Reklama

keir mcdowall

Londyn chyli się ku upadkowi, więc przenosimy się do Szkocji. Witamy w Glasgow!

tekst i-D Staff
|
06 Lipiec 2015, 3:58pm

Gdzie dorastałeś?
Dorastałem w małej, dawnej osadzie górniczej pomiędzy Glasgow a Edynburgiem.

Czym się zajmujesz?
Jestem właścicielem księgarni In/Visible.

Co podoba Ci się najbardziej w byciu mieszkańcem Glasgow?
Otwartość ludzi na współdziałanie. Są przyjaźni, otwarci na nowe pomysły i chętnie się angażują. Nawet jakieś pozornie niezobowiązujące pogaduszki mogą do czegoś prowadzić.

Co może tu inspirować?
Projekty graficzne i fotografia cały czas się rozwijają. Wydarzenia związane z poezją gromadzą coraz większą rzeszę fanów. Tak samo wystawy przeżywają właśnie swoje „pięć minut".

Czy czujesz się w jakiś sposób odcięty od Londynu i jego artystycznego świata?
Osobiście nie, ale odczuwam, że Glasgow odnosi korzyści z przyjmowania niektórych pomysłów z innych środowisk. Perspektywa się zmienia, ale powoli. Jeśli Glasgow będzie chciało to utrzymać, konieczne jest zaangażowanie ludzi.

Jakie są minusy życia tutaj?
Glasgow brakuje wolności, którą ma w sobie Londyn. Architektura miasta sprawia, że znajdziemy tu strefy, które sprzyjają rozwojowi sztuki, ale są też takie, do których lepiej się nie zbliżać. Sztuką jest złamać panujący system.

Czy myślałeś, żeby zamieszkać gdzie indziej?
Dopiero co wróciłem z Warszawy i myślę, że mógłbym tam mieszkać. Będąc w Warszawie, otaczała mnie energia i poczucie kreatywności, którego nigdy wcześniej nie zaznałem. Wyraźnie widać jak wspiera się małe przedsiębiorstwa, począwszy od marek modowych po małe kawiarnie i księgarnie. Każdy centymetr wolnego miejsca jest wykorzystany.

Jak jest z kosztami życia w Glasgow?
Nie jest trudno utrzymać się, ale ceny rosną. Zresztą, to ogólny problem Wielkiej Brytanii.

Co jest najlepsze w byciu młodym w 2015 roku?
Posiadać wspaniałych przyjaciół i wykorzystywać ich talenty współpracując.

Kredyty


Zdjęcia: Kirstin Kerr