Zdjęcie: Mitchell Sams

fendi jesień/zima 18

Silvia Fendi zmieniła wybieg w lotnisko, zaszalała z monogramami i stworzyła czapki z parasolek.

|
sty 17 2018, 9:16am

Zdjęcie: Mitchell Sams

Ostatniego dnia mediolańskiego tygodnia mody męskiej, tuż przed tym jak wszyscy udali się na lotnisko, by podziwiać pokazy w kolejnym mieście, Fendi zmieniło swój wybieg w najpiękniejsze lotnisko świata. Na tle napisów „Odloty" i „Nic do oclenia" na ruchomej taśmie przesuwały się vintage'owe walizki Fendi, pudełka z naklejkami, a nawet dziecięcy wózek pokryty monogramem. Silvia Venturini Fendi wyjaśniła: „Chcieliśmy wrócić do korzeni Fendi, odkryć naszą tożsamość". Kolekcja składała się z wielu charakterystycznych dla tego domu mody elementów: od logo FF po grube pionowe paski.

Na moodboardzie za kulisami Fendi wskazała na czarno-białe zdjęcie pierwszego sklepu rodziny, otworzonego przez jej dziadków na Via del Plebiscito w Rzymie w 1925 roku. Potem odczytała znak widniejący na zdjęciu: „'Walizki, kufry, parasole'. Chcieliśmy wrócić do tych elementów i zobaczyć, co się zmieniło na przestrzeni niemal 100 lat". Po zgubieniu zbyt wielu parasolek Fendi postanowiła po prostu połączyć je z czapkami. Oprócz tego zaprezentowała gigantyczne torby do noszenia na ramieniu i elementy, które można przewrócić na drugą stronę — gumowe anoraki, zdobione, obszerne bluzki, narzuty i wygodne garnitury. Dzięki podwójnym częściom garderoby nasz bagaż może być lżejszy.

„W podróży liczy się przede wszystkim komfort. Dlatego spodnie można dopasować — elastyczne gumy w talii sprawiają, że można je regulować, jak dziecięce ubranka". Remiks najlepszych hitów Fendi poszedł o krok dalej dzięki współpracy z @hey_reilly, grafikiem z Glasgow. Jego kolaże znalazły się na torbach i ubraniach. Zwrócił na siebie uwagę Fendi po tym, jak zamieścił na swoim profilu połączenie loga domu mody oraz marki Fila. „Gdy dostałem od nich wiadomość, pomyślałem, że chcą mnie pozwać. Okazało się jednak, że mam wielkie szczęście, bo dali mi wolną rękę i pozwolili zaszaleć z ich logotypem", wyjaśnił za kulisami. „Uwielbiam go", dodała Silvia z kieliszkiem prosecco w dłoni. Była tak zachwycona jego pracami, że nic w nich nie zmieniła. „Łączy nas wyczucie ironii", powiedziała i patrząc na jej czapki-parasole, trudno nie przyznać jej racji.

Artykuł pochodzi z brytyjskiego wydania i-D.


Zdjęcia: Mitchell Sams

Sprawdź też: