Reklama

cindy sherman jako starzejące się gwiazdy

Zobacz, jak Cindy bierze na warsztat kobiecość z bardzo osobistej perspektywy.

tekst Hannah Ongley
|
05 Maj 2016, 4:01pm

Cindy Sherman od ponad 35 lat robi autoportrety. Legendarna amerykańska artystka wymyśliła w tym czasie niezliczone fałszywe tożsamości, bawiąc się wewnętrznym monologiem i aspiracjami ludzi z każdej warstwy społecznej, od kierowców autobusów i seksownych bibliotekarek po przerażające klauny. Jedyną wspólną cechą jest to, że żadna z tych postaci nie jest prawdziwą Sherman, enigmatyczną artystką, której nie kręcą takie oczywistości. Jej najnowsza wystawa (pierwsza od 2012 roku) jest kolejnym genialnie krzykliwym dowodem jej niezwykłych umiejętności charakteryzacji. Prawdopodobnie jest też najbardziej intymna z dotychczasowych. 62-letnia Cindy podejmuje teraz zagadnienie starzenia się kobiet z bardzo osobistej perspektywy.

Najnowsze portrety nastrojem przypominają te z serii Untitled Film Stills z lat 1977-80. Artystka wcieliła się w nich w stereotypowe kobiety z filmów klasy B i niezależnych produkcji. Tym razem Cindy czerpie inspiracje z blichtru Hollywood z lat 20.: ekstrawaganckich strojów, mocnego makijażu i wyzywających póz. Barwne portrety mają przypominać koloryzowane zdjęcia z materiałów prasowych z lat 40. i 50., na których pojawiały się królowe srebrnego ekranu, np. Rita Hayworth i Jean Harlow. Znajdziemy w nich też głębszą refleksję: to analiza skomplikowanej kobiecości, której wygląd w pewnym wieku przestaje być ceniony. Tym razem Sherman oferuje ironiczny komentarz. Co zaskakujące, potrafi wykorzystać prześmiewcze stroje i stworzyć dzięki nim niesamowitą aurę siły.

Zdjęcia można oglądać w nowojorskiej galerii Metro Pictures od 5 maja do 11 czerwca 2016 roku.

Kredyty


Tekst Hannah Ongley
Zdjęcia dzięki uprzejmości Metro Pictures
Tłumaczenie Stasia Wąs