Reklama

przerażające, słodkie portrety

Kawaii nie ogranicza się tylko do tego, co urocze.

tekst Alice Newell-Hanson
|
17 Czerwiec 2016, 12:10pm

„Jestem jedną z wielu ambasadorek znanej w Japonii firmy produkującej peruki, Sugarcranz", mówi 28-letnia japońska fotografka Ayano Sudo. Do jej obowiązków należy robienie sobie co miesiąc selfie w nowej peruce i wrzucanie go na Instagrama. „Sprawia mi to ogromną przyjemność. Czasem, gdy noszę perukę, czuję, jakbym mogła zmienić się w inną osobę". Ayano wierzy, że ta transformacja daje jej pewnego rodzaju supermoce.

To energia, którą ujarzmia również w swoich pracach. Na zdjęciach z jej nagradzanej książki „Gepenster" Ayano przebrała się za 16 zaginionych japonek. Zainspirowały ją do tego plakaty, rozwieszone na stacjach metra w Tokio. Łatwo dostrzec w jej fotografiach echa twórczości Cindy Sherman. Wszystkie zdjęcia to autoportrety, ale również eksperymenty w wyjątkowej formie empatii. Ayano szukała informacji na temat zaginionych dziewcząt, tego, w co były ubrane i jak były uczesane, gdy widziano je po raz ostatni. „Gdy pozowałam w tych ubraniach, odkryłam (...), że sama dałam się nabrać, że jestem jedną z tych dziewczyn", napisała w oświadczeniu.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Sudo dorastała w Osace i zaczęła robić zdjęcia jednorazowym aparatem, gdy miała siedem lat. W centrum jej zainteresowania był kot i zdjęcia japońskich gwiazd z magazynów. Zawsze bardziej interesowały ją cudze prace: „Uwielbiałam książki Diane Arbus". Po ukończeniu Kyoto City University of Arts w 2011 roku, zaczęła dalej zgłębiać aspekt zagadkowości w swoich pracach. W jej najnowszych zdjęciach przyjaciółki i modelki mają wielkie oczy, ich skóra błyszczy się jak na zdjęciu z budek do robienia selfie w tokijskich centrach handlowych. Są bardzo kawaii, urocze i niepokojące zarazem.

Efekty na twoich najnowszych zdjęciach przypominają mi te z fotobudek, zwanych purikura.
Zainspirowały mnie obrazki z mang shojo (skierowanych do dziewczyn) z lat 70. Myślę, że styl zdjęć z budek purikura wziął się właśnie z nich, np. z „Róży Wersalu" i „Candy Candy" oraz innych, starszych mang shojo z lat 50.

Po artyście Osamu Tezuce nastąpił złoty okres magazynów z mangą shojo. Uważam, że gwiazdki w oczach tych bohaterek z lśniącą skórą bezpośrednio wpłynęły na charakter efektów w dzisiejszych fotobudkach. Z czasem magazyny z mangą zaczęły zamieszczać też zdjęcia prawdziwych modelek, a nie tylko ilustracje. Te zdjęcia są utrzymane w tej samej stylistyce, co rysunki. Dziewczyny przejmują ten wizerunek. Duże oczy i lśniąca skóra zawsze były kultowymi elementami i nadal będą.

Jak do twoich prac ma się słowo „kawaii"? Czy „uroczy" i „słodki" to trafne tłumaczenia?
Myślę, że znaczenie japońskiego słowa nie ogranicza się tylko do tego, co urocze. W kawaii zawiera się także coś groteskowego, dziwnego, szalonego, przerażającego i pięknego. W moich pracach efekt kawaii osiągam dzięki transformacjom. Im bardziej się zmieniam i przerabiam zdjęcia, tym bardziej kawaii stają się moje portrety.

„Gespenster" składa się wyłącznie z autoportretów. Jakie są zalety takiego trybu pracy? Co sprawiło, że w końcu postanowiłaś fotografować też innych ludzi?
W „Gespenster" sama przemieniłam się w każdą z 16 dziewczyn. Z wiekiem rośnie mój strach związany ze starzeniem się. W każdym z tych portretów dostrzegam postać „wiecznej dziewczyny", która nigdy nie dorośnie, jest na zawsze zatrzymana w czasie. Jestem zadowolona z tej serii do tego stopnia, że na razie nie czuję już potrzeby fotografowania siebie. Ostatnio robię zdjęcia przyjaciół i nieznajomych, którzy wydają mi się czarujący.

Na wielu z tych zdjęć, twoi modele i modelki podważają tradycyjne role płciowe. Jak duży wpływ mają na ciebie inne japońskie tradycje, takie jak teatr kabuki, które bawią się pojęciem różnic płciowych?
Wiele aspektów życia w Japonii dotyczy tego zagadnienia. W jednej z popularnych legend książę Takeru Yamato zmienia się w dziewczynę i zabija wroga. Wierzę, że dzięki tej przemianie zyskuje supermoc. Chcę zawrzeć tę samą supermoc w mojej sztuce, a także w życiu moim i moich przyjaciół.

Kocham nowoczesne kabuki, które różni się od tradycyjnego teatru. Aktorzy wplatają w swoje stroje nowoczesne style, na przykład kolorowe peruki, przypominające cosplayerów, przebierających się za postaci z anime albo kimona inspirowane stylem visual-kei. Znajdziecie tu nawet styl Marii Antoniny. W zaledwie kilka minut aktorzy przeistaczają się z mężczyzny w kobietę. To niesamowite i piękne. Znajdziecie tu też elementy Takarazuka Revue, czyli kobiecego teatru, ponieważ aktorki wcielają się w tradycyjnie przypisywane mężczyznom role, np. samuraja czy yakuzy (gangstera). Ta forma kabuki pokazuje wiele elementów japońskich subkultur i kultury masowej.

Czy możesz powiedzieć nam coś o subkulturze gyaru w Japonii? Czy uważasz, że w Japonii panuje bardziej płynne podejście do koncepcji płci?
Chłopcy w stylu gyaru, zwani też gal boys, mają bardzo heteroseksualny image. Dzięki makijażowi zacierają granice między płciami, bo wykorzystują kobiecy urok jako zachętę dla kobiet. Gal boys mogą przypominać kobiety, ale wewnątrz są mężczyznami, który chcą być (i są) kochani przez kobiety. Szczyt popularności gal boys już minął. Teraz króluje męskość, ale niedługo nastąpi przełom, ponieważ istnieje coraz więcej gyaru (zwanych też gals). Gyaru to młode kobiety, które nie potrzebują typowego samca i odrzucają takie zaloty. Noszą ostry makijaż, przez co nie odpowiadają standardom typowego mężczyzny. Gyaru przeważnie trzymają się razem i tworzą kliki, do których bardzo ciężko się dostać. Gal boys pojawili się tylko dlatego, że chcieli poznać gals.

Czy w Japonii istnieją teraz jakieś subkultury lub nowe trendy, które szczególnie cię interesują?
W Japonii pojawił się mocno aseksualny wizerunek, na który częściowo wpłynęła Korea i wszechobecny K-Pop. Wizerunek idoli jest naśladowany na ulicach. Jest sztuczny, za jego fasadą brakuje fizyczności. Dziewczyny chcą oglądać chłopców, którzy wyglądają jak gwiazdy i podziwiać ich z daleka, jak fanki. A chłopcy chcą, żeby dziewczyny piszczały na ulicy, a nie w łóżku.

Nad czym teraz pracujesz?
Chcę spróbować wyrazić zjawisko autoskopii, czyli poczucie postrzegania swojego ciała z innej perspektywy. Czasami widzę siebie w różnych ludziach, którzy mogliby być moimi sobowtórami. Robię im portrety, bez względu na wiek, płeć czy pochodzenie. Każdy, kogo sfotografowałam, upodobni się do mnie w Photoshopie.

ayanosudo.tumblr.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Alice Newell-Hanson
Zdjęcia Ayano Sudo