emma watson o przemocy seksualnej

Aktorka i ambasadorka ONZ zwraca uwagę na inną formę przemocy seksualnej.

|
wrz 22 2016, 2:10pm

Emmie Watson, jak każdej kobiecie żyjącej w 2016 roku, nie są obce specyficzne doświadczenia, związane z przemocą seksualną. W przeszłości wytykała paparazzi, że próbowali zrobić zdjęcia jej majtek, gdy chodziła w spódnicy i była jeszcze nastolatką. Przedwczoraj okazało się, że prawnicy aktorki i Ambasadorki Dobrej Woli ONZ wysłali list do plotkarskiego portalu, w którym nawoływali do zaprzestania publikowania jej zdjęć w prześwitującej koszulce i bez stanika (poskutkowało — zostały usunięte). Przedwczoraj Watson zwróciła uwagę na inną formę przemocy seksualnej, która stała się epidemią ostatnich lat: uniwersyteckich napaści na tle seksualnym.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przedstawiając raport IMPACT fundacji HeForShe na temat równości płci na kongresie ONZ we wtorek, Watson zaczęła mówić o własnych, głównie pozytywnych i kształcących wspomnieniach z Uniwersytetu Browna. Później zwróciła obecnym uwagę na to, że doświadczenia wielu innych osób są mniej konstruktywne. „A co jeśli nasze doświadczenia ze studiów pokazują, że kobietom nie należy się przywództwo? Co jeśli pokazują nam, że owszem, kobiety mogą studiować, ale nie powinny prowadzić seminarium? Co jeśli w wielu miejscach na ziemi, kobiety dalej nie mają czego szukać na uczelni? Co jeśli na wielu uniwersytetach pokazuje się, że przemoc seksualna wcale nie jest formą przemocy?", zapytała.

Inicjatywa IMPACT 10x10x10 organizacji HeForShe została po raz pierwszy zaprezentowana przez Watson w 2015 roku. Gromadzi ona ona 10 głów państw, 10 dyrektorów globalnych firm i 10 rektorów uniwersytetów z ośmiu krajów, aby zająć się sprawą braku równouprawnienia płciowego w rządach, firmach i na uczelniach. „Uczelnie muszą jasno powiedzieć, że bezpieczeństwo kobiet, mniejszości i innych narażonych ludzi, jest prawem, a nie przywilejem", powiedziała Watson. „Prawem, które będzie szanowane przez społeczność, która wierzy ofiarom i je wspiera, a także dostrzega, że gdy naruszone zostaje bezpieczeństwo jednej osoby, cierpią na tym wszyscy. Uniwersytet powinien być schronieniem, które podejmuje działania przeciwko wszelkim formom przemocy".

Według HeForShe już 10 uniwersytetów przyrzekło monitorować postępy dotyczące 30 zobowiązań. 70% postanowiło zlikwidować nierówność płciową w swojej administracji, 40% w środowisku akademickim, 30% żeby stworzyć centra doskonalenia w zakresie równouprawnienia oraz 40% by położyć kres przemocy na terenie kampusu. Oczywiście takie ilości nie są ich ostatecznym celem. Jeśli ktoś może im pomóc, to na pewno kobieta, która od 11. roku życia jest twardą feministką, zarówno na ekranie, jak i poza nim.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Hannah Ongley
Zdjęcia via Twitter