bliska przyszłość na ekranie

Wybieramy seriale i filmy pokazujące, jak będzie wyglądał nasz świat za 10, 15 albo 20 lat.

tekst i-D Polska
|
22 Listopad 2016, 9:15am

kadr z filmu lobster

Wiadomo, że przyszłość od zawsze pasjonowała filmowców, jednak w ostatnim czasie wytworzył się pewien specyficzny odłam science fiction. Filmy i seriale te właściwie trudno zdefiniować jako typowy sci-fi; to bardziej dramaty, kino akcji, a nawet westerny przesunięte w czasie o zaledwie 10, 15, 20 lat w przyszłość. To nie futurystyczny i mało rzeczywisty świat „Star Treka" czy postapokaliptyczna pustynia „Mad Maxa". Przyszłość w nich prezentowana jest „nasza" - to my jesteśmy świadkami jej początku.

„Black Mirror"

Każdy epizod Black Mirror opowiada inną historię, której akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości. Serial skupia się przede wszystkim na skutkach, jakie może na nas mieć postęp technologiczny i uzależnienie od mediów społecznościowych. Poznamy w nim między innymi świat, w którym każde nasze wspomnienie jest nagrywane i może zostać użyte przeciwko nam, albo dziewczynę, która nie cofnie się przed niczym, aby dostać wyższą ocenę na platformie przypominającej Facebooka. Mimo że bohaterowie i ich historie zmieniają się z odcinka na odcinek, łatwo się do nich przywiązać. Być może dlatego, że widzimy w nich samych siebie w wieku 30-40 lat?

„Westworld"

Najnowszy serial HBO już został okrzyknięty następcą „Gry o Tron" i „Lost". Rzeczywiście, każdy kolejny odcinek odkrywa przed nami nowe wątki i postacie, ale jednocześnie pozostawia coraz więcej pytań i niewyjaśnionych (na razie) tajemnic. Świat, w którym roboty służą jako gospodarze osobliwego i niezwykle realnego parku rozrywki, to szeroko rozumiana odpowiedź na pytanie, jak daleko zabierze nas rozwój sztucznej inteligencji. Jednak „Westworld" dotyka również kwestii humanistycznej: co tak naprawdę oznacza bycie człowiekiem?

W drugim odcinku serialu jeden z głównych bohaterów, który jest gościem parku, zastanawia się, czy oprowadzająca go piękna hostessa jest prawdziwa. „Jeśli nie potrafisz zgadnąć, to czy ma to aż takie znaczenie?" - odpowiada dziewczyna, jednocześnie wypowiadając słowa, które zdają się definiować ten świat.

„Lobster"

Istnieją filmy, po obejrzeniu których myślimy: „what just happened?". Jednak właśnie takie produkcje zazwyczaj zmuszają nas do myślenia. Najlepszym przykładem jest „Lobster". Film pokazuje świat, w którym bycie singlem jest niedozwolone, a każdy samotny musi odwiedzić specjalny ośrodek, gdzie ma znaleźć swoją drugą połówkę. Jeśli przed upływem terminu z nikim się nie zbrata, czeka go transformacja w zwierzę. Główny bohater - Colin Farrel - decyduje się na bycie tytułowym homarem. Sprawa komplikuje się, gdy ucieka z ośrodka i trafia na grupę oporu ukrywającą się w lesie. Tam poznaje piękną dziewczynę (Rachel Weisz), w której zakochuje się z wzajemnością. Jest tylko jeden problem. Wśród uciekinierów systemu bycie w związku jest karane śmiercią.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Ex-Machina"

Kolejny film o robotach? Tak, ale to nie to, o czym myślicie. Postać robota (grana przez rozchwytywaną od czasu „Dziewczyny z portretu" Alicię Vikander) jest tu jedynie pretekstem. Dramat opowiada o prostocie ludzkiej natury, która przede wszystkim potrzebuje miłości i zrozumienia. Niestety przez to równie łatwo poddaje się manipulacji, o czym przekonuje się główny bohater filmu - obiecujący młody naukowiec, który zostaje zaproszony na staż do domu tajemniczego wynalazcy. Podobnie jak w „Westworld", tyle że w prostszym i krótszym wymiarze, film „Ex-Machina" stara się przewidzieć, do czego może nas doprowadzić ludzka pycha i zawierzenie sztucznej inteligencji.

„Ona"

W przyszłości będziemy mogli rozmawiać ze swoim komputerem jak ze starym znajomym przez telefon - przynajmniej taką wizję proponuje nam reżyser filmu „Ona". W dobie kontaktów międzyludzkich napędzanych coraz bardziej przez media społecznościowe, a coraz mniej przez potrzebę fizycznego kontaktu, love story pomiędzy mężczyzną a…laptopem właściwie nas nie dziwi. Jeśli możesz rozmawiać, kłócić się, śmiać, a nawet uprawiać seks z dziewczyną przez telefon, to czy uczucie to jest mniej prawdziwie niż fizyczny kontakt? A może to fizyczność jest sztuczna? Mówi się przecież, że w miłości chodzi o „pokrewieństwo dusz". Odpowiedzi znajdziecie w filmie, wsłuchując się w chropowaty głos Scarlett Johansson. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Ula Rydiger

Tagged:
sztuka
Kultura