styl wielkich projektantów pod lupą

Złoty ząb Phoebe Philo, czarny uniform Karla Lagerfelda i Marc Jacobs w dresie… co z tego można wyczytać?

|
wrz 5 2017, 1:54pm

Phoebe Philo i Stella McCartney, 1999 rok. Zdjęcie: Ron Galella/WireImage.

Gdy Phoebe Philo pojawiła się w Chloé w 1997 roku jako zastępczyni dyrektorki kreatywnej Stelli McCartney, miała złoty ząb. Zdjęcie zrobione dwa lata później pokazuje obie wywodzące się z Londynu projektantki w biodrówkach i gorsetach bez ramiączek. Wyglądają bardziej jak członkinie girlsbandu niż kierowniczki jednego z najbardziej powściągliwych, paryskich domów mody. Philo powiedziała Guardianowi w 2005 roku, że wtedy zarówno ona, jak i McCartney mówiły z silnym akcentem, naśladującym klasę robotniczą. Dodatkowo Philo nosiła paznokcie ozdobione kryształkami.

Dziś Phoebe Philo jest synonimem specyficznego rodzaju wyrafinowania, a Céline za jej panowania stało się domem lekko ekscentrycznego luksusu. Od niemal dekady Philo kłania się po pokazach ubrana w spodnie od garnituru, wełniany sweter i sneakery (Air Maxy albo Stan Smithy) albo minimalistyczne, czarne butach z zaokrąglonym czubkiem.
Gdzieś pomiędzy etapem wiązanych gorsetów a klasycznymi sweterami nastąpiła rewolucja. Łatwo zauważyć, jak bardzo ta zmiana jest odzwierciedlona w ubraniach, które tworzy. Wystarczy spojrzeć na postrzępione szorty i złote bikini z lureksu Chloé z początku lat 2000. i porównać je z opanowanym luzem jej pierwszej kolekcji Chloé resort 2010.

Projektanci mody stają się coraz bardziej osobami publicznymi (a nawet celebrytami), więc kusi nas, by poszukać zależności między ubraniami, które noszą i tworzą.
Jak ewolucja Mary-Kate i Ashley Olsen — od nastolatek w bandanach, przez trendsetterki nurtu boho, do kreatorek wyroczni gustu — wpłynęła na rozwój ich marki? Co monochromatyczny uniform Rei Kawakubo mówi o jej kolekcjach? Czy te wybory w ogóle o czymś świadczą?

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zainteresowanie projektantami mody zaczęło rosnąć w erze supermodelek lat 90. W 1989 roku w MTV pojawił się program „House of Style", pozwalający zajrzeć do świata modelek, projektantów, gwiazd i projektantów-celebrytów — nowego fenomenu. W 1995 roku „Unzipped" zostało jednym z pierwszych szeroko dystrybuowanych dokumentów, które uchwyciły wcześniej niedostępny mody świat. Bohaterem filmu był Isaac Mizrahi. Od tamtej pory nieustannie przyglądamy się prywatnym stylizacjom projektantów i zgadujemy, co to może zapowiadać.

Dowodem prawdziwej gorączki może być deklaracja Martina Margieli, który w połowie lat 90. zadecydował, że nie będzie już udzielać wywiadów ani pozować do zdjęć (istnieje niewiele jego portretów, najsłynniejszy pochodzi z 1997 roku). „Nie chodziło o prowokację", wyjaśnił Patrick Scallon, były dyrektor ds. komunikacji Maison Martin Margiela w rozmowie z The New York Timesem w 2008 roku. „Projektant nie jest artystą w galerii, ani rzeźbiarzem z dłutem i kamieniem w ogrodzie". Margiela stanowczo stwierdził, że po pierwsze: kolekcje Maison Martin Margiela nie są tworzone przez jedną osobę, lecz przez zespół, a po drugie: te ubrania mówią same za siebie.

Gdy jedni projektanci uciekali przed blaskiem fleszy, inni wykorzystywali zainteresowanie, by budować wokół siebie wielkie, globalne marki. W latach 90. Donna Karan, Ralph Lauren i Calvin Klein dzięki charyzmatycznej osobowości przemienili firmy modowe w imperia, sprzedające pościel, perfumy i bieliznę. Stali się chodzącymi reklamami. Nie da się oddzielić Ralpha Laurena-człowieka, często fotografowanego od stóp do głów ubranego w kowbojski jeans, od marki Ralph Lauren, która sprzedaje tysiące par jeansów rocznie.

Im więcej zdjęć projektantów widzimy, tym wyraźniej dostrzegamy związki między twórcami i ich pracami. Dzisiejsi projektanci tworzą jeszcze bardziej osobiste marki, powiązane z ich wizerunkiem. Marc Jacobs, Alessandro Michele i Olivier Rousteing posiadają na Instagramie prywatne konta, na których publikują zdjęcia w dresach, kostiumach halloweenowych i garniturach — nie tylko z metkami swoich marek. Niedawno przed paradą równości Marc Jacobs założył kowbojską kurtkę z frędzlami oraz buty z futerkiem od Prady. Oprócz tego zaczął eksperymentować z opaską na głowę, wiszącymi kolczykami, a nawet przemienił się w przepiękną drag queen. Czy to znaczy, że na jego następnym pokazie zobaczymy więcej peruk i zabójczych makijaży?

Na przestrzeni trzech dekad kariery Jacobsa, jego styl nieustannie ewoluował, idąc – mniej bądź bardziej bezpośrednio – krok w krok z jego projektami modowymi. Gdy prezentował kolekcję dyplomową w Parsons w 1985 roku, miał na sobie rejwową koszulkę z uśmiechniętą buźką. Utrzymał ten nieco niekonwencjonalny styl studenta uczelnie artystycznej podczas całego okresu w Perry Ellis. Martensy i przewiązane w pasie koszule, które nosił, mogły zapowiadać jego kultową grungową kolekcję z listopada 1993 roku: to była kultura, którą sam się fascynował.

Cztery lata później, mniej więcej wtedy, gdy został powołany na dyrektora kreatywnego Louis Vuitton, Jacobs przeszedł do spodni w kant i koszul zapiętych pod szyję. Nosił to, czego można spodziewać się po poważnym projektancie, lawirującym między salami konferencyjnymi. We wczesnych latach 00., jego styl podszedł w kierunku młodego Jonathana Franzena. Wełniane szaliczki i okulary w zabawny sposób podkreślały ekstrawagancję jego projektów dla Vuitton. Wydawało się niemal niesamowite, że mężczyzna w znoszonych sneakersach i workowatych spodniach o eleganckim kroju tworzył tak nienaganne i przemyślane kreacje dla kobiet na całym świecie.

Marc Jacobs w swoim studiu, 1989 rok. Zdjęcie: Rose Hartman/Getty Images.

Nie potrwało to długo. Wkrótce pojawiły się odważniejsze elementy: niebieskie włosy, kilty, bielizna… Wszystko to zaczęło pojawiać się w jego stylizacjach, ale także na pokazach. Pod koniec 2012 roku regularnie pokazywał się w piżamach, które wplótł do kolekcji Vuitton na sezon jesień/zima 13. Po pokazie Marc Jacobs rok później ukłonił się w bordowym dresie Adidasa — później widziano go w tym samym stroju na spacerze z psem Nevillem. Na pokazie na jesień/zimę 17 prawie wszyscy na wybiegu mieli na sobie podobne, dresowe elementy, wiele z nich w tym samym kolorze. Podobny zbieg okoliczności zaobserwowaliśmy u Victorii Beckham.

Styl i zamiłowania Jacobsa bez skrępowania przenikają do jego kolekcji. Do kampanii zatrudnia znajomych muzyków i aktorów. Tak jak inni projektanci-celebryci, Jacobs wykorzystuje swoją osobowość i styl, by umocnić tożsamość marki.

Na drugiej stronie skali znajduje się Rei Kawakubo, która jest obiektem zainteresowania mediów nie dlatego, że otwarcie dzieli się swoim prywatnym życiem, ale dlatego, że je chroni. Jej stroje wręcz celowo wymykają się możliwościom jakiejkolwiek interpretacji. Typowa stylizacja Kawakubo składa się z ciemnych okularów przeciwsłonecznych, zapiętej koszuli i skórzanej kurtki. Po jej stroju nie sposób stwierdzić, co w kolejnym sezonie stworzy. Ten styl pozostał bez zmian w czasie wybiegowych eksperymentów z punkiem, piracką estetyką i powykrzywianymi, kraciastymi sukienkami. Kawakubo nie chce stać się wnikliwie analizowaną osobą publiczną („ANI TROCHĘ. NIE CZUJĘ TEGO I W OGÓLE MNIE TO NIE INTERESUJE", napisała niedawno w mailu do Guardiana).

Rei Kawakubo. Zdjęcie: Leonard Koren.

A jednak jej zagadkowe podejście do ubioru mówi nam wszystko, co musimy wiedzieć o Comme des Garçons. Marka też wymyka się interpretacjom i definicjom. Jej celem jest tworzenie nowej jakości i przekraczanie granic, a w każdym sezonie zaczyna od początku. Strój samej Kawakubo jest wizualnym odpowiednikiem stanu jej kreatywnego umysłu. Projektantka uparcie twierdzi, że jest przede wszystkim „businesswoman", a także sprzedawczynią (bo w końcu nadzoruje sprzedaż na Dover Street Market), dlatego jej osobisty styl ma wpływ na biznes. Projektantka nosi sneakery Nike z niemal religijną czcią — w końcu ta marka zajmuje pokaźne miejsce w jej modnym sklepie. DSM to miejsce, gdzie w pewnym sensie można kupić namiastkę stylu życia Rei.

Karl Lagerfeld od dekad nosi jeden charakterystyczny strój — koszulę z wysokim kołnierzem, ciemne okulary i samochodowe rękawiczki. Siostry Mulleavy po pokazach Rodarte regularnie kłaniają się w swetrach w serek, jeansowych koszulach i spodniach. Adam Selman przeważnie ma na sobie ogrodniczki i trampki Converse. Nie bez powodu projektanci w filmach prawie zawsze są pokazywani jako postacie z dziwacznym zamiłowaniem do noszenia czerni i bieli.

Jednak najwięcej mówią nam zmiany i anomalie w garderobach projektantów. Marc Jacobs zrzucił ciemne okulary, gdy odszedł z Louis Vuitton, Olsenki zamieniły wielkie, workowate torby na egzotyczne kopertówki tuż przed założeniem The Row, a Rei Kawakubo niedawno pokazała się w czerwonej, motocyklowej kurtce. W branży skupionej na wyglądzie i wciąż uparcie stawiającej na tajemniczość nawet zniknięcie złotego zęba mówi wiele.

Dzięki mediom społecznościowym zachodzące zmiany mają większą siłę. Dziś marki mają dostęp do „influencerów", którzy reprezentują markę i projektantów. Na przykład Hailey Baldwin ma dziesięć razy więcej obserwujących na Instagramie, niż Marc Jacobs na swoim prywatnym koncie. Po co budować firmę od zera, skoro znacznie szybciej można osiągnąć efekty przez sprezentowanie kreacji gwieździe Snapchata.
I choć bardzo wpływowa ekipa stojąca za sukcesem Vetements pozostaje w głównej mierze anonimowa, a Demna Gvasalia, główny projektant marki, nie ma publicznego konta na Insta. To zdjęcie North West w srebrnych butach Balenciagi opublikowane przez Kim Kardashian zebrało ponad 2 mln polubień.

Przeczytaj też:

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.


Tekst: Alice Newell-Hanson
Zdjęcie: Francois Guillot/Getty Images