„zamknij się wreszcie i idź do studia”

Poznajcie Silvanę Imam — raperkę, która mówi wprost, że jest lesbijką, feministką i imigrantką.

|
05 Grudzień 2016, 5:25pm

Silvana Imam jest anomalią w świecie rapu. Jest nie tylko niesamowicie popularną raperką w rodzinnej Szwecji, gdzie hiphopowa scena jest zdominowana przez mężczyzn, ale także imigrantką, lesbijką i feministką, która rapuje o polityce.

Weźmy na przykład jej kawałek „Imam Cobain", w którym mówi szwedzkim faszystom, by „pocałowali swoje pieprzone swastyki", albo „Zon", w którym zwiastuje nową rewolucję na miarę Stonewall. Z kolei w „Swear On My Mother" bije pokłon Gudrun Schyman, liderce partii Inicjatywy Feministycznej. Jej muzyka praktycznie zawsze niesie ze sobą polityczne przesłanie. „Piszę prawdę o sobie. Jestem imigrantką i lesbijką, więc wszystko, co robię, ma wydźwięk polityczny".

Matka Silvany pochodzi z Litwy, a jej ojciec z Syrii. Raperka dorastała w Sztokholmie, ale zawsze czuła się w Szwecji outsiderką. „Ludzie postrzegali mnie jako białą dziewczynę, ale mówiłam po arabsku i litewsku, więc mój szwedzki nie był tak dobry, jak wśród rówieśników, którzy posługiwali się tym językiem w domu". Muzyka była dla niej odskocznią. Zaczęła słuchać rapu, gdy miała siedem lat. Najpierw Nasa, Fugees i Xzibita, a potem szwedzkich wykonawców, jak Petter i Blues. „Fugees sprawili, że zrozumiałam czym jest zaangażowany społecznie, świadomy rap", mówi. „Gdy rodzice mówią o problemach na świecie, myślisz sobie: 'Aha, rozumiem, ale nie utożsamiam się z tym'. Fugees sprawili, że stało się inaczej".

Silvana od małego rapowała i pisała teksty dla siebie, ale profesjonalnie zajęła się tym dopiero po dwudziestce, gdy studiowała psychologię. „Byłam tą denerwującą osobą, która cały czas rapowała rodzinie i znajomym. W końcu moja siostra stwierdziła: 'Zamknij się wreszcie i idź do studia'. Zawsze pisałam, więc to był dla mnie naturalny krok naprzód". Żartuje również, że częściowo zrobiła to, żeby zaimponować dziewczynie. „Dopiero co zerwałam z moją drugą dziewczyną. Znajoma była właścicielką klubu i powiedziałam, że muszę u niej wystąpić. Nigdy tego nie robiłam, ale bardzo chciałam zrobić wrażenie na mojej byłej", uśmiecha się. „Tak doszło do mojego pierwszego koncertu". Czy poskutkowało? „Nie bardzo", odpowiada ze śmiechem.

Zanim Silvana nagrała jakikolwiek kawałek, rapowała już na żywo na scenie. W chwilach wolnych od studiów nagrała w końcu mixtape „Requiem". Pierwszy singiel z jej albumu, „IMAM", był mocnym wejściem. „Myślę, że ta piosenka z automatu zapewniła mi respekt wśród raperów. Jej przesłanie głosiło: Nie zadzieraj ze mną".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Od czasu „Requiem" Silvana stała się jedną z najbardziej znanych raperek w Szwecji. Wygrała szwedzką nagrodę Grammi (odpowiednik Grammy) dla najlepszej artystki roku 2016, najlepszą tekściarkę oraz najlepszy występ na żywo. Jest pierwszą osobą ze świata hip-hopu, która została uznana za najlepszego artystę podczas tej prestiżowej ceremonii. Drugi album „Naturkraft" (Siła natury) wydała w marcu tego roku. Mówi, że jej nowy krążek jest bardziej komercyjny, a przynajmniej łatwiejszy w odbiorze. „Jest bardziej bezpośredni. Mocniej porusza". Jak wyjaśnia, częściowo wpłynęła na to jej dziewczyna, gwiazda popu Beatrice Eli, która zasugerowała jej, żeby od razu zaczynała rapować, zamiast „pozwalać bitowi trwać całymi wiekami". Płyta jest również mocna, bo tym razem Silvana mniej się martwiła, co ludzie o niej pomyślą.

W trakcie wywiadu zespół Silvany zaczyna nas upominać, że pora przygotować się do występu na festiwalu Airwaves. Przeważnie część jej show stanowią lasery, ale z powodu jakiejś „pieprzonej biurokracji" nie mogą ich użyć na obiekcie bez licencji. Mówię jej, że jeśli nadal jest tak dobra, jak 4 lata temu, to nie potrzebuje żadnych efektów specjalnych. Wygląda na lekko zażenowaną komplementem, więc szybko zmieniam temat i pytam, czy za 10 lat będzie nadal rapować. „Rozejrzyj się — nie ma kobiet, które to robią po czterdziestce. To beznadziejne, a wszystko dlatego, że im się dostaje", odpowiada. „Nie wiem, czy chcę tu stać, gdy będę mieć 40 lat. Z pewnością będę robić to tak długo, jak będzie mi to sprawiać przyjemność".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Amelia Abraham
Zdjęcia: Instagram