léa seydoux opowiada o najnowszym filmie xaviera dolana

Rozmowa o lękach egzystencjalnych z francuską aktorką brzmi jak strasznie wyświechtany banał, ale właśnie tak rozpoczął się nasz wywiad z Léą Seydoux.

tekst Colin Crummy
|
27 Luty 2017, 11:35am

„Czasem potrafię podchodzić do pewnych kwestii na luzie, a czasami jestem bardzo zaniepokojona", mówi Seydoux, gdy siadamy w apartamencie w londyńskim hotelu, żeby porozmawiać o jej najnowszym filmie. „Gdy byłam młoda — po dwudziestce — bałam się wszystkiego. Byłam przerażona. Przestraszona życiem. Chyba bałam się śmierci".

Léa jest twarzą francuskiego domu mody Louis Vuitton i największą sensacja współczesnego kina europejskiego, która ruszyła na podbój Hollywood (od nagrodzonego Złotą Palmą „Życia Adeli" po rolę dziewczyny Bonda w „Spectre"), ciężko więc nie skupiać się na tym, jak bardzo jest francuska.

Chociaż pewna otwartość w kwestii życia i śmierci jest typowo francuską cechą, konwersację zaczynamy w ten sposób również z innych powodów. Przede wszystkim dlatego, że 31-letnia Seydoux spodziewa się swojego pierwszego dziecka z chłopakiem Andre Meyerem. „Jest miło", mówi o ciąży. „Czuję się bardziej odprężona. To jak naturalny Xanax".

Po drugie spotkaliśmy się, by omówić nowy film Xaviera Dolana, „To tylko koniec świata", w którym zagrała. Melodramat opowiada o rodzinie przechodzącej własny kryzys egzystencjalny. W filmie cudownego dziecka kina artystycznego obserwujemy młodego, homoseksualnego twórcę sztuk teatralnych — Louisa (Gaspard Ulliel). Louis wraca do opuszczonej rodziny, by powiedzieć, że umiera. Seydoux wciela się w Susanne, jego młodszą siostrę, którą najmniej dotknęło rodzinne szaleństwo.

Film zdobył w zeszłym roku Grand Prix Festiwalu Cannes. „To tylko koniec świata" jest klaustrofobiczny, niepokojący i zniewalający. Nawet jeśli momentami staje się wręcz zbyt melodramatyczny (postaci dużo krzyczą), ciężar filmu umniejszają charakterystyczne dla Dolana ozdobniki.

Zamiłowanie Dolana do radiowych hitów nie odstraszyło Seydoux. „Nawet lubię jego gust!", mówi ze śmiechem. „Czasem jest bardzo przypałowy, ale właśnie to lubię. On się tego nie boi".

Co najbardziej lubisz w pracy z Xavierem?
Jest pełen życia, to mi się podoba. Obserwowanie kogoś tak przywiązanego do życia jest poruszające. Myślę, że boi się śmierci, tak jak my wszyscy, więc walczy o życie w niesamowicie inspirujący sposób.

Co zainteresowało cię w tym filmie?
Rodzina. Kocham ten temat. Dla mnie w kinie liczy się wewnętrzny język. To sztuka tego, co nie zostało powiedziane, co jest pod powierzchnią. Każdy może utożsamiać się z tym filmem, bo opowiada o tym, jak można określić swoje miejsce w kręgu rodzinnym, w społeczeństwie. Pokazuje wiele istotnych emocji: frustrację, pragnienia, nadzieje i przepaść między rzeczywistością a marzeniami. Gdy konfrontujesz się z realnym światem, dostrzegasz, że jest zupełnie inaczej, niż w wyobrażeniach. To wiele różnych uczuć. Nigdy nie widziałam o tym filmu.

Pozostaje wiele niedopowiedzeń...
To tragiczna historia i niestety takie jest życie. To może przytrafić się każdemu. Umrzesz przez jakąś chorobę, wiesz o tym i rzeczywistość jest zbyt bolesna. Ludzi poruszył ten film, bo jest prawdziwy. To nie kasowy hit ani sama rozrywka. Opowiada o ludziach, rzeczywistości i dlatego go kocham.

Twoja postać jednocześnie zachowuje się niedojrzale, ale jednak wydaje się starsza niż jest.
Jest młoda, ale nie aż tak — ma może 23-24 lata, a jednak widać, że dla niej już za późno. W domu jest uciskana przez swoją sytuację. Nie wiem, czy ma jakąś przyszłość. Wszystkie postacie nie są siebie świadome, poza Louisem, który zna sytuację i wie, że jest im trudno go wysłuchać.

Dlaczego jest tak od nich odcięty?
Chodzi o kulturę, klasę i nadciągającą śmierć. Był poza ich światem. Wyobrażamy sobie, że żyje w wielkim mieście i jest znanym pisarzem. Kulturowo stał się bardzo odmienny od reszty rodziny.

Rozumiesz coś z tego?
Nawet ja czasem czuję się bardzo odległa od mojej rodziny, chociaż ukształtowała nas ta sama kultura, oni są bardzo wykształceni. Jednak czasami gdy wraca się z podróży, człowiek czuje się inaczej, bo zobaczył świat, doświadczył czegoś innego, a rodzina może wydawać się klaustrofobiczna.

Wiele osób zainspirowała twoja rola w „Życiu Adeli", szczególnie młode lesbijki. Czy jesteś świadoma tego wpływu?
Tak, oczywiście. Wiesz, że jestem bardzo związana z moimi postaciami. Ciągle czuję się, jakbym grała samą siebie.

Ludzie się w tobie zakochują...
[Gdy spotykam się z fanami], widzę, że są wśród nich lesbijki. Podoba mi się to. To słodkie, jestem z tego bardzo dumna. Gdy kręciłam ten film, czułam się lesbijką. Podoba mi się, że dziewczyny mogą się we mnie podkochiwać. Aktorzy lubią, gdy ludzie się w nich podkochują. Lubię sprawiać, że ludzie marzą. Ja też marzyłam. Też się podkochiwałam w aktorach.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Colin Crummy

Tagged:
wywiad
Wywiady
Xavier Dolan
Kultura
Léa Seydoux
aktorka
To tylko koniec świata