Reklama

na dnie morza

Domy mody od Hermès po Alexandra McQueena prezentują kolekcje inspirowane wrakami statków.

tekst Anders Christian Madsen
|
04 Październik 2016, 2:06pm

W drodze na pokazy mody często poruszamy temat bańki, w której się znajdujemy, latając z miasta do miasta, z pokazu na pokaz. Rzadko śpimy i nie mamy czasu dla siebie, przez co łatwo możemy stracić kontakt z prawdziwym światem. To istny rollercoaster. W jednej sekundzie, w środku pokazu Sacai w poniedziałek rano, słyszysz, że Kim Kardashian została obrabowana, a w drugiej oglądasz klipy z „Saturday Night Life", parodiujące debatę polityczną. Potem czujesz się bardzo szykownie na pokazie Hermès, a za kilka minut pijesz szoty na prezentacji Delfina Delettrez, podczas której z dziur w ścianach płynie wódka. Na kolejnym przystanku zderzasz się z zupełnie inną mentalnością - to pokaz ku pamięci Soni Rykiel, która zmarła w sierpniu. Armatki strzelają confetti. Wśród tematów poruszanych przed samym show Alexandra McQueena przewija się wiara w anioły, najlepsi wróżbici w Mediolanie i butiki z biżuterią w Paryżu. Wtedy pokaz Sary Burton przenosi nas na Szetlandy, przynajmniej mentalnie. Potem budzisz się na pokazie Emporio Armani i zastanawiasz się, czy jesteś w Paryżu, czy w Mediolanie.

Hermès wiosna/lato 17

To był typowy poniedziałek w Paryżu. Jak się w tym połapać? Cóż, w takie dni zaczyna się dostrzegać rzeczy, które powtarzają się w tym sezonie. Zwiewne, prawie sportowe sukienki od Hermès z edwardiańską falbaną nad kolanem przypominały to, co widziałem w Nowym Jorku (Victoria Beckham), Londynie (J.W.Anderson), Mediolanie (Gucci) i samym Paryżu (Loewe, Céline, Valentino itd.). Mawiało się, że pojawienie się podobnych rzeczy u trzech projektantów można nazwać trendem. Policzcie wszystkie sukienki, które pasują do powyższego opisu, a traficie na mega trend. Sarah Burton wstrzeliła się w manię rękawów, którą w tym sezonie można zaobserwować wszędzie. Nie starczy tu miejsca, by wymienić wszystkich projektantów, którzy zrobili to samo, ale zapamiętajcie sobie: w tym sezonie rękawy rządzą. Burton wróciła z urlopu macierzyńskiego, a kolekcja jest inspirowana jej wycieczką na Szetlandy. Wiktoriański morski ton w końcu ustanowił motyw przewodni, który wisiał nad kolekcjami tego sezonu od pierwszego pokazu w Londynie: wrak statku. Jej ubrania wyglądały, jakby zatonęły razem z okrętem - choć oczywiście w najpiękniejszy możliwy sposób.

Alexander McQueen wiosna/lato 17

W Londynie Erdem zainspirowało się suknią wyłowioną w 2014 roku z wraku. Należała do Jean Ker, hrabiny Roxburghe, która towarzyszyła księżniczce Marii Henriecie Stuart w podróży do Niderlandów, gdzie miała poślubić Wilhelma Orańskiego. W Paryżu Jonathan Anderson w Loewe zaprezentował patchworkowe sukienki i suknie, przypominające żagle, na tle filmiku, w którym dwóch mężczyzn ciągnie na ląd beczki. Fale ciągle udaremniają ich wysiłki - istna syzyfowa praca. U McQueena Burton ozdobiła suknie ornamentami, przypominającymi podwodny mech, porastający wraki. Pokryła nim suknię z tiulu, przywodzącą na myśl spienione fale. Trend na wraki i morze wydawać się dziwnym pomysłem, ale w bańce tygodnia mody brzmi całkiem sensownie.

Sonia Rykiel wiosna/lato 17

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen

Tagged:
Alexander McQueen
Μoda
Paryż
Hermes
PFW
sonia rykiel
ss 17
paryski fashion week