian West to Andy Warhol naszych czasów?
Srebrny wiek. Zdjęcia z fabryki Warhola.

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Zrzut ekranu z YouTube