kobiety z filmów wesa andersona

Ilustracje z cyklu „Kobiety Wesa” są wyjątkowo czarującym i przenikliwym spojrzeniem na wszechświat reżysera.

|
20 lutego 2017, 12:15am

Monica Garwood dorastała w Marin County w Kalifornii, wychowywana przez mamę artystkę. W 2013 roku zdobyła tytuł licencjata sztuk pięknych na California College of the Arts. Od tamtej pory maluje portrety („Nie do końca realistyczne, to wyidealizowane, wizualne podsumowania tego, kim są" dane osoby — jak sama wyjaśnia) i tworzy kaligrafię. Pociągnięcia jej pędzla są płynne i fantazyjne, a klimat jej prac jest uduchowiony i refleksyjny. Te ostatnio umieszczone na wystawie „Bad Dads" w galerii Spoke Art są hołdem dla pracy Wesa Andersona. Ilustracje artystki z cyklu „Kobiety Wesa" są wyjątkowo czarującym i przenikliwym spojrzenie na wszechświat reżysera wypełniony kobietami. Garwood rozmawia z nami o jej podejściu do rysowania sławnych twarzy, atrakcyjności niedoskonałych bohaterów i jej głębokiej miłości do Frances McDormand jako Laury Bishop z „Kochanków z Księżyca".

Jakie były twoje początki w zawodzie ilustratorki? Jak to się stało, że skupiłaś się na tej formie artystycznej?
Moja mama jest artystką (graficzką i malarką), więc dorastałam z wieloma projektami artystycznymi i bardzo szybko zaczęłam mieć styczność ze sztuką. W szkole mieliśmy wspaniały program artystyczny i zetknęłam się z toną historii sztuki. Zawsze tworzyłam historie, kiedy rysowałam, więc w naturalny sposób ciągnęło mnie do ilustrowania.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Skupiasz się na popkulturze w jej różnych formach. Przykładowo rysowałaś „Amelię" albo kobiety ze świata muzyki, nie wspominając już w udziale w wystawie „Bad Dads". Jak popkultura inspiruje ciebie, a jak wpływa na twoje prace?
Kocham malować portrety, niezależnie od tego, czy tematem jest ktoś sławny, czy nie. Jednak jest ciekawiej, kiedy mogę malować postać z popkultury, której pracę szanuję. Moją ulubioną rzeczą jest próbowanie uchwycenia na papierze ducha osoby i cech charakterystycznych, które sprawiają, że jest unikalna. Nie staram się tworzyć niczego realistycznego, ale raczej wyidealizowaną wizualizację, podsumowanie tego, kim jest.

Twoje portrety kobiet z filmów Wesa Andersona są cudowne! Faworyzujesz którąś z bohaterek?
Dziękuję! Miałam niezły ubaw malując je i w zasadzie moja ulubiona bohaterka zmieniała się podczas pracy. Faworyzuję Agathę (z Grand Budapest Hotel) za jej zaradne podejście i werwę, ale uwielbiam też pełną wad, nerwową Laurę Bishop. Kocham Frances McDormand i wszystko, co jej dotyczy — przyziemną garderobę, postrzępione włosy i makijaż - idealnie nieidealne.

Jaki jest twój ulubiony film Wesa Andersona?
„Pociąg do Darjeeling"! Przedstawia emocje i frustracje w bardzo realistyczny sposób, a zdjęcia są przepiękne.

Jakie masz podejście do rysowania szkiców opartych na postaciach filmowych? Oglądasz filmy po kilka razy, przeglądasz zdjęcia? Czy może jest to bardziej swobodne?
Kiedy maluję kogoś rozpoznawalnego, zbieram tonę materiałów, od zrzutów ekranu z filmu, po zdjęcia danej gwiazdy. Tworzę kombinację tych odniesień i próbuję wydobyć z tego esencję osoby, bardziej niż przerysowywać zrzuty z filmu lub zdjęcia. Robię kilka szkiców i później maluję mój ulubiony, który najbardziej przypominają postać.

Skupiasz się głównie na damskich postaciach z filmów Wesa Andersona i na wzmacnianiu ich pozycji. Czy reprezentacja kobiet jest dla ciebie szczególnie ważna?
Wydaje mi się, że mimo tego, że Anderson nie obsadza kobiet w głównych rolach bardzo często, nadaje wszystkim swoim postaciom niesamowitą głębię, której nie widać w innych filmach. Nie wydaje mi się, żeby kobiety nie były wystarczająco eksponowane w mediach, ale myślę też, że nie nadaje się im tej wielowymiarowości, którą mają ich męskie odpowiedniki. Tak więc chciałam wydobyć na światło dzienne te bardzo unikalne bohaterki filmów Andersona, ponieważ myślę, że można na każdą z nich spojrzeć oddzielnie i każda z nich ma swoją historię, wady, dziwactwa i wkład w fabułę.

Prace z wystawy „Bad Dads" są wykonane techniką przy użyciu tuszu chińskiego i farby gwasz na papierze. Używasz tylko tych materiałów, czy czasem korzystasz z innych?
Jestem bardziej rysowniczką, niż malarką, więc kocham transparentne techniki (tusze, akwarele), z których mogę otrzymywać jasne i ciemne barwy. Myślę, że sposób, w jaki biały papier się przebija, nadaje wszystkiemu blasku.

Tworzysz kaligrafię do magazynów. Jak do tego doszło?
Po studiach odbyłam staż projektowania w Nowym Jorku w Pengiun Books, chodziłam tam tylko dwa razy w tygodniu, więc przez resztę dni uczyłam się kaligrafii. Nauka profesjonalnych sposobów tworzenia odręcznych miedziorytów przy użyciu stalówki pozwoliła mi przenieść to na luźniejszą formę tworzenia liter za pomocą pióra. Kiedy dyrektorzy artystyczni widzą, że mam opanowaną kaligrafię, czasem proszą mnie, abym wykonała coś towarzyszącego ilustracjom, albo coś samodzielnego.

Jaki jest twój następny projekt?
Dzisiaj maluję plakat promujący serię jazzową w Jukonie, jutro będę malować portret humanitarysty z Rotary Club. W poniedziałek pracuję jako freelancerka dla marki odzieżowej, tworząc ilustracje do grafik na ubrania. Jestem wszędzie! Dopiero co dostałam swoją pierwszą pracę przy ilustrowaniu całej książki dla 10 Speed Press (wydawnictwo Random House), którą zacznę tej jesieni. Jestem tym bardzo podekscytowana!

monicagarwood.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Sarah Moroz
Zdjęcia: Monica Garwood