bettina rheims fotografowała już prostytutki, więźniarki i gwiazdy

Czym teraz zajmie się legendarna fotografka?

tekst Sarah Moroz
|
05 Luty 2016, 2:40pm

Breakfast with Monica Bellucci, November 1995, Paris © Bettina Rheims

Francuska fotografka Bettina Rheims była uczennicą Helmuta Newtona, co widać w jej pracach. Wiele z nich skupia się na seksualności, ekshibicjonizmie i kobiecym ciele, które były też głównymi tematami zdjęć legendarnego niemieckiego fotografa. Jednak sposób przedstawiania kobiet w pracach Rheims zmieniał się z biegiem czasu. Oprócz niezliczonych seksownych portretów gwiazd (od Catherine Deneuve po Mary J. Blige), uwieczniła też kobiety prowokujących pozach na łóżku w serii „Chambres Closes" oraz anonimowe prostytutki z Paryża w czarno-białych, subtelnych zdjęciach.

Prace Rheims są obecnie wystawione na retrospektywnej wystawie w paryskiej galerii Maison Européenne de la Photographie. 180 zdjęć pokazuje 36 lat kariery fotografki, od zdjęć z 1979 roku do najnowszych, zrobionych 3 miesiące temu.

Oprócz kontrowersyjnych aktów, Rheims stworzyła też zdjęcia pełne empatii, które pokazują więźniarki w Rennes, Szanghaj XXI wieku, oraz kulturę trans. Na wernisażu, Bettina mówiła o tym, co łączy te pozornie różne serie, o relacji pomiędzy fotografem i modelem, która przypomina taniec. Opisała też jak na przestrzeni lat zmieniła się transpłciowa tożsamość jej bohaterów.

Milla Jovovich, marzec, 2005 rok, Paryż © Bettina Rheims

Czy zachowujesz dystans do swoich prac?
Starałam się udowodnić sobie, że wszystkie zdjęcia łączy jakiś wspólny wątek. Nie wiedziałam, jak zakomponować te cykle, utrzymane w różnych stylistykach: czarno-białe, kolorowe, w studiu i plenerze. Po francusku nazwałabym je „entre deux" - czyli czymś pomiędzy. To połączenie siły i delikatności, które z jednej strony coś odsłania, a z drugiej jest oczywiście tylko fantazją.

Byłam zaskoczona różnorodnością twoich prac - szczególnie serią „Les Détenues" z 2014 roku, złożonej z surowych, poważnych portretów więźniarek. To zupełnie inny obraz kobiet, niż ten znany z twoich dzieł.
Pokazuję je po raz pierwszy. Nie uważasz, że [różne cykle zdjęć] nawiązują ze sobą dialog? Uważam, że jeśli spojrzysz na „Les Détenues", a potem na Gwen Stefani i Kylie Minogue wiszące naprzeciwko, to zobaczysz, że fotografie są ze sobą powiązane. Więźniarki próbowały niejako odbudować część straconej kobiecości: wyszykowały się i założyły najlepsze ubrania. Zanim zaczęłam robić zdjęcia, dużo z nimi rozmawiałam. Ciągle powracał temat utraty poczucia własnej wartości. To ciężkie, bo tu patrzy się na nie inaczej. A fakt, że inne kobiety je dostrzegają, opiekują się nimi, sprawia, że czują się lepiej.

Kristin Scott Thomas z blond peruką, maj, 2002 rok, Paryż © Bettina Rheims

Czy fotografując różne projekty, zmieniasz podejście?
Chyba jest zawsze takie samo, uczucia się nie zmieniają. Dużo mówię, a ludzie przed obiektywem odpowiadają mową ciała. Na początku jest trochę dziwnie. Tańczymy różne kroki, nie słyszymy muzyki. Ale z czasem łapiemy rytm i tworzymy harmonię.

Dwa cykle poświęciłaś transpłciowym modelom. Co zmieniło się między „Modern Lovers" z 1990 roku, a „Gender Studies" z 2011?
Wiele. Wszystko zaczęło się w latach 80., gdy wybuchła epidemia AIDS - to był koszmar. Młodzi ludzie nie mogli już uprawiać seksu, starsi też. Drzwi zostały zamknięte. 30 lat później zamieściłam na Facebooku ogłoszenie z kilkoma zdjęciami z „Modern Lovers" i napisałam: „Jeśli chcecie wrócić do tej dyskusji, jeżeli macie coś do powiedzenia na ten temat - wyślijcie mi zdjęcia". Rozmawiałam na Skype'ie z ludźmi z całego świata, to było coś pięknego. Wiele się zmieniło. Niektórzy mówili: „Nie zgadzamy się na zaszufladkowanie - będziemy obiema płciami. Jednego dnia zapuścimy brodę, a drugiego pomalujemy się i założymy szpilki". Inni twierdzili: „Nie będziemy się zmieniać - prędzej umrzemy". To dla nich tak ważne, że są w stanie oddać za to życie. Najbardziej uderzyła mnie ich samotność. Nie jest łatwo.

Obecnie rozmowa na temat feminizmu ma bardzo szeroki zasięg i zakres. Jak się odnajdujesz w tej dyskusji?
Jeśli przyjrzysz się moim pracom, poza tym, co ludzie mówią o nagości (co jest bez znaczenia, bo te zdjęcia nie pokazują więcej, niż jakiekolwiek fotki z gazety), to dostrzeżesz, że przesunęły one pewne granice. Walka z feminizmem też się zmieniła. Fundamentalizm religijny dodaje kolejny wymiar, a kobiety nadal mają problemy. Chyba przez kolejne lata nie będę się już bawić i tworzyć fikcji. Powiem tyle: moje prace będą bardziej polityczne.

Wystawę „Bettina Rheims" można oglądać w paryskiej galerii sztuki Maison Européenne de la Photographie do 27 marca.

mep-fr.org

Madonna na podłodze, wrzesień, 1994 rok, Nowy Jork © Bettina Rheims

Przeczytaj też:
Erotyczne fascynacje Helmuta Newtona
Ukryte piękno scenografii filmów porno
Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie… przeczytacie w liczbach

Kredyty


Tekst: Sarah Moroz
Zdjęcia: Bettina Rheims
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
wywiad
Kultura
bettina rheims