alice glass, liderka crystal castles, uwalnia swój wewnętrzny mrok

Sławę zdobyła jako połowa elektroniczno-noise’owego duetu Crystal Castles. Alice Glass, kanadyjska wokalistka i songwriterka, rozpoczyna właśnie solową przygodę życia.

tekst Bertie Brandes
|
18 Luty 2015, 12:50pm

alice wears dress balenciaga. seditionaries shirt at search & destroy. tights fogal. shoes christian louboutin.

Alice Glass znudziło to, że wszyscy mówią jej co i jak ma robić. Większość z nas poznała ją jako połówkę niesamowicie popularnego duetu Crystal Castles. Niedawno ogłosiła swoją decyzję o opuszczeniu zespołu. Dlatego że, jak sama to określiła, jest gotowa „przejąć na własność własną ciemność". Alice chwyta za ster swojej kariery. I, mimo że fani ogłosili żałobę po Castles, jako solową wykonawczynię otacza ją aura niemal fizycznie odczuwalnej energii. „To nowy początek" - podkreśla Glass. „Kiedy dołączyłam do Crystal Castles, miałam 16 lat. Skończyło się to tak, że sześć lat pod rząd spędziłam w trasie. Moje życie składało się jedynie z zapleczy koncertów, lotów, hoteli i busów... Na swoim iPodzie słuchałam w kółko tych samych punkowych miksów i dyskografii Darkthrone. Teraz nareszcie mogę się zatracić w swoim własnym świecie. Nie kiszę się już w guście muzycznym z nastoletnich czasów".

Kurtka Saint Laurent projektu Hediego Slimane. Koszula Seditionaries ze sklepu Search & Destroy. Krawat ze zbiorów stylisty..

Golf Vetements. Okulary przeciwsłoneczne ze sklepu New York Vintage.

Alice sugeruje, żebyśmy spodziewali się, że jej solowy album będzie brzmiał, cóż, raczej mrocznie. „Jak kotek zjadający swoich mieszkających w jednej wielkiej graciarni właścicieli, kiedy już umrą" - dodaje z pełnym satysfakcji uśmieszkiem. Jeśli ktoś potrafi połączyć „ciemność obecną w naszym życiu z czystą jak śnieg słodkością", jest to z pewnością Alice. „Od zawsze utożsamiałam się bardziej z agresywną, mroczną muzyką. I coś takiego pragnę właśnie stworzyć" - oświadcza. Mimo ogromnego sukcesu, który zaznała w Crystal Castles, przyznaje, że od dłuższego czasu z chęcią podąża we własną stronę. „Z dala od wyczerpujących tras koncertowych, mogłam wreszcie wszystko przemyśleć. I wiem już, że wolę być sobą" - mówi z pełnym przekonaniem. „Nie muszę odpowiadać przed nikim. Mogę też poświęcić mojej pracy tyle czasu, ile sobie zażyczę. Nawet jeśli na moje występy przychodzi tylko garstka ludzi, to lepsze, niż granie stadionowych sztuk żyjąc w kłamstwie".

Chociaż ma dopiero 26 lat, Alice to w muzycznym świecie weteranka. Ma za sobą całą dekadę doświadczeń. Dorastała w Toronto. Najistotniejsze dla kształtowania własnej osobowości lata spędziła w miejscowych obskurnych barach. Oglądając koncerty zespołów punkowych, których liderzy byli mężczyznami dużo starszymi od niej. „Potrafiłabym to, kurwa, robić dużo lepiej od nich" - myślała, obserwując, jak punki wirują na scenie. Okazało się, że miała rację. W wieku 16 lat założyła Crystal Castles z producentem Ethanem Kahnem. „Na początku naszej działalności czułam, że nie zasługuję na poświęcaną mi uwagę" - wyznaje Alice. „Ale w pewnym punkcie stwierdziłam: Jebać to, lubię to, co robię! Występowanie na żywo to dla mnie okazja do ucieczki. Podczas koncertu umierasz i rodzisz się ponownie". Glass jest znana z tego, że na scenie zachowuje się naprawdę hardkorowo. Zeskakuje z głośników, by zanurkować w zebranym tłumie i zniknąć gdzieś w objęciach publiczności. Z licznych koncertów zagranych przez Crystal Castles, ten w Brixton Academy wspomina jako „szczególnie piękny". Lamentuje jednak, że scena znajduje się tam „za daleko od widowni. Ja lubię być bliżej i czuć bardziej bezpośrednią więź z publiką". Ta determinacja, by naprawdę zwrócić się do ludzi i ich dotknąć, wydaje się w jej przypadku symboliczna. Odpowiada szerszemu kontekstowo pragnieniu uwolnienia się z uścisków złagodzonej kultury masowej. „Życzyłabym sobie, by pokolenie baby boomu słuchało sobie z entuzjazmem U2, Paula McCartneya czy The Grateful Dead w zaciszach swoich domów. A nie na festiwalach, gdzie ci wykonawcy robią za główne atrakcje" - narzeka . „Drażni mnie to, że muzykę, którą lubi to pokolenie, gloryfikuje się i romantyzuje. Byłoby świetnie, gdybym nie musiała już nigdy więcej słuchać o legendarnym geniuszu Johnie Lennonie". Zamiast tego Alice jest gotowa zwrócić się ku przyszłości muzyki. „Pora na nasze pokolenie" - stwierdza. „Możemy się inspirować przeszłością, ale jebać retro trendy. To regres. Takie działanie okrada nasze pokolenie z prawa do kształtowania swojej teraźniejszej tożsamości. Zaoferujmy w zamian wsparcie aspirującym, zmagającym się z ciężkimi warunkami artystom naszej generacji".

Kurtka i spódnica J.Mendel. Golf Vetements.

Płaszcz Alexander McQueen. Top Katy Rodriguez ze sklepu Resurrection. Spodnie Haider Ackermann.

Kurtka Chanel. Top Katy Rodriguez ze sklepu Resurrection. Okulary przeciwsłoneczne ze sklepu New York Vintage.

Top Anthony Vaccarello. Spodnie Tripp NYC. Okulary przeciwsłoneczne ze sklepu New York Vintage. Rajstopy Falke. Buty Manolo Blahnik.

Kurtka i golf Vetements. Spodnie Tripp NYC. Okulary przeciwsłoneczne i chusta ze sklepu New York Vintage. Rajstopy Fogal. Buty Manolo Blahnik.

Kawalkada podstawowych prawd nie kończy się na tym. Alice słynie także z tego, że wyjątkowo szczerze wypowiada się o pułapkach branży muzycznej. I omawiała często złowrogi rodzaj komercyjnej seksualizacji, który w niej dostrzega. „Wytwórnie płytowe mieszają tę przestarzałą, prawie kreskówkową koncepcję, że wykonawczynie muszą być atrakcyjne dla dorosłych mężczyzn z rynkiem, który składa się w większości z bardzo małych dzieci" - zauważa. „Seks sprzedaje płyty, a dzieci kupują muzykę. To, że ludzie chcący na niej zarobić łączą ze sobą te dwa fakty, to naturalna tendencja. Lecz jest to całkowicie nieodpowiedzialne zachowanie. Nikt nie zwraca uwagi, jak wpłynie to na rozwój dzieciaków". Ten aspekt branży jest oczywiście przedmiotem bardzo szerokiej dyskusji. Rozważały go gwiazdy z całego spektrum sceny pop, od Sinead i Miley do Azealii, Katy Perry i wielu innych wokalistek. Jednak Alice nie waży słów, nie łagodzi ich wymowy: „Nie mam problemu z tym, że dorosła kobieta robi ze swoim ciałem to, co jej się podoba. Pod warunkiem, że to jej pomysł. Że nie manipulują nią, nie stoi za tym nacisk samolubnych jednostek czy presja standardów obowiązujących w dzisiejszej kulturze". W odpowiedzi na ten wszechobecny seksizm, Alice twardo trzyma się swoich ideałów: „Chcę, żeby wszystkie kobiety miały dostęp do bezpiecznej opieki zdrowotnej. I miały kontrolę nad własnymi ciałami. Jestem feministką. Każdy powinien być za feminizmem". Siła i determinacja Glass, którą ona sama przypisuje głównie latom doświadczeń i odpowiedniej perspektywie, ewidentnie stanowi ważny komponent decyzji o rozpoczęciu solowej kariery. Wokalistka wydaje się tak spełniona na tej samotnej ścieżce, że nie ma właściwie sensu pytać jej o to, czy martwi się przyszłością („Nie, nie bardzo" - wzrusza ramionami). Skoro to już powiedzieliśmy, trzeba jednak zauważyć, że w jej pewność siebie jest wpleciona nić bezbronności. O której chętnie opowiada całkowicie otwarcie: „Mój solowy projekt poruszy wątek bycia manipulowaną przez innych. I zewnętrznego nacisku, który odczuwa się, kiedy ktoś narzuca ci swoją wolę" - wyjaśnia nieco enigmatycznie. „W muzyce odzwierciedlę też uczucie bycia zdradzonym przez kogoś, komu kiedyś się ufało. Uświadomienie sobie, że te rzeczy naprawdę się tobie przytrafiły. Trudną rzeczywistość tkwienia w tym wszystkim. Każdy doświadczył w życiu czegoś podobnego, choć w różnym stopniu". Zapytana, co zmieniłaby na naszej planecie, gdyby mogła pstryknąć palcami i spełnić jedno życzenie... wymienia długą listę usprawnień. Wynikającą z dużej wiedzy i konkretną. Na tyle, że wieńczy wyliczankę konkluzją: „sprowadza się to do tego, że czuję sympatię do 90% ludzkości, tak mniej więcej". Jeśli świat jest gotowy na zaangażowaną, mądrą i szczerą artystkę muzyczną, to uwierzcie nam, Alice Glass jest gotowa na świat. 

Kurtka McQ Alexander McQueen. Koszula Seditionaries ze sklepu Search & Destroy.

Kurtka i koszula Andrealage.

Płaszcz i spódnica Miu Miu. Koszula Seditionaries ze sklepu Search & Destroy

@ALICEGLASS 

Kredyty


Tekst Bertie Brandes
Zdjęcia Daniel Jackson
Dyrektor mody: Alastair McKimm
Fryzura: Holli Smith/Total Management/ do stylizacji użyto produktów Bumble & bumble
Makijaż: Hannah Murray/ Art + Commerce/ do stylizacji użyto produktów Topshop Beauty
Paznokcie: Rica Romain/LMC Worldwide/ do stylizacji użyto produktów Chanel
Scenografia sesji: Gerard Santos/The Magnet Agency
Asystentka fotografa: Kit Leuzarder
Technik oświetlenia/obróbki cyfrowej: Karen Goss
Asystenci stylisty: Katelyn Gray, Lauren Davis, Holly Gorst
Asystentka fryzjerki: Yuhi Kim
Asystentka makijażystki: Jen Myles
Produkcja sesji: Nikki Stromberg i Matthew Youmans/ MAP Ltd NY
Modelka: Alice Glass/agencja Next

Tagged:
Balenciaga
noise
Crystal Castles
Alice Glass
Miu Miu
Μόδα
Ciemność
mrok