oj, azealio… jeszcze długo o tobie nie zapomnimy

Po dopłynięciu do poważnej wytwórni na fali hitu 212, przez dwa lata pozornie tkwiła w otchłani. Azealia jednak właśnie uwolniła się z kontraktu z Universalem i może wydać nowy album, na który wszyscy czekamy. Z okazji jej nowego singla Heavy Metal and...

tekst Stuart Brumfitt
|
17 Wrzesień 2014, 2:05pm

Photography Ami Sioux

Wygląda na to, że nareszcie będziemy mogli posłuchać płyty, która od pięciu lat powstaje z tak różnorodnymi producentami jak Lone, Ariel Pink i stały współpracownik Adele i Florence + The Machine, Paul Epworth.

Wszelkie przypuszczenia, że Banks nie wyda przecież albumu takiego jak 21 Adele, sama szybko rozwiewa:
- Czemu nie? - pyta. - Każde jej nagranie to przebój.
Azealia wysoko stawia sobie poprzeczkę, ale jako absolwentka szkoły teatralnej LaGuardia zamierza sięgnąć jej czymś więcej niż tylko rapem. Tak naprawdę, zbytnio jej nawet na nim nie zależy:
- Jeśli się zastanowić, to rap jest straszną tandetą - mówi. - To męska sprawa, wiesz? Bycie raperką to obciach.

Szczęśliwcy, którzy widzieli jeden z występów Azealii na żywo, mieli szansę usłyszeć jej wersję Valerie Amy Winehouse a cappella, a nawet All I Want For Christmas Marii Carey. Banks myśli o swoich umiejętnościach wokalnych zupełnie poważnie:
- Wykształcenie muzyczno-teatralne dało mi dużo więcej niż tylko rap - oświadcza Azealia. - Czuję, jakbym nie dawała w nim z siebie wszystkiego, jakbym nie wykorzystywała w pełni swoich możliwości. To nie jest coś, co chciałabym robić już zawsze.

Niech sobie i będzie wykwalifikowaną piosenkarką, ale lepiej niech nie zapomina, za co przede wszystkim pokochali ją ludzie: za szybkie jak ostrzał, a czasami wolne jak mucha w smole rymy. No i za niechlujne warkocze, zębowy uśmiech i sweter z Myszką Miki w klipie do 212, którego produkcja kosztowała 30 dolarów („Poszły na kanapki i coca-colę!"). To numer, który napisała sama:
- Po zwolnieniu swojego menedżera i prawnika i po wyrzuceniu z wytwórni [XL Recordings -red.] byłam w totalnym dole. Chciałam zniknąć i prawie zniknęłam. 212 było jednym wielkim fuck you do wszystkich, którzy obrabiali mi tyłek.
Choć jesteśmy ciekawi Azealii śpiewającej à la Adele, to tym, co nas naprawdę kręci, są właśnie mistrzowskie kawałki w stylu 212 i jej rapowy styl. Jeśli Nicki Minaj jest współczesną Lil' Kim, to Azealia jest Foxy Brown: chłodną, seksowną i naturalnie bystrą artystką.

Choć dziś ma na sobie T-shirt Rihanny (małpujący koncertowe koszulki Nirvany), nie zamierza zalewać świata materiałem w tempie tej najsłynniejszej Barbadoski świata:
- Rihanna ma tekściarzy, jest jej łatwiej wydawać co roku coś nowego, pracuje na nią cała fabryka, rozumiesz? Ale jestem pewna, że cieszy się ze swojej kasy i kosmetyków. Wiesz, dobre perfumy, drogie buty, na pewno lubi swoje życie - brzmi to prawie jak pretensja, ale nagle na prowadzenie wychodzi podziw. - Uwielbiam ją, jest młoda, piękna i bogata. Niczym się nie przejmuje. Nie próbuje udawać. Ma w sobie coś w stylu: „Co z tego, że piszą mi piosenki? Chciałbyś, żeby pisali ci piosenki, chciałbyś zarabiać pieniądze".

Azealia podziwia wiarygodność RiRi i to, z jaką dumą zajmuje się popem masowej produkcji, i dodaje:
- Autentyczność to jedna z rzeczy, które lubię.
Później zadałem jej zagadkę, czym dla dziewczyny, która sięgnęła szczytu listy Najbardziej cool magazynu „NME" w 2011 roku, jest właśnie bycie cool.

- Nie lubię wszystkiego, co wydaje się sztuczne albo tego, co wydaje się kłamstwem, albo czegoś, co nie jest prawdą - odpowiada. I to dlatego nie jest przekonana do koleżanek po fachu, raperek Iggy Azalei i Kreayshawn. - Iggy Azalea (skąd, do cholery, wzięłaś tę nazwę, suko?) to jakaś australijska laska, która rapuje jak Murzynka. To głupie. Ale ludzie ją lubią, jest ładna. A co do Kreayshawn… Gdy śledziłam ją w internecie, wydała się ciekawa i całkiem spoko. Ale to wszystko chyba uderzyło jej do głowy i wybiło ją z równowagi. Następnym razem dissowała już Ricka Rossa. Jest taka sama jak V-Nasty: rzuca „czarnuchami" i próbuje być kontrowersyjna, a tak naprawdę tylko obraża ludzi. Nigdzie tą drogą nie zajdzie.

Jak więc biały raper ma odnieść sukces?
- Niech po prostu będzie sobą, właśnie na tym to polega. Dobrze rozumiem: czarne kobiety są najsilniejszymi i najbardziej pewnymi siebie kobietami na świecie, to jasne, że chce się nas naśladować. Ale słuchacze na dłuższą metę docenią, jeśli po prostu będziesz sobą. Eminem taki był. Nie musiał z nikogo kpić. Beastie Boys tacy byli. Nie musieli nikogo obrażać. Jeśli chcesz traktować to jak sztukę, to - do cholery - traktuj to jak sztukę! Nie używaj tego jako furtki, żeby dostać się do kultury, której chcesz być częścią. Czarna kultura reszcie świata wydaje się zabawna i ludzie chcą do niej dołączyć. Ale są rzeczy, które są dla nas święte, do niektórych nigdy nie dopuścimy obcych. Takie jest moje zdanie.

@azealiabanks

Kredyty


Tekst: Stuart Brumfitt
Zdjęcia: Ami Sioux
Stylizacja: Erika Kurihara
Włosy: Chi Wong / Julian Watson Agency, przy użyciu produktów Kiehl's
Makijaż: Alex Box / D+V management, przy użyciu produktów Illamasqua
Asystent fotografa: Nick Kelly
Asystenci stylisty: Ingrid Dufvander Hellberg, Sunny Jennings
Asystent stylisty fryzur: Davide Barbieri
Zdjęcia wykonano w Le Baron London lebaronlondon.com
Specjalne podziękowania dla Chi Chi Menendez i Toma McNeilage'a z Le Baron London.

Tagged:
Azealia Banks
archiwum
muzyka wywiady