nowy trend: miej to gdzieś

5 zjawisk dowodzących, że świat mody w końcu zaczyna dostrzegać w nas ludzi.

|
20 Lipiec 2016, 12:00pm

Mamy pryszcze, nieidealne nosy, różne sylwetki i inne mankamenty. Do tej pory robiliśmy wszystko, żeby je ukryć. Dlaczego? Bo kiedy wyjdziesz na ulicę, zobaczysz na plakatach ciała, które za pomocą magicznych narzędzi Photoshopa zostały sprowadzone do „ideału", jedynego słusznego wzorca. To na szczęście zaczyna się zmieniać. W końcu branża zaczyna rozumieć, że gdzieś tam, poza wybiegami i planami zdjęciowymi są ludzie, różni i piękni właśnie dlatego, że nieidealni. Dlatego coraz częściej na wszystkie pola, od fotografii przez wybiegi, media społecznościowe aż po castingi do pokazów, zaczynają się wkradać takie wartości, jak naturalność i prawdziwa oryginalność. Dzięki temu łatwiej przychodzi nam wzięcie na klatę tego, czego do tej pory się wstydziliśmy, a to pierwszy krok do akceptacji naszego ciała.

koniec retuszu

Sztuczne wyszczuplanie nóg, korygowanie koloru skóry a nawet zmiana kształtu twarzy do niedawna były normą przy okazji edycji zdjęć modelek. Nadchodzące pokolenie fotografów, jak choćby Petra Collins, postanowiło wprost powiedzieć, że taki retusz jest po prostu absurdalny. Po co mamy udawać, że na naszych kolanach nie ma blizn z dzieciństwa albo że nie mamy cieni pod oczami? Sprowadzanie wszystkich do jednego wzorca powoduje, że zapominamy o detalach, które często pozwalają wyrazić lepiej osobowość i unikalność modela. Na szczęście coraz częściej retuszowane do granic możliwości zdjęcia zastępują naturalne sesje, jak w przypadku nowej kampanii Misbhv, w której pojawiła się Lera Abova. A jeśli prawdą jest, że to właśnie na posiadaniu własnego stylu polega bycie modnym, jak mawia Karl Lagerfeld, to dlaczego nie postawić na naturalność?

nowa jakość pokazów

Screen Shot 2016-07-20 at 11.39.34.png

Chyba żaden pokaz podczas fashion weeka w Mediolanie nie wywołał takiej dyskusji, jak Moto Guo. I nie, nie chodzi o same projekty, ale o pryszczate twarze modeli. W wojnie o realistyczne pokazywanie ciała człowieka przez przemysł modowy, wszyscy koncentrowali się bardziej na sylwetkach, ale ostatnio równie ważny stał się wygląd naszej skóry. Moto Guo nie jest zresztą jedyny. W ostatnim pokazie Gypsy Sport pojawili się modele zrekrutowani na Instagramie, Grindrze i na ulicy. Pochodzą z różnych stron świata, mają różny kolor skóry a ich naturalny wygląd nie był podrasowany toną makijażu. I oczywiście okazało się, że wypadli świetnie. To takie proste, a jednak nadal zbyt rzadkie...

oryginalni modele

Screen Shot 2016-07-20 at 11.38.33.png

Zmiana podejścia do retuszu i castingów do pokazów pozwoliła na zrobienie kariery modelom i modelkom, którzy do tej pory od razu zostaliby odrzuceni. Wśród nich jest chorująca na bielactwo Winnie Harlow i albinos Shaun Ross. Każde z nich wnosi do mody nie tylko swoją niezwykłą twarz, ale wspiera też wszystkich, którzy dalej wstydzą się tego, że są inni. Podobny jest zresztą cel Yulianny Yussef, dziewczyny mieszkającej w Warszawie, którą na Instagramie obserwuje już ponad 20 tysięcy ludzi. Kiedy przestała się wstydzić plamek rozsianych na swoim ciele, okazało się, że wszyscy pokochali jej wyjątkowość. Teraz pomaga innym zaakcpetować siebie. Z kolei Tess Munster, nosząca rozmiar 50, całe życie słyszała, że nie ma szans w modelingu, a stała się nie tylko znana, rozpoczęła też akcję dążącą do zmiany postrzegania piękna: #EffYourBeautyStandards.

agencje dla ludzi z pasją

Screen Shot 2016-07-20 at 11.36.39.png

Wraz z rosnącym zainteresowaniem naturalnymi, „niekomercyjnymi" modelami i modelkami, powstały pierwsze agencje, w których wygląd nie ma tak dużego znaczenia, jak to, kim jesteś. Jedną z nich jest londyńska Anti-Agency, do której możesz się zgłosić, jeśli czujesz, że jesteś interesujący nie tylko ze względu na swój wygląd. To właściwie sedno trendu miej to gdzieś. Chodzi o wiarę w siebie, swoją osobowość i oryginalność, a nie myślenie o przebarwieniach, krzywym nosie czy zaokrąglonej sylwetce. Podobna agencja, Lumpen, która z kolei specjalizuje się w „chłopakach z osiedla", powstała w Rosji.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

wsparcie mediów społecznościowych

Screen Shot 2016-07-20 at 11.32.56.png

Jednak miejscem, w którym dzieje się najwięcej, jeśli chodzi zarówno o budzenie w nas kompleksów dotyczących ciała, jak i ich zwalczanie, są oczywiście media społecznościowe. Skoro Instagwiazdki oskarżamy o wpędzanie nas w zaburzenia odżywiania i konserwowanie mody na nierealistyczny wygląd, trzeba spojrzeć też na drugą stronę, czyli profile wpisujące się w trend miej to gdzieś. Niektóre z dziewczyn wprost powiedziały o tym, że kreowany przez nie wizerunek nie jest prawdą, ale istnieją też takie osoby, jak australijska aktorka Celeste Barber, która na swoim profilu parodiuje „idealne" zdjęcia. Pokazuje, że przy odpowiednim świetle i kącie ustawienia aparatu każdy może wyglądać dobrze, ale prawdziwym klucz do cieszenie się ze swojego wyglądu jest w głowie, to dystans i odrobina ironii. Dobrze, że w końcu przemysł modowy zaczął zdawać sobie z tego sprawę...

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Stasia Wąs
Zdjęcia: Instagram