kosmiczne wojowniczki robin eisenberg

Amerykańska ilustratorka tworzy alternatywny świat kobiecości i cielesności. Wybraliśmy się zbadać jej kolorową planetę i przyjrzeć się bliżej wizji silnej kobiety w jej pracach.

tekst Alexandra Bondi de Antoni
|
30 Marzec 2017, 8:00am

W ilustracjach Robin Eisenberg jest coś, co natychmiast zwraca uwagę. Zapewne jest to wykreowany artystkę świat, w którym wszyscy chętnie byśmy zamieszkali. No bo dlaczego nie? Jej kreatywne uniwersum łączy w sobie to, co lubimy najbardziej: silne kobiety, jaskrawą kolorystykę i to coś, co ciężko ubrać w słowa. Zafascynowani jej pomysłami zastanawiamy się, co tak naprawdę kryje się za tym barwnym światem, jak doszło do jego kreacji oraz kim są kobiety, które Robin tak chętnie rysuje.

Jak zaczęła się twoja przygoda z ilustracją?
Zaczęłam dość wcześnie, moi rodzice byli miłośnikami sztuki. Nie przypominam sobie czasu kiedy nie rysowałam. Oczywiście, wcześniej były to głównie elfy, wróżki, smoki i jednorożce. Nadal są to moje ulubione motywy.

Kiedy zaczęłaś używać tak mocnej kolorystyki?
Dopiero w 2014 roku! Przedtem rzadko kiedy pracowałam z kolorem, po prostu nie wiedziałam jak to robić, żeby efekt był dobry. Rysowałam przede wszystkim w czerni i bieli, a kiedy używałam koloru, był on bardzo stonowany. Byłam zafascynowana ilustracjami w kolorze, ale nie potrafiłam przelać na papier tego, co widziałam w głowie. Przełomem były eksperymenty w Photoshopie, z jego pomocą mogłam wyostrzyć barwy i uatrakcyjnić swoje prace.

Kim są kobiety z twoich ilustracji?
Wiele z nich powstało na wzór prawdziwych dziewczyn. Tych, które są dla mnie wzorem i inspirują mnie w życiu. Są to także wizje mnie samej i ludzi, których chciałabym przypominać.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak opisałabyś swoją estetykę?
Skrzywiona, wyśniona, pełna życia.

Jak się czujesz, kiedy rysujesz?
Nie mam konkretnego stanu ducha, który mnie inspiruje. Na pewno potrzebuję dobrze zorganizowanego, jasnego miejsca pracy. Nie znoszę pracy w ciemnym, bałaganiarskim otoczeniu. Czuję się wtedy nieswojo i nie potrafię się skoncentrować.

Dlaczego twoje bohaterki znajdują się w kosmosie?
Marzę o życiu w kosmosie. Ta wizja raczej prędko się nie spełni, dlatego odgrywam tam swoje scenki. Idea zamieszkania na innej planecie od zawsze mnie fascynowała, pomyśl o przestrzeni i możliwościach, jakie dają inne wszechświaty. Tworząc miejsce, gdzie życie w kosmosie to chleb powszedni jestem mniej wkurzona, że sama nie mogę wynieść się na orbitę.

Popraw mnie, jeśli się mylę, ale zdaje się, że twoje ilustracje są hołdem złożonym kobiecości i cielesności. Co uważasz o publicznym dyskursie na temat seksualności i nagości? Co powinniśmy zmienić?
Tak, absolutnie! Ważne jest, żeby czuć się dobrze w swojej skórze i ze swoją seksualnością - cokolwiek to dla każdego z nas może oznaczać. Jestem na tyle uprzywilejowana, że dorastałam w otwartej, komunikatywnej rodzinie. Mogłam zapytać o wszystko, bez względu na temat. Choć nie przeszłam okresu dojrzewania, wstydząc się swojego ciała i siebie samej, poczucie zwątpienia w siebie, strachu i niepewności nie jest mi oczywiście obce. Poprzez rysunki chwalę kobiety, które czują się dobrze, będąc sobą. Jest to dla mnie niekiedy wręcz terapeutyczne, dzięki ilustracjom przypominam sobie, że muszę być taka jak moje bohaterki. Mam nadzieję, że kobiety, do których dotrą moje prace, będą mogły się z nimi identyfikować.

Z kobiet na twoich ilustracjach bije moc. Skąd ją bierzesz? I co robisz, kiedy masz się źle?
W mojej rodzinie jest pełno silnych kobiet i bardzo je za to podziwiam. Często żałuję, że nie jestem silniejsza i nieustraszona albo że nie zawsze walczę o swoje. Rysowanie daje mi poczucie, że mogę się zmienić.

Jakie jest twoje przesłanie?
Nie mam żadnego konkretnego. Widząc moje ilustracje, ludzie powinni być czuć się szczęśliwi, zrozumiani i w pewnym sensie zmotywowani. Jeśli tak jest, to wiem, że mam misję.

Jakie reakcje wywołują twoje prace? Pamiętasz jakąś anegdotę?
Wiele osób pisze mi o reakcjach, jakie wywołały w nich moje prace. To super, czuję się uhonorowana, ale czasem ich listy bywają też zabawne. Kiedyś dostałam zdjęcie dziewczyn, które na Halloween przebrały się za „Dupeczki z kosmosu Robin Eisenberg". Najlepszy prezent halloweenowyever.

Jakie są twoje plany na przyszłość?
Chcę się skupić na pracy. W tym roku czeka mnie wiele projektów i mam nadzieję, że będą im mogła poświęcić więcej czasu niż pracom na zlecenie. Fajnie byłoby też zaskoczyć samą siebie i narysować coś kompletnie nowego. No i chcę też rozszerzyć ofertę w moim sklepie online. Do naszywek i przypinek chciałabym dodać ubrania. Ale cel długofalowy jest jeden - podróż przez galaktykę!

@robineisenberg

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alexandra Bondi De Antoni
Ilustracje: Robin Eisenberg
Tłumaczenie: Arek Zagata

Tagged:
girl power
Κόσμος
dziewczyny
Kultura
ilustracja
Robin Eisenberg
ilustratorki