Fotografia

hawaikum, czyli polski sen o hawajach

Betonowa kolumnada, plastikowe dinozaury, zamczysko… jak jednym słowem określić wybuchową mieszankę fantazji, egzotyki i kiczu, które na stałe wpisują się w polski krajobraz? Hawaikum brzmi jak naukowy termin, a jednocześnie kojarzy się z hawajskimi...

i-D Staff

i-D Staff

fot. Agata Pankiewicz i Marcin Przybyłko

W książce „Hawaikum" analityczne teksty m.in. Filipa Springera i Józefa Tischnera przenikają się z „pocztówkami z podróży", czyli surrealistycznymi zdjęciami Agaty Pankiewicz i Marcina Przybyłko. Spotkaliśmy się z dwójką fotografów, żeby dowiedzieć się, w jaki sposób patrzą na świat, że udaje im się znaleźć w nim tyle absurdu.

Mieliście metodologię? Google Maps, adresy od znajomych, intuicję?
Agata: Nie, tak naprawdę wystarczy, że się dużo jeździ po Polsce. To są zdjęcia z całego kraju, może z naciskiem na południe, bo mieszkamy w Krakowie i siłą rzeczy mocniej te tereny eksplorujemy.

Czy są rejony, w których Hawaikum szczególnie się nasila?
Marcin: Hawaikum jest związane z pomysłem na import i oglądanie się na innych, więc są to miejsca, w których ludzie mają szansę zapożyczać pomysły np. Podhale, Podkarpacie. Wielu mieszkańców wyemigrowało, niektórzy wrócili, a reszta może oglądać i podpatrywać świat „zachodni" oczami tych, co zostali lub odwiedzając swoich bliskich. Następnie próbują pożyczać swoje obserwacje i przenosić je na lokalny grunt bez refleksji i kontekstu.
Agata: Może to jest pomnik radości życia (śmiech) i afirmacji swojego wyobrażenia o pięknie i szczęściu. Dla mnie te fantazyjne obiekty są próbą zbudowania indywidualnego raju.

Mówicie o tych dziwacznych obrazkach z dużą czułością.
Agata: Mamy cały wachlarz emocji. Kilka lat temu, kiedy robiliśmy projekt o niedokończonych domach w polskim krajobrazie, kierowała nami złość i niezgoda na to, co widzimy. Ale nie można się złościć przez sześć lat, więc połączyliśmy siły z antropologami i wykrzesaliśmy w sobie jakiś entuzjazm, żeby przekroczyć różne bariery psychiczne. Staramy się zrozumieć. Cała ta książka jest próbą dotarcia do przyczyny. Zastanawiamy się, z czym mamy do czynienia. Może z jakimś echem słowiańszczyzny, pogaństwa, sarmatyzmu, postsarmatyzmu, irracjonalnej polskiej natury?
Marcin: Książka Hawaikum nie krytykuje — ma za cel tylko wyznaczać przestrzeń do krytycznej dyskusji na temat kwestii społecznych, psychologicznych, estetycznych — jednak estetyka nie w pierwszej kolejności — bo jest już tylko konsekwencją wszystkich innych problemów.

Czy Hawaikum jest tylko polskim zjawiskiem, czy spotkaliście się z nim też za granicą?
Agata: Na Zachodzie upodobanie do egzotyki też występuje, ale równoważone jest przez wypracowane zasady współżycia, konsekwentnego budowania przestrzeni wspólnej, samoświadomości itp.

Myślicie, że to chwilowy trend, syndrom transformacji?
Marcin: Hawaiczność w naszym, polskim przypadku to nie krótkotrwała moda, tylko stan umysłu i wszystko wskazuje na to, że trwać będzie długo. Podejrzewamy, że przyczyną jest utrwalony, permanentny stan braku akceptacji własnej codzienności.

Nie pokazujecie ludzi. Mam wrażenie, że specjalnie wycinacie ich z wnętrz i krajobrazu.
Marcin: Bo to nie jest opowieść o (konkretnych) ludziach, a raczej o zbiorowej mentalności. To, co widzimy to potrzeba otaczania się pięknem. Oswojenie świata wokół siebie, stworzenia czegoś wyjątkowego. Jak to wychodzi? No cóż, wychodzi różnie.

A jak wyglądali? Czy Hawaikum ma też modowe przejawy?
Agata: Ci ludzie wyglądali bardzo zwyczajnie, raczej szaro. Te wszystkie obiekty to sny, które powstały w głowach bardzo niepozornych ludzi.

Które zdjęcie lubicie najbardziej?
Agata: Nasze ulubione to paszcze rybie z porożem na tle zachodzącego słońca z kolumną, przy tekście Springera.

W pewnym momencie złożyliście razem wszystkie wasze fotografie — powyrywane z kontekstu obrazki. Jaki wyłonił się z tego obraz?
Marcin: Okazało się, że musimy zrobić potężną selekcję (śmiech), bo poważnie ogranicza nas ilość stron w książce.
Agata: W tym całym zestawieniu, chyba najsmutniej wypadło Mazowsze. Bo najbrutalniej krajobraz wygląda w centralnej Polsce. Czyli tam, gdzie jest płasko. Szarość, bałagan, arogancja. Tam nie ma zmiękczenia przyrodą.

Hawaikum zajęło wam 2 lata, chyba trudno od razu wyłączyć nawyk fotografowania dziwnych rzeczy, pracujecie nad czymś nowym?
Agata: Tak, dalej fotografujemy, ale nie powiemy jeszcze co i jak to nazywamy (śmiech), ale hasło „zdjęcia dziwnych rzeczy" jest całkiem blisko.

Kredyty


Zdjęcia, autorstwa Agaty Pankiewicz i Marcina Przybyłko, pochodzą z książki Hawaikum.