bliżej ideału

W internecie roi się od plastikowych wynalazków, obiecujących, że uniosą powieki, wymodelują podbródki i wyszczuplą nosy. Co się stanie, gdy połączymy je z klasycznymi portretami?

|
lis 9 2017, 11:53am

Za 7 złotych w internecie można kupić niesamowite rzeczy, np. klipsy do zwężania nosa i unoszenia jego czubka. Plastikowe akcesoria przychodzą pocztą w paczuszkach, a każde wygląda jak połączenie ginekologicznego przyrządu i dodatku dla lalki Barbie.

„To różowe bolało. Nie polecam go nikomu. Nie da się w tym normalnie oddychać", napisała pod ofertą niezadowolona klientka. Zamiast tego poleca inny model, dzięki któremu „ma ładny nos na specjalne okazje".
„Czy to będzie działało u starszej osoby?", pyta nieustraszona internautka. „Mam krzywy nos, czy to mi pomoże?", zastanawia się inna. „Czy to uniesie czubek, żeby był bardziej zadarty?".

W dzieciństwie rodzeństwo przyczepiało mi do nosa spinacze do bielizny i dobrze pamiętam ten ból, więc martwi mnie, że ludzie przez presję społeczeństwa dobrowolnie poddają się takim torturom. Chcę oszczędzić im cierpienia i wydatków rzędu siedmiu złotych.

Fotografka Evija Laivina w zeszłym roku kupiła jeden z tych przyrządów do projektu „Beauty Warriors". Został wysłany z Chin do jej domu w Inverness w Szkocji.

„Pracowałam nad szkolnym projektem dotyczącym piękna i tożsamości", wyjaśnia. „Nie byłam pewna, w którym kierunku pójść i wtedy zaczęłam zbierać te wynalazki". Mówi tu o wielu tanich gadżetach z internetu, które obiecują, że uniosą powieki, wyeliminują podwójne podbródki i podkreślą uśmiechy.

Długi czas wysyłki paczek z Chin i Korei do Szkocji pozwolił Eviji zaplanować, co z nimi zrobi. Zaprosiła przyjaciół, członków rodziny i znajomych z Facebooka do pozowanych portretów. Gdyby nie szalone plastikowe, lateksowe i gumowe maski ponakładane na twarze, kompozycja przypominałaby szkolne zdjęcia pamiątkowe.

Wśród produktów sfotografowanych przez Eviję znajdują się m.in. zielony, plastikowy „kreator uśmiechu", który rozszerza usta i trzyma je w psychodelicznym grymasie (Korea, 30 zł na Amazon Prime). Modelujący podbródek „pas na głowę" zrobiony z miękkiej, różowej, neoprenowej pianki (Made in China, 9 zł na Amazonie). Przyrząd do „ćwiczenia powiek" — zabawne, odwrócone okulary, które obiecują, że „podkreślą powieki bez operacji plastycznej" (30 zł na Amazon Prime, gdzie jedna z najbardziej treściwych recenzji brzmi po prostu: „szajs").

„Lubię łączyć te przedmioty z klasyczną fotografią, to daje niecodzienny efekt", mówi Evija, która zaczęła robić zdjęcia w 2007 roku, niedługo po wyprowadzce z Łotwy. „Chciałam zrobić coś wyrafinowanego i interesującego, ale jednocześnie niepokojącego". Przy rozmowie na temat Halloween uśmiechnęła się i powiedziała, że zamówione urządzenia przypominają „halloweenowe maski".

Cel jej pracy jest jednak poważny. „To dziś wieki problem", mówi. „Żyjemy w strachu, że jeśli nie dopasujemy się idealnie do standardów społeczeństwa, nie będziemy wystarczająco dobrzy". Projekt Eviji ma pokazać zarówno zabawne, jak i smutne skutki uboczne naszych prób sprostania losowym, często nieosiągalnym, ideałom piękna.

„Czuję tę presję", mówi Evija. Zdradziła mi, że w szkole była gnębiona przez swój nos. „Wiem, jak kobiety się czują, gdy nie pasują do utartych kanonów. Każdy ma mieć klasyczny kształt nosa — to głupie. Jeśli nie pasujesz do standardu, jesteś zdesperowana i robisz głupie rzeczy. Musimy więcej o tym mówić".
Jak sugeruje tytuł „Beauty Warriors" (Wojowniczki piękna), Evija widzi w swoich bohaterkach siłę. Biorąc udział w projekcie, dają branży urodowej prztyczka w nos — często dosłownie.

evijalaivina.com

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.