w zastępstwie subkultur cz. 2

tekst i-D Staff
|
29 Marzec 2016, 11:05am

źródłó: debowski_michal

Polski streetstyle to nie legenda — on istnieje naprawdę, nie tylko jako sztucznie wykreowany w social mediach twór. Może nie jest tak odważny, jak londyński czy tak szykowny, jak paryski, ale to dodaje mu jakiejś unikalności. Jest inny, może jeszcze nie szczególnie zachwycający, ale na pewno charakterystyczny i mający w sobie gigantyczny potencjał. Przedstawiamy kolejne polskie trendy — tym razem trochę bardziej „realne".

dresiarz

Mogłoby się wydawać, że dresiarze to ostatni trend, z którym można zrobić cokolwiek czy w obrębie, którego można wydzielić jakieś podgrupy. Tymczasem okazuje się, że nie każdy chłopak w dresie to „mordeczka" z osiedla. Oczywiście tradycyjni dresiarze są bezapelacyjnie jednym z najbardziej charakterystycznych i najtrwalszych elementów polskiej ulicy. Sezonowe trendy się zmieniają, a oni cały czas trwają w swojej określonej stylistyce i nie zapowiada się na to, żeby mieli ją w najbliższym czasie zmieniać. Mają ustalony od wielu lat kod marek (budzące największe uznanie to oczywiście te sportowe, przede wszystkim Adidas i Nike, ale podobnie popularne są też Puma czy Umbro) i raczej niechętnie dodają do niego nowe — wyjątkiem w tym przypadku jest Prosto, które mimo bycia marką streetwearową błyskawicznie podbiło dresiarskie serca. Nawet jeśli nie ma na sobie sportowych butów, białych skarpet naciągniętych na ortalionowe spodnie (opcjonalnie wystających spod luźnego, bawełnianego dresu lub dżinsowych spodni w wersji light) i czapki z daszkiem, chłopaka z osiedla zawsze będzie sobą. Zdradzi go sposób mówienia, chodzenia, czy taniec na imprezie, takiej jak Wixapol, w skrócie: styl bycia. I choć może większość wolałaby nie spotkać go wieczorem na ciemnej ulicy, to jednak krajobraz polskiej ulicy byłby bez nich jakiś niepełny.


źródło: mrs_apoloniusz

Na uroku dresowego kompletu szybko poznali się fani oldschoolu, robiąc z niego też swój uniform. Disco dres (to odpowiednie określenie) już w latach 80. był w Polsce szczytem lansu a dziś jest bardzo cennym vintage'owym łupem. W mniej odważnej wersji oldskulowi dresiarze wybierają komplet Adidasa (zwężane spodnie z trzema paskami, bluzę bez kaptura na suwak) i zestawiają go z trampkami lub — dokompletu — Superstarami.

przeczytaj też: „W dresie siła"

drwal


źródło: mr_mustasz

Koszule w kratę od wielu lat nieprzerwanie znajdują się w czołówce męskich stylizacji imprezowych i nie znikają z sieciówkowych wieszaków (zresztą i projektanci niejednokrotnie na nich eksperymentowali, np. Robert Kupisz). Równie dobrą sławą cieszy się męski zarost, stąd w sumie nic dziwnego, że połączenie tych dwóch cech wyglądu z miejsca spotkało się z aprobatą — nie tylko kobiecą, bo i środowisko homoseksualne chętnie przyjęło ten nowy trend. Jego sława jest dość zaskakująca, bo o ile wysyp barber shopów jest jeszcze dosyć zrozumiały (w końcu pojawił się nowy potencjalny typ klienta), o tyle chyba nikt nie spodziewał się powstania określenia „lumberseksualny". A wprowadzenie do języka i świadomości społecznej nowego słowa to wcale nie taki szybki proces — co tylko podkreśla, jak silny to trend, bo w jego przypadku to wszystko stało się właściwie z dnia na dzień.

elegant/ka


źródło: cukinia

Pewnie o korpolife można powiedzieć dużo złego, ale jedna rzecz zawsze będzie na plus: strój. Co prawda dress code jest raczej czymś stałym i niechętnie akceptuje różne zmiany ubiorowe (jak choćby taką, że kobiety noszą garnitur ze spodniami, a nie jedynie garsonki), ale to właśnie w tej obojętności tkwi cały jego urok. Niewiele miejsc wciąż się nim posługuje, ale korporacje jako jedne z ostatnich jego ostoi — dosłownie — trzymają klasę. Prawda jest taka, że dobrej jakości klasykę równie dobrze się nosi (i to latami) co się w niej wygląda, niedziwne więc, że wiele osób nie rezygnuje z niej też po wyjściu z pracy, ewentualnie zamieniając marynarkę na coś bardziej casualowego jak choćby T-shirt czy właśnie dżinsy.

przeczytaj też: „W zastępstwie subkultur cz.1"

„założyłam to, co akurat było pod ręką"


źródło: annaszczescie

Gdybym miała opisać ten trend jednym słowem, byłoby to angielskie „cosy". Wszystko, co noszą jego reprezentantki — bo jest stosowany zwłaszcza przez kobiety — wydaje się luźne, wygodne i często dobrane kompletnie przypadkowo. Przez surowy charakter ciuchów doszukiwałabym się jego źródeł w masowej fascynacji Acne i COS-em, ale w Polsce nasilił się razem z falą fascynacji skandynawskim i minimalistycznymi blogami. W zasadzie nie ma tu żadnych szaleństw, ale jedna rzecz jest warta uwagi: dziewczyny często sięgają po ubrania stereotypowo uważane za tandetne np. białe kozaki, lateksowe spódnice czy bardzo luźne spodnie lub dzwony.

paryżanka


zródło: kat.stro

Są syntezą vintage i elegancji, ale nie można ich skategoryzować jako podgrupa żadnego z tych typów. To dziewczyny chcące wyglądać szykownie, ale w trochę bardziej nieoczywisty sposób, dlatego najczęściej sięgają po używane ubrania. Są zwykle ubraniowymi perfekcjonistkami, które do każdego elementu stroju przykładają bardzo dużą wagę: szaliki, torebki, okulary przeciwsłoneczne, biżuteria, a nawet kolor szminki nigdy nie są kwestią przypadku, nawet jeśli wydają się czasem tak stylizowane. Co ciekawe, cechą charakterystyczną prawdziwej paryżanki jest to, że tak naprawdę nawet w swetrze rodem z PRL-u wygląda całkiem elegancko — pewnie dlatego, że wzorem rodowitych mieszkanek Paryża (na których w końcu się wzorują) jej styl to nie tylko wygląd, ale przede wszystkim sposób bycia.

Kredyty


Tekst: Małgorzata Mitura
Zdjęcie główne: kolaż ze zdjęć debowski_michalmrs_apoloniuszewelinawoznaik27marcyska_1annaszczesciekat.stromr_mustaszcukinia

Tagged:
trendy
ulica
polska moda