co dalej z barb ze „stranger things"?

„Ludzie lubią dopingować słabszych zawodników. Każdy był w pewnym momencie tym słabszym".

|
27 Lipiec 2017, 6:56am

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Kiedy przebój braci Duffer wylądował zeszłego lata na Netflixie, jego nastoletnia obsada hurtem znalazła się w gronie sław Hollywood. Finn Wolfhard, Millie Bobby Brown, Gaten Matarazzo, Caleb McLaughlin, Noah Schnapp - te imiona i nazwiska zostały nagle wyryte w annałach historii streamingu, rozbrzmiewając w wieczności jak nieskończenie długi ryk demogorgona z migreną. Występujący tam aktorzy byli bardzo zabawni i charyzmatyczni, ale w rzeczywistości to jedno z nich wygrało bieg do sławy: Barb. 

Ach, Barb… Lekko zaniedbana, bardziej zainteresowana nauką niż chłopcami, ale jednak lojalna przyjaciółka. Ten typ dziewczyny, która na pierwszej imprezie zostaje zaatakowana przez drapieżnego humanoida z innego wymiaru (wszyscy je znamy!). W zbyt dużych okularach i spodniach z wysokim stanem. Brutalny, mroczny świat Internetu zobaczył w niej coś ważniejszego niż społeczny awans (widzimy cię, Nancy!). Zobaczył on szacunek, ciężką pracę, miłość i przyjaźń; światełko nadziei w wywróconym do góry nogami świecie. Zostało jej to wynagrodzone: w formie fanartów, memów, a nawet murali na jej cześć.

Oczywiście bracia Duffer pozbyli się jej - Barb występuje dokładnie w dwóch odcinkach pierwszego sezonu (i, zaryzykujemy stwierdzenie, w dokładnie żadnym w nadchodzącym sezonie drugim). Ale teraz Barb powraca. Albo raczej, powraca cudowna aktorka Shannon Purser, która powołała Barb do życia. Shannon, grająca w nowym filmie, „Wish Upon", zdumiewająca w prawdziwym życiu, walcząca z tzw queerbaitingiem, a poza tym nominowana do nagrody Emmy, zgodziła się wrócić dla nas pamięcią do czasów bycia Barb: duszą zbyt czystą dla tego świata.

Cześć, Shannon! O czym tak naprawdę opowiada „Wish Upon"?
Ogólnie rzecz biorąc, jest to historia młodej dziewczyny, która znajduje magiczne pudełko, dające jej możliwość spełnienia siedmiu życzeń. Istnieje mały szkopuł: za każde z nich trzeba zapłacić krwawą cenę.

Powiedziałabyś, że morał wynikający z filmu to absolutny ban na magiczne pudełka czy raczej mniej ryzykowne życzenia, coś w stylu pasującego kompletu wieszaków albo zestawu pojemników na żywność?
Cóż, myślę że ludzie zobaczą, że niezależnie od tego, o czym marzysz i jak dobrze to brzmi, coś całkiem tragicznego jest tuż za rogiem. Wiesz, jeśli znajdziesz magiczne pudełko, na wszelki wypadek trzymaj się z daleka!

Czego życzyłabyś sobie, gdybyś miała - dla odmiany - tylko jedno życzenie?
Prawdopodobnie wygranie Oscara, co jest moim marzeniem od dłuższego czasu.

A kto zapłaciłby za to krwawą cenę?
Nie, wróć! Nie życzyłabym sobie niczego, gdybym wiedziała, że ktoś ma z tego powodu zginąć. 

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Dobrze, że wyjaśniliśmy sobie pewne rzeczy. Czy zawsze chciałaś być aktorką?
Moja ścieżka kariery nieco się zmieniła. Gdy byłam mała, miałam bardzo bujną wyobraźnię, chciałam więc zostać pisarką i tworzyć książki, potem chciałam być biolożką morską i badać zwierzęta. Ale esencją było to, że zawsze kochałam opowieści. Myślę, że to ta miłość do literatury i książek przeniosła się na telewizję i film. Od kiedy miałam 11 albo 12 lat, aktorstwo wydawało się najlepszym wyjściem. Byłam nieco introwertycznym dzieckiem, ale na scenie, kiedy odtwarzałam rolę, nabierałam pewności i siły.

Nie pracowałaś czasem w kinie przed zagraniem w „Stranger Things"?
Tak, przez dwa lata. Właściwie pracowałam tam dalej przez parę miesięcy po emisji serialu, zanim zaczęłam się orientować, że może to jednak nie był jednorazowy fart.

Minął więc rok od czasu początku Barb-manii, prawda?
Tak, aż mi trudno uwierzyć, że moje życie obróciło się o 180 stopni. Pamiętam, gdy serial wyszedł, ludzie go pokochali. Myślałam: „To niesamowite! To cudowne, że mogę po raz pierwszy pracować przy czymś tak popularnym". Ale nie sądziłam, żeby ludzie przejm w ogóle się mną przejmą. To znaczy, wiesz, jestem na ekranie może przez dwie minuty. Nie jestem wyjątkowa. Ale wszyscy oponowali! Te tweety i followersi, którzy zaczęli się pojawiać... nie spodziewałam się tego. Poza tym, ludzie się przejęli. Przejęli się losem Barb.

Jak sądzisz, dlaczego jej postać tak przemówiła do ludzi?
Myślę że dlatego, że ludzie lubią dopingować słabszych zawodników. Każdy był w pewnym momencie tym słabszym. Każdy był kiedyś wykluczony, czuł się piątym kołem u wozu, albo nie był tak popularny czy pewny siebie jak jego znajomi. Uważam, że Barb właśnie to uosabiała, wiesz? Uczucie, które czasem wszystkich dopada - samotność i alienacja.

Matt Duffer powiedział, że „Barb doczeka się sprawiedliwości" w nowym sezonie. Wiesz, co miał na myśli?
Nie, ani trochę! Słyszałam to i tamto, ale nie mam pełnego obrazu sytuacji. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć co wymyślili.

Rozważałaś możliwość, że „Wish Upon" i „Stranger Things" mogą znajdować się w tym samym kinowym wszechświecie i że Barb tak naprawdę była czyjąś krwawą ofiarą za życzenia?
Oo, to ciekawa teoria!

Może tak Steve zdobył swoją czuprynę?
Aha, a Barb po prostu nie miała szczęścia!

Cóż, dziękujemy Shannon! Bardzo się cieszymy, że przetrwałaś „Wish Upon".
Dziękuję! Też się z tego cieszę.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Matthew Whitehouse