sylve colless sfotografuje twoją psychikę

Ta fotografka robi zdjęcia inspirowane psychiatrą i Carlem Gustavem Jungiem.

tekst Savannah Anand-Sobti
|
02 Grudzień 2015, 5:01pm

Sylve Colless jest znana z niezwykle emocjonalnej fotografii. Do perfekcji opanowała zarówno arenę osobistą, jak i komercyjną. Inspiracje czerpie z psychiatrii: twórczość oraz filozofia Carla Gustava Junga jest obecna w jej zdjęciach, które są pięknym i wielowymiarowym przedstawieniem formy kobiecej. Rozmawiamy z artystką o jej nietypowych odniesieniach i mechanizmie twórczym.

Co możesz powiedzieć o swoim procesie kreatywnym?
Zazwyczaj zaczyna się od poszukiwań i zbierania informacji, co często bazuje na tym, co akurat czytam. Robię notatki na różne tematy, a potem tworzę tablicę skojarzeń. Często nawiązuję do malarstwa olejnego, sztuki renesansu albo po prostu do palety kolorów. Zazwyczaj to zbiór obrazków czy zdjęć, które w danej chwili mi się podobają. Zestawianie ich razem to zupełnie podświadomy proces. Następnie rozmawiam z jednym z moich dobrych znajomych, który jest psychologiem klinicznym, specjalizującym się w terapii sztuką. Razem dyskutujemy na temat wszelkich skojarzeń, wynikających bezpośrednio z tego zbioru obrazów, a potem przechodzę do akcji.

Carl Gustav Jung stanowił dużą inspirację dla twojej serii Anima. Czy często zdarzają ci się takie konceptualne odniesienia?
Zdecydowanie tak. Zawsze bardzo interesują mnie wszelkie idee, myśli i spojrzenie na świat. To sposób na rozszyfrowanie różnych rzeczy. Uwielbiam odkrywać kwestie dotyczące ludzkiej psychiki, a by móc to robić, sama muszę zanurzyć się we własną podświadomość. Tworzenie osobistych prac jest dla mnie jak terapia. I dotyczy to każdej mojej wystawy.

Uważasz, że te kwestie mają wpływ na odbiorców, którzy oglądają twoje zdjęcia?
Tak, to dosyć zabawne. Na przykład na mojej ostatniej wystawie znalazły się zdjęcia, których początkowo miałam nie zamieszczać ze względu na ich mroczną, dziwną naturę. Przekonałam się do nich, kiedy usłyszałam komentarze: „Ale przecież one są piękne!" To miłe, że ludzie dostrzegają w nich różne rzeczy, bo oglądanie sztuki to bardzo osobista sprawa. Cieszę się, gdy każdy może dojrzeć w nich swoje własne znaczenie, zobaczyć całkiem inne rzeczy... Myślę, że właśnie na tym polega całe piękno.

Jak opisałabyś własny styl?Myślę, że w komercyjnych kategoriach skłaniam się ku surowej, prostej i czystej estetyce - jak najmniej obróbki. Jeśli chodzi o osobiste projekty, na pewno inspiruję się malarstwem olejnym, sztuką renesansu i podobnym światłocieniem. Pełne ciała i wszystko, co kojarzy się z kobiecością, myślę, że to wszystko się jakoś uwidacznia, zwłaszcza jeśli chodzi o moją ostatnią wystawę. 

Zobacz też:

Zdjęcia z psychiatryka

Poznaj Synchrodogs - foto-duet z Ukrainy

Wodne nimfy i leśne wróżki na surrealistycznych, nagich zdjęciach

Kredyty


Tekst: Savannah Anand-Sobti
Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
Kultura
Sylvè Colless