odważne zdjęcia rena hanga

W Chinach jego zdjęcia są zakazane.

tekst i-D Staff
|
02 Lipiec 2015, 10:30am

Wprawdzie guglowanie fotek Rena Hanga w pracy czy miejscach publicznych nie należy do najdoskonalszych pomysłów, to zdjęciom bliżej jednak do Juergena Tellera niż do PornHub. „College był po prostu nudny, zacząłem więc robić zdjęcia", powiedział nam chiński fotograf w wywiadzie o jego ostatnich 7 latach, spędzonych na próbach uchwycenia niepowtarzalnych momentów i spontaniczności wśród znajomych w strojach Adama. „Nigdy nie twierdziłem, że nagość jest czymś wyższym, ważniejszym. Po prostu myślę, że jest bardziej naturalna i pociągająca. A moi znajomi ufają mi najbardziej".

Niestety, ojczystemu rządowi fotografa nie jest do śmiechu. Twórczość Rena zakazano wystawiać w chińskich galeriach. Władze zamknęły również te aseksualne wystawy fotografa, jako że „istnieje podejrzenie treści seksualnych". „Moja strona, a także profile w mediach społecznościowych są notorycznie kasowane", mówi. „Policja aresztowała mnie podczas sesji plenerowych. Teraz już się do tego przyzwyczaiłem".

Ren to jednak tylko kropla w morzu artystów, pokrzywdzonych przez chińską cenzurę i nakładane na wystawy restrykcje. Najbardziej znanym przypadkiem jest Ai Weiwei, artysta i aktywista, któremu od 2011 roku zabroniono opuszczać kraj. Jak na artystę przystało, Weiwei wykazał się jednak kreatywnością i pomysłowo obszedł zakaz podróżowania, reżyserując między innymi Berlin, I Love You (krótkometrażowy film należący do 10-częściowej serii Cities of Love) przez Skype'a w swoim domu w Pekinie. Ostatnio padło ogłoszenie, że Ai Weiwei prawdopodobnie będzie mógł odwiedzić Londyn podczas nadchodzącej wystawy jego marmurowych kamer policyjnych oraz wykrzywionych stalowych prętów, które zebrał po trzęsieniu ziemi w 2008 roku w chińskiej prowincji Syczuan.

Wprawdzie fotografie Rena zostały zakazane w Chinach, ale artysta nadal ma swój paszport, którego zresztą nie zawahał się użyć. Swój ostatni projekt, New Love, przeniósł i dokończył w Nowym Jorku. Pewnie spodziewacie się, że w mieście, gdzie uwolniono sutki, Ren pójdzie na całość, tymczasem artysta mówi, że nie widzi rażącej różnicy w wyglądzie Chińczyków i Amerykanów. „Dla mnie, [kwestia cenzury jest] prawie tak samo odczuwalna [w obu miejscach]. Jak robiłem zdjęcia w Central Parku to i tak się bałem, że przyjedzie policja i mnie aresztuje".

renhang.org

Zobacz też: Po tych zdjęciach inaczej spojrzysz na Azjatki.

Zobaczcie też świat pełen nagości jak ze snu magdaleny wosińskiej.

Kredyty


Tekst: Emily Manning
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Ren Hang

Tagged:
sztuka
Newsy
nowy jork
Kultura
Chiny
Ren Hang
cenzura